Wydawca: Debemur Morti Productions
Behexen nigdy nie był grupą muzyczną, która jakoś szczególnie wyróżniałaby się na tle tego całego black metalu spływającego do nas z dalekiej Północy. Kapel grających jak Behexen na świecie jest na pęczki, a jednak ci Finowie mają coś w swojej muzyce. Coś, co sprawia, że wracam, że sprawdzam…
I tak właśnie nawinęła mi się najnowsza płyta tego horda zatytułowana „The Poisonous Path”. Na początek napiszę, że okładka tego wydawnictwa bardzo przypadła mi do gustu. Fajna sztuka, lubię takie obrazki. Za to mają już punkcik w górę jeszcze przed przesłuchaniem, hehe. Żeby nakreślić Wam, co znajduje się na najnowszym dziele Behexen proponuje wrócić się do ich debiutu, który był typowym napierdalaniem dla Szatana w stylu norweskich prekursorów gatunku. Lubię zarówno debiut, jak i „dwójkę” za chamstwo i prostotę (na płycie „By the Blessing of Satan” dodatkowo te walory podkreślone są toporną okładką). Potem pojawia się taki „My Soul for His Glory”, na którym można usłyszeć niewinne flirty z bardziej nowoczesnym obrazem black metalu. Behexen kontynuuje te eksperymenty na kolejnym wydawnictwie i tak oto dochodzimy do „The Poisonous Path”… Mało mamy tu skrzeków i pisków typowych dla tego gatunku. Teksty są bardziej skandowane lub wygłaszane. Fajna sprawa. Riffy ciekawie poskładane. Brzmienie czytelne, ale chropowate. Dobra płyta, na miarę współczesnych lat. Niemniej jednak brakuje mi tej dzikości znanej z dwóch pierwszych wydawnictw.
Fajny ten black metal, ale polecam przed zakupem zapoznać się z tą płytą. Jestem realistą i zdaje siebie sprawę, że nie trafi ona w gusta każdego fana tego gatunku muzycznego. W moje trafia, więc ocena całkiem przyzwoita, choć pamiętajcie, że trochę naciągnąłem punktacje za okładkę.
Ocena 8/10
Tracklist:




