Zagadka – co przedstawia okładka krążka Disarm Goliath? Tydzień bym myślał i bym nie wymyślił, ale może Wam się uda. Swoją drogą – idea jest koszmarna, hehe.
A jeszcze Wam powiem, że Disarm Goliath gra heavy/power metal. Zaczyna się ciekawie, nie? Cóż, nie jest tak strasznie. Ale nie mogę też powiedzieć, że muzyka z „Born To Rule” powala mnie niczym ten piękny wojownik tę bestię z głębin. Jest to typowy heavy/power metal, gdzie riffy są chwilami niezłe, a chwilami nie. Gdzie wokalista chwilami śpiewa nieźle, a chwilami nie. Gdzie kompozycje chwilami wpadają w ucho, a chwilami nie. Gdzie chwilami całość brzmi jak Manowar a chwilami jak Iron Maiden, a chwilami jak Gamma Ray. I chwialmi mi się to podoba, a chwilami nie. Niestety, poszczególne numery są do siebie zbyt podobne – zanim się obejrzałem już byłem przy kawałki tytułowym, a jeszcze przed momentem wałkowałem „Who Rules the Night”. A przy drugim odtworzeniu tego albumu zwyczajnie mnie wynudzili, ich patataj patataj zaczynało powoli mnie wkurwiać i stwierdziłem, że lepiej będzie dla nich, jeśli zakończę na tym odsłuchu. Bo jak to mówią zwolennicy power metalu – im dalej w magiczną krainę za siedmioma rzekami, tym więcej ohydnych smoków czyhających na metroseksualnego i muskularnego księcia.
Disarm Goliath nagrało płytę, którą mogę określić jest to typowe power/heavy metalowe cwałowanie, jednak ja na tego rumaka nie wskoczę, niestety. I raczej nikomu nie polecę.
Ocena: 4/10
Tracklist:
| 1. | Embrace the Abyss | ||
| 2. | Who Rules the Night | ||
| 3. | Betrayer | ||
| 4. | Born to Rule | ||
| 5. | Man of Sin’s | ||
| 6. | Propaganda (Invasion of Thought) | ||
| 7. | Raining Steel | ||
| 8. | Cry of the Banshee |





