Wydawca: Invictus Productions
Siłowałem się z najnowszą EPką szwedzkiego Beastiality dobry miesiąc, jak nie dłużej. Faktem jest, że ostatnio mam mniej czasu na słuchanie muzyki, więc chciałem wycisnąć z niej ile się dało. Szczególnie, że…
… że, pomimo wszelkich znaków na niebie i ziemi, iż „Sacrificial Chants” jest jakby stworzona dla mnie, nie mogła mi do końca wejść tak jak powinna. Nie wiem dlaczego. Beastiality nakurwia mieszankę death, black i thrash metalu, mocno oldschoolową i undergroundową. Wydaje ich Invictus Productions, więc label uznany. Wszystko powinno się zgadzać. A jednak nie mogę powiedzieć, że te pięć numerów (czyli łącznie niewiele ponad kwadrans) wyrwały mnie z obuwia. Czuć w tym graniu agresję i wściekłość, czuć echa twórczości sceny australijskiej ze szczególnym uwzględnieniem Gospel of the Horns, a także takimi aktami jak Bestial Mockery, Nifelheim, Nocturnal Graves czy Nocturnal. Ale jakoś tak wydaje mi się, że Bestiality jest jednak ligę niżej. Tragedii nie ma, co pragnę podkreślić – to fajny, solidny materiał. Ale nie kopie w dupę, ani nie chwyta za jaja – na pewno nie tak bardzo jakbym sobie tego życzył. Fajna EPka, która przeleci sobie kilka razy, ale też po której nie wynosicie żadnych większych doznań. Jest. Po prostu jest.
Innymi słowy – trochę się rozczarowałem. Ale tylko trochę, bo na kilka przesłuchań starcza, a potem po prostu raz na rok podejrzewam celem sprawdzenia czy może przekonałem się do Beastiality bardziej.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | Intro | ||
| 2. | Sacrificial Chants | ||
| 3. | Sinner | ||
| 4. | Thy Kingdom Dead | ||
| 5. | The Black Sun Prophecy |




