cultes

 

Wydawca: Terratur Possessions / Under the Sings of Garazel

Czekaliście na nowy materiał Cultes des Ghoules? Nie ukrywam, że byłem ciekawy co tam Panowie tym razem z ziemi wygrzebią. Trochę czasu minęło już od premiery, więc myślę, że można skreślić te parę słów na temat „Rise of Lucifer”.

W dużym stopniu to w jaki sposób go odbierzecie, jest zależne od jednej kwestii.  Waszych oczekiwań wobec nowego materiału CDG. Komentarz związany z pierwszym odsłuchem „Rise of Lucifer” miał watpliwą przyjemność usłyszeć Oracle. Miło nie było. W największym skrócie „to nie jest Henbane”. Potem, kiedy mózg się wziął i włączył, pomyślałem sobie „zaraz, zaraz, ale w zasadzie to czemu ma to być jakaś kontynuacja? Bo ja tak chcę?”  I z takim podejściem rozpocząłem kolejne przesłuchanie i kolejne itd. Te 21 minut i 5 sekund, to jedna autorska kompozycja i cover greckiej Necromantii. Skupmy się na pierwszej z wymienionych. Jest inaczej na pewno pod względem samej „konstrukcji” utworu w porównaniu do ostatniego pełnego krażka. Wokale wciąż jebnięte, ale jakieś takie inne( nie wiem, być może to moje uszy robią mi psikusa, ale wydaje mi się że… albo nie to pewnie starość). Dźwiękowo zrobiło się jakby jaśniej i mniej wali stęchlizną. Nieco ta piwnica została uprzątnięta. Wpuszczono do niej świeżego powietrza. Nie oznacza to wcale, że materiał ten jest chujowy. W żadnym wypadku. Im więcej go słucham, tym bardziej mi się podoba. Myślę, że w taki sam sposób podziała to w przypadku większości lubiących CDG. Oczywiście przy założeniu, że nie będziecie mieli parcia na „ma być kontynuacją Henbane”. Do „Rise of Lucifer” idzie się przyzwyczaić. Trzeba go jednak trochę posłuchać. Cover git. Jednak przyznać muszę co następuje. Jeśli faktycznie porównamy do wcześniejszych materiałów, to „Rise of Lucifer” wypada słabiej. W ogóle też nie mogę dojść do ładu z brzmieniem. Nie wiem w sumie czemu.

Jeśli to faktycznie pożegnalny materiał CDG, to końcowy etap funkcjonowania zespołu podsumowałbym „było rzetelnie, ale bez tąpnięcia”. Dla allegrowych biznesmenów dodam, że nie będzie dutków z tego materiału. Nie nakręcicie hajpu. Po co noce było zarywać, żeby złotego placka na handel kupować?

Ocena: 7/10

Tracklist:

01.  The Rise of Lucifer

02. Family of Dog (The Feast of Ghouls)

Ef
4729 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026

One Comment

  • Kidzj13 pisze:

    Ja uważam ten MLP za wybitny, jest opętany w inny sposób, całe to brzmienie jest jak unoszący się dym, im dłużej słucham riffów tym bardziej wydają się fenomenalne, wokalne to czysty diabeł, kiedy teraz myślę o tym dziele to brakuje trochę patentów z Henbane, ale gdy oddałam The Rise Of Lucifer pochłania mnie bez reszty i nie mam czasu o tym myśleć
    9,5/10

Skomentuj