Wydawca: BMG

Nie wiem, jakie jest Wasze zdanie, ale Black Sabbath nie miało raczej szczęścia do koncertówek. Nikt nie stawia ich w jednym rzędzie z takim „Life After Death”, „Live At Hammersmith” czy „Eine Kleine Nachtmusik”. Jakoś się o nich nie pamięta po prostu. Czy prawidłowo?

Nie wiem. „Reunion” było przeze mnie w chuj często wałkowane. „Live At Last” mam na winylu, ale wracam bardzo rzadko. Częściej zaś do „Live Evil”. I to właśnie ten krążek został teraz wznowiony. I bardzo dobrze, choć trochę to naciągane, bo z okazji czterdziestej rocznicy wydania, która miała miejsce rok temu.

Bo to najlepsza koncertówka Sabbsów. Najbardziej porywająca i najuczciwsza zarazem. No bo czy słyszeliście, by Ozzy odegrał z zespołem na żywca takie „Heaven and Hell”? No nie. A czy słyszeliście jak wspaniale wypada „N.I.B” czy „Paranoid” w wykonaniu Dio? No jeśli macie ten album w kolekcji to na pewno słyszeliście. Jeśli nie macie – no to właśnie podałem Wam kolejny powód, dla którego musicie go mieć. Szczególnie, że wznowienie ma dwie wersje – tradycyjną oraz zremiksowaną. Tradycyjną znam bardzo dobrze, bo jak już zaznaczyłem – mam stare wydanie winylowe i wracam raz na jakiś czas. Natomiast naprawdę fajnie brzmi wersja zremiksowana. Oba krążki (a w sumie to cztery, bo przecież to dwupłytowy album) są zajebiste do słuchania i dla każdego będzie coś miłego – albo nbędziecie tradycyjną wersję wałkować albo zremiksowaną, żądni czegoś nowego. Ale że będziecie wałkować – jestem przekonany.

A co poza płytami? Ano jak zwykle w przypadku wydań deluxe – obszerna książeczka, bardzo fajnie opisana, ze standardowym zestawem dodatków (plakaty, zdjęcia, notki), miniplakacik, reprodukcja programu koncertowego – totalny wypas dla kolekcjonerów. Wszystko wydane tak jak poprzednie materiały, więc prezentuje się to naprawdę wspaniale na półce. Cieszy oczy i uszka.

I jak to zwykle w przypadku recenzji wznowień od Black Sabbath bywa – prywatne życzenie… No bo z Dio już wszystko zostało wznowione poza „Dehumanizer”, nie? No to może by tak…?

Oracle
19423 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

Skomentuj