Skip to main content

Wydawca: From Deepest Records

Jeśli szedłbym ulicą i spotkał sondę z TVP Kultura i zapytaliby mnie, jakiego zespołu ostatnio słucham najczęściej – bez wahania powiedziałbym, że brazylijskiego Grave Desecrator. Słyszący to motorniczy przejeżdżającego obok tramwaju zatrzymałby maszynę, pasażerowie zaczęliby klaskać, a geje tańczyć poloneza.

Ale nie wiem, czy w najbliższej przyszłości tak się stanie, podzielę się więc z Wami moimi odczuciami wobec „Immundissime Spiritus”. Zacznę może niepopularnie – romans tego zespołu z wytwórnią z „górnej” półki czyli Season of Mist nie był najbardziej udanym. „Dust to Lust” jest fajną płytą, ale czułem że Brazylijczyków stać na więcej. I wierzyłem w to mocno i gdy tylko gruchnęło niczym tupolew info, że oto i nadchodzi nowy krążek nadzieja we mnie się obudziła. I wszystkie te modlitwy do Rogatego nie poszły na marne, bowiem wraz z tym krążkiem Grave Desecrator powraca do kondycji znanej z „Insult”. Innymi słowy – prawdopodobnie lepszego krążka z gatunku „prawdziwy jebany metal” w tym roku nie usłyszycie. Butcherazor wymienił ponownie cały skład i muszę powiedzieć, że to posunięcie się sprawdziło. Nareszcie mamy do czynienia z dzikim black/death metalem z wypalonym logiem Sarcófago na piersi. „Fogo Fatuo”, czyli singlowy kawałek został wybrany bardzo dobrze, bo jest reprezentantem całej płyty – to nie Iferyt, żeby kawałek odstający od pozostałych wrzucić na singla. Bestialski metal Grave Desecrator jest w chuj konserwatywny pod tym kątem… choć z drugiej strony – cover GG Allina to w przupadku kapel z tego sortu nie jest coś codziennego. Grave Desecrator pierdoli jak widać te konwenanse i zasuwa tą przeróbką, która nota bene bardzo dobrze wpisuje się w koncept kapeli i jej przekazu. Nareszcie, po trzynastu latach dostałem od nich krążek, jakiego pragnąłem – szaleństwo wymyka się tu spod wszelkiej kontroli. To jest płyta doskonała, czerpiąca ze wspaniałego dorobku swojego kraju pełnymi garściami, ale przy tym nie popadając w plagiatorstwo. Dla mnie osobiście Grave Desecrator to jeden z najważniejszych zespołów w ekstremanlnym metalu obecnie. Totalnie subiektywnie oczywiście – ale jeśli uwielbiacie ekstremę w brazylijskim wydaniu, to „„Immundissime Spiritus” jest zakupem koniecznym, bez którego nie będziecie szczęśliwi.

Tak. Mogę to powiedzieć na głos: Grave Desecrator powrócił i zniszczył wszystko co miał na drodze, udowadniając że prawdziwych spadkobierców metalu z Brazylii jest niewielu. A prym wiodą oni.

Ocena: 10/10

Oracle
17065 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Newsy

Druga płyta Nihil Kaos

EfEf19 września 2015

One Comment

  • Piec na baby pisze:

    10/10? Niezła komedia. Najgorsza ich płyta i pierwsza, której nie kupię. Po siedmiu latach czekania taki kloc? Dwa pierwsze numery rozpierdalają w drobny mak, a potem zaczyna się jakieś słuchowisko radiowe, przetykane „klimatycznymi solóweczkami”. Dzisiaj lekcja za darmo – włącz se chłopcze najnowszy Destroyer Attack i poczuj różnicę.

Skomentuj