Wydawca: Hellthrasher Productions
Istnieją takie zespoły, które pomimo tego, że nie tworzą nic oryginalnego, miażdżą Wasze kości i skaczą po Waszych bebechach. I teraz mam dla Was przykład takiego właśnie zespołu.
Pochodzi z Birmingham. Ale nie tego co Black Sabbath, lecz z Birmingham w Alabamie. Nie ma to jednak znaczenia, bo po odpaleniu „Fractured In The Timeless Abyss” pierdoły przestają być ważne, a Wasz umysł zaprząta jedynie mroczny i ciężki death metal. Oczywiście pod warunkiem, że dla Was death metal to Immolation, Autopsy lub Inantation, a nie Job For A Cowboy. Domyślacie się zapewne, że Ectovoid porusza się w klimatach pierwszych trzech zespołów, o których wspomniałem ze szczególnym uwzględnieniem wczesnej twórczości ekipy Dolana. Debiut Amerykanów naprawdę porywa Waszą dupę do moshu, chyba, że zwolnią w morderczy sposób – a zazwyczaj jest to naprzemienna sekwencja. Nie ważne jednak jak, ważne że dupę złoją Wam równo, a swoje robi tu naprawdę ciężka, duszna produkcja i wokal, który wydobywa się niemalże z tytułowej bezczasowej otchłani. Naprawdę, mocny ma gość wygar, zresztą jest to jedna z rzeczy zbieżnych z Immolation, hehe.
Teraz więc już chyba nie ma pytań, dlaczego polecam Ectovoid każdemu death metalowcowi, co? Płyta z naszą rekomendacją, bez dwóch zdań.
Ocena: 8,5/10
Tracklist:





Kurewsko mocny materiał !!!