Wydawca: Relapse Records
Dziś ponownie coś z cyklu „Szybka muzyka na szybkie czasy”, a w nim powracający z nowym materiałem Devourment. I to po siedmiu latach, jakie minęły od całkiem dobrze przyjętego krążka „Obscene Majesty”.
Tym razem jest to tylko EP, na którą weszło 12 minut muzyki tanecznej. Będzie też na placuchu, a komu winyl niepotrzebny, ten może też spokojnie jebnąć sobie do kawusi szybki streaming. Kto brutalny death prosto z Ameryczki już słyszał, ten się tutaj w żaden sposób nie zaskoczy. Werbel pyrka szybciuteńko, a Ruben Rosas jednostajnie bulgocze w akompaniamencie jaskiniowych, zajechanych już wzdłuż i wszerz riffów właściwych dla gatunku. Przelatuje równie szybko jak sranie po tej samej, wspomnianej już porannej kawce i w takiej dawce tego typu granie nawet daje radę. Nie chciałoby mi się już wysiedzieć przy tak niebezpiecznej muzyce trzy kwadranse, chyba że byłoby to dzieło wiekopomne i świeże. No ale co, parówki też już jadłem na śniadanie z tysiąc razy, to i moja dawka amerykańskiego death metalu może też dalej smakować tak samo, nic się nie stanie.
Czy warto? Nie wiem. Ale można. EPek w metalu wychodzi każdego miesiąca całe setki, a to po prostu jedna z nich. Na pewno można trafić o wiele gorzej. A, no i sklep Relapse Records od dłuższego czasu podaje ceny w PLN, a „Pious Impiety” zostało wycenione na ledwo 34 złocisze. Wysyłka dopiero we wrześniu. Jak planujecie większe zakupy, to pewnie warto dorzucić.




