Skip to main content

Wydawca: A.D.G. Records

Splity – jedni je lubią, inni mniej. Problemem jest gdy część splitu jest fajna, a część nie jest fajna. Wówczas nie zawsze mi się chce sięgać nawet po tę fajną stronę. Jak będzie w przypadku „The Voiceless Death Symphony”?

Nooo… tak sobie. Na krążku mamy materiały od dwóch, względnie młodych kapel. O pierwszej z nich to ni chuja się z internetów nie dowiecie, poza tym że są z Niemiec. Mowa o Compulsive. To wydawnictwo to jest w ogóle jedyny znak życia (choć bardziej pasowałoby oczywiście śmierci) tej kapeli. Na splicie zamieścili sześć kawałków – z grubsza określiłbym je jako death’n’rollowe. Mamy tu bowiem ciężkie i mięsiste brzmienie, ale motoryka i melodyka tych kawałków jest całkiem rock’n’rollowa. Trochę jak wypadkowa Entombed z Six Feet Under. Słucha się tego całkiem nieźle, ale bez większej ekscytacji. Niemniej jednak takie kawałki jak „Massmurder Rock and Roll” czy „Zombie Pack” niechybnie są koncertowymi killerami. Lub mogą być – bo oczywiście nie wiem, czy Compulsive gra takowe. Przyjemne, proste granie Compulsive może się podobać w każdym razie.

Druga część splitu należy do Cry of the Nile – śląskiej grupy, która również para się death metalem. W przeciwieństwie do Compulsive – u nich nie czuć w ogóle żadnych odniesień do death’n’rolla.  Ta część splitu to brzmiący oldschoolowo death metal, kojarzący mi się na przykład z Traumą z wczesnych płyt (za sprawą zarówno riffów, ale też sposobu, w jaki wyprodukowano wokale), trochę z Pungent Stench (głównie z uwagi na surowe brzmienie i grindowe zacięcie) czy Morbid Angel z ery Tuckera. Chłopaki są młode, ale grają jakby mieli więcej lat niż swoi starzy – to się chwali. Ich część utrzymana jest na zbliżonym poziomie jak poprzedników – czyli jest fajnie, ale jeszcze trochę im brakuje, bym się zachwycał. Jednak przez te kilka kawałków nie mogę też mówić, że się nudzę – choć przyznam, że poszczególne numery są do siebie dość mocno podobne.

Czyli jaki werdykt? Ano taki, że szału nie ma, ale wstydu też. Jest przyzwoicie, jak na pierwsze materiały zespołów oraz wiek (przynajmniej w odniesieniu do Cry of the Nile) mogło być naprawdę gorzej, hehe – cieszę się, że nie było. Jak to mówią, jak ich co nie zeżre, to może z jednych i drugich będą jeszcze ludzie.

Ocena: 6/10 i 6/10

Oracle
17072 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Hautakammio
Newsy

Nowa płyta Hautakammio

OracleOracle2 sierpnia 2021

Skomentuj