Wydawca: Deformeathing Productions

Nie mam najlepszych wieści dla tych, którzy położyli już na Christ Agony lachę po niesłynnym koncercie w Krakowie i coraz to dziwniejszych akcjach w otoczeniu lidera – zespół powrócił i to z fantastyczną płytą.

Biję się w piersi – sam byłem wśród tych osób, a Kejos niejednokrotnie darł (wciąż uważam, że zasłużonego) łacha. Natomiast sprawa wygląda tak, że informacja o nadchodzącej płycie spadła niespodziewanie, zaś ja sam katuję ten krążek od przeszło miesiąca i muszę powiedzieć jedno – jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Szczególnie, że na przykład Faustus raczej mnie wynudził i rozczarował.

Christ Agony zawsze dla mnie było jednym z tych zespołów, które miały ogromny wpływ na mnie jako słuchacza. Równocześnie ich muzyka zawsze jawiła mi się jako wielce oryginalna i rozpoznawalna w zasadzie z miejsca. I taki też jest „Anthems”. Cezar zadbał o to, aby słuchacz już od pierwszych dźwięków poznał i poczuł ducha Chrystusowej Agonii. Oczywiście zespół raczej nawiązuje do późniejszych albumów, niż doskonałej pierwszej trójcy, jednakże na zasadzie ciągłości można wyczuć w tych dźwiękach logikę.

Anthems” ma wszystko, co składa się na muzykę Christ Agony. Charakterystyczne, masywne i wpadające w ucho riffy. Melodie, które z jednej strony wpadają w ucho, a z drugiej są przepełnione jadem i mrocznym, diabelskim pierwiastkiem. Wokal Cezara, który jest niemożliwy do pomylenia z żadnym innym gardłowym, niezmiennie w znakomitej formie. Sekcja rytmiczna jak zwykle dba, by serce słuchającego biło zgodnie z uderzeniami w perkusję – zadbali o to po równo Daray oraz August (domniemuję, że chodzi tu o Dominika znanego z Genius Ultor, a wcześniej między innymi Stillborn). Praca obydwu garkowych wpisuje się w tradycję znaną z wcześniejszych płyt zespołu. Klasycznie też słyszymy potężne „chórki” – kolejny ze znaków rozpoznawczych Christ Agony. Mamy na „Anthems” też klawisze, które są bardzo ważne, a równocześnie stanowią jedynie w większości tło dla pozostałych instrumentów. Wreszcie słyszymy również te bardzo charakterystyczne, akustyczne wtręty. A na sam koniec (lub w zasadzie początek) – okładkę z motywem Kozła, który przecież przewija się na front coverach w różnych wersjach już od kilkunastu lat.

Słowem – dostaliśmy (to znaczy dostaniemy za miesiąc) kolejną świetną, klasyczną pozycję od Christ Agony. Zespołu o doskonałych kompozycjach, pełnych charakterystycznej atmosfery, połączenia diabelstwa i specyficznej melancholii. Nie spodziewałem się tego absolutnie, tym większe jest moja radość, że „Anthems” jest tak dobrą płytą. Nawet nie za bardzo wiem, co mam napisać nowego i odkrywczego o tym albumie, bo został napisany i nagrany tak, jakby żadnej przerwy nigdy nie było. A to moim zdaniem nie było wcale takie oczywiste.

Tak, bardzo się cieszę, że Cezar powrócił z kilkuletniego niebytu z tarczą i pokazał, że w dalszym ciągu znajduje się w black metalowej czołówce. Lepszego comebacku raczej żaden maniak Christ Agony nie mógł sobie wymarzyć. Jestem zachwycony.

https://www.deformeathing.com
https://www.facebook.com/deformeathing
https://www.instagram.com/deformeathing
https://deformeathing.bandcamp.com
https://www.youtube.com/@deformeathingproduction
https://www.facebook.com/ChristAgony

Oracle
19317 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj