Skip to main content

Wydawca: Blood Harvest Records

Pamiętam, jak pojawił się debiut Clairvoynace. Akurat na salonach rozpychało się mężnie Conquest Icon, a tu znikąd wjechało się krótkie demo, które rozjebało słuchających, niczym pijany słoń sklep monopolowy, w tym mnie. Dlatego też, gdy dowiedziałem się, że idzie nowe, to aż zaklaskałem udami z radości, bo musiało być dobrze. I jest, oj tak byczq, mocno jest. Stołeczna załoga powróciła z Epką, która, mimo że trwająca niewiele ponad dadzieścia minut, daje więcej radości niż demówka oraz potwierdza potęgę krajowego śmierć metalu. Tu nie ma zabawy w jakieś klawiszki, sampelki, czy wstawianie oklepanego, jak morda Gołoty, tekstu ze śmiercią i niszczycielem światów. Od pierwszego kawałka Clairvoyance rzuca słuchacza na kolana celem zmiażdżenia ciężkim przedmiotem. Od razu też zaznaczę, że tu nie kładzie się nacisku na chwytliwe riffy, a lawinę gruzu, od której pękają kości. Tu gra i huczy wszystko – gitary, podstępny bas w tle, kapitalna perkusja oraz odpowiednio grobowy wokal. Do tego hord lubi spowolnić, np. w takim „Chronicles of Emptiness”, gdzie każdy dźwięk wtedy nabiera podwójnego ciężaru, by następnie z impetem gnieść słuchacza. A dzięki tym wolniejszym wałkom szybkie tempa zyskują na brutalności, jak „Cairn of Souls”, które szczególnie chwyciło mnie za serduszko i leci na repecie. Każda składowa dopracowana jest w stu procentach, a jednocześnie nadal jest ten grobowy, podziemny klimat nadciągającej zagłady.

Clairvoyance po raz kolejny namieszało wśród rodzimej sceny wypuszczając niosący śmierć monolit, i wiecie co? I bardzo kurwa dobrze. Pozycja obowiązkowa dla każdego metalucha.

Ocena: 9/10

Lista utworów:

1. Decline Into Oblivion
2. The Curse
3. Chronicles Of Emptiness
4. A Cairn Of Souls
5. Tarnished Vessel

Bart
608 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Skomentuj