Wydawca: Malignant Voices Productions
Trzy lata trzeba było czekać na trzy utwory Deus Mortem, więc pewnie część z Was zastanawia się, czy było warto i co im tak wolno szło. Dziś rozwieję Wasze wątpliwości za pomocą jednej krótkiej recenzji.
Było warto. Było cholernie warto bo ilekroć włączam promo „Demons of Matter and the Shells of the Dead” nienawiść napełnia me serce i pragnę, by me bluźniercze myśli zostały wprowadzone w życie jako czyny prawnie zakazane. Oczywiście – przy dźwiękach czarnego metalu śmierci emanującego z tych trzech numerów. Deus Mortem potrafi skomponować kompozycje równocześnie jadowite jak i cholernie mroczne, gdzie ponadnaturalna, diabelska atmosfera przenika się z czystą nienawistną agresją. Co ciekawe, każdy z tych numerów ma swoją duszę, swój własny feeling. Otwierający całość „The Higher Sun” to krótki (bo zaledwie czterominutowy) i szybki atak, z nawiedzonym riffem, posępnie pulsującym gdzieś pod skórą. „Penetrating the Veils of Negativity” to dziesięciominutowy moloch, w którym dzieje się naprawdę dużo. Po niemal półtoraminutowym wstępie dostajemy Deus Mortem jakie już zdążyliśmy poznać na wcześniejszym krążku – mroczne, trzymające się najlepszych wzorców… choć właściwie to oni sami już te wzorce ustalają. W środku numeru – masakryczne zwolnienie i chory wokal Necrosodoma. Strasznie robi mi robotę. I numer trzeci – ”Olam haBeriah”. Rozpoczynający się wolno, dość melodyjną gitarą. Ten numer lekko odstaje od poprzednich, jak na moje ucho to trochę więcej tu nawiązań do muzyki spod znaku Dissection, wymieszanej z podniosłym stylem Bathory, ale mniej więcej w połowie nawałnica przybiera na sile, by pod koniec znów zwolnić – posępne gitary i wtórująca im sekcja rytmiczna zamykają całość.
Tak, Deus Mortem ponownie udowodnił, że mało kapel w Polsce może równać się z nimi w czarnej sztuce. „Demons of Matter and the Shells of the Dead” to przesiąknięta Diabłem płyta, prawdopodobnie jedna z lepszych pozycji na polskiej scenie w ogóle.
Ocena: 10/10
Tracklist:
01. The Higher Sun
02. Penetrating the Veils of Negativity
03. Olam haBeriah





Niestety to odgrzewany kotlet. Muzyka prosta jak konstrukcja cepa. Necrosodom nie jest dobrym kompozytorem. Mam nadzieję że w Azarath tylko napisze słowa. Za muze niech sie nie zabiera.