Nie ma to czasem, jak porządna stara kapela. Jak na przykład Deep Machine. Panowie założyli zespół w 1979 roku, a więc w momencie eskalacji NWOBHM, by wydać kilka demówek i ucichnąć.
A potem powrócić, po niemal dwóch dekadach. Tradycyjnie, nie słyszałem o nich wcześniej (biję się w piersi, zapewne demówki te stanowią podwaliny pod całą ówczesną brytyjską scenę – wiecie, złote litery w historii, kult i tak dalej…). Nadarzy się okazja – nadrobię. I nie dlatego, że ktoś twierdzi, że tak wypada, lecz dlatego, że najnormalniej w świecie spodobało mi się to, co zaproponowali na EPce „Whispers In The Black”. A dostaliśmy świetny energiczny heavy metal – wiem, że może to nieładnie zabrzmi, skoro kapela zaczynała mniej więcej w tym samym czasie, co zespoły, do których ją teraz porównam, ale nic na to nie poradzę – tak będzie najłatwiej: Judas Priest, Iron Maiden, wczesny Manowar, Saxon – to wszystko znajdziecie na „Whispers In The Black”. Przyznam się Wam, że bardzo podoba mi się ta muzyka – jest szczera, chwytająca za serce i jaja (czasem to to samo, hehe) i emanująca takim feelingiem, jakim powinien emanować heavy metalowy krążek. Zespół narobił mi ogromnego smaka, bo na tej EPce mamy tylko trzy kawałki – a chciałoby się zdecydowanie więcej.
Z takimi zespołami to trochę jak ze skarbami wygrzebanymi na strychu – star, niby zapomniane, a ile radości może dać człowiekowi. Jeśli macie okazję, posłuchajcie tej muzyki, a nie powinniście się zawieść.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Whispers in the Black | ||
| 2. | Iron Cross | ||
| 3. | Killer |





