Wydawca: Comatose Music

Po dziesięciu latach ciszy powracają Amerykanie z slam death metalowego Dysentery. Czy się cieszę? Ambiwalentny mam stosunek do tego faktu, bowiem wcześniej chyba nigdy nie słyszałem ani jednej nutki od tych brutalistów.

Aż do momentu, gdy w głośnikach rozbrzmiało „Dejection Chrysalis” – nowe, czwarte już dzieło grupy. Comatose Music reklamowało je jako bankiet brutalności i czystą dewastację. Coś w tym zaiste jest, bowiem dwadzieścia dziewięć minut, jakie tu się przewiaj jest rzeczywiście kurewsko ciężkie i brutalne. Dysentery to slam brutal death metalowy hord niczym z żurnala wycięty – raczej w wolny i rytmiczny (choć mamy takie kawałki jak „Transposed Benevolence” czy „Ascend this Harrowing Dream”, w których zespół się rozkręca), z masywnymi blastami i gitarami wciskającymi słuchacza gębą w ziemię, aż do zmazania rysów twarzy. No, jest w chuj brutalnie. Natomiast nie mogę powiedzieć, by za brutalnością szła oryginalność. Tej nie znajdziemy tu za cholerę. I przyznam się Wam, że polotu w tej muzyce też raczej tyle co kot napłakał. Całe „Dejection Chrysalis” przelatuje przez głośniki, ale nie mogę powiedzieć, żeby wyjątkowo mnie ruszało. Z trzech płyt, jakie wjechały z Comatose Music w ostatnim czasie to chyba właśnie Dysentery najmniej mi podeszła. Nie ukrywam, że chwilami – pomimo całych pokładów brutalności – Amerykanie przynudzają. A to niedobra jest, szczególnie w przypadku tak intensywnej i ciężkiej muzyki. Do ciekawszych momentów zaliczyłbym te szybsze, natomiast jak wspominałem wysokie tempo to niekoniecznie domena kwartetu z Massachusetts. Więc w ostatecznym rozrachunku ta płyta wypada przeciętnie.

No bywa i tak. Nie jest to jednak jakieś wybitne gówno – po prostu nie siedzi mi specjalnie taka brutalność zamknięta w dość ograniczonych tempach i numerach które są do siebie tak bardzo podobne. Jeśli chodzi o brutalny death metal mam innych faworytów.

https://www.facebook.com/Comatosemusiclabel?tn=-UC*F

https://www.facebook.com/dysenterygrind

Oracle
19314 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026
Mordhell „Nekro Desecration”Recenzje

Mordhell „Nekro Desecration”

BartBart9 września 2026

Skomentuj