Wydawca: Signal Rex
Lubię to przyjemne zaskoczenie, kiedy nie tylko materiał siada od razu, ale tym bardziej jest to rzecz, która pojawia się znikąd. Tak było dokładnie z zeszłoroczną Astralną Włócznią. A materiał nie tyle siadł, co wjechał na pełnej z łomotem i świstem.
Omawiane dziś miniLP, to dzieło tajemniczego duetu, która zadebiutowała pod koniec zeszłego roku. Choć może nie do końca „tajemniczego”, bo jak się okazuje, co drugi ich kurwa zna, tylko ja jak zwykle jestem w ciemnej dupie. Życie. Nie wiem, jaki zamysł stał za nieujawnianiem się na płycie, choćby pod dziwacznymi ksywkami. Przychodzi mi na myśl jedynie, że pewnie typy wolą, by kupić się na samej muzyce, a tam jest pysznie. Ale nie uprzedzajmy faktów.
Sama okładka cieszy oko. Dobra ilustracja oddająca wiernie ducha płyty, propsuję. Po włożeniu do odtwarzacza zostajemy zalani bezlitosną falą zimnego black metalu osadzonego głęboko w drugiej fali z mocnym naciskiem na Norwegię. Otwierające płytę „On Your Command” wjeżdża bezlitosną zamiecią riffów, podlanych świetną pracą perkusji oraz naprawdę dobrym wokalem. A im dalej w las, tym lepiej. Wjeżdżają nienanachalne klawisze, a w ostatnim kawałku zmieniają się one w elektronikę, którą wykorzystało choćby Terrestrial Hospice w, również ostatnim kawałku, na arcygenialnym „Rubezahl”. Co najlepsze, nie ma tu ani na chwilę nudy, monotonii, czy zlewającego się szumu. Im więcej słucham tego miniLPka, tym bardziej jestem zachwycony jego absolutnym dopracowaniem. Bo i również brzmienie jest ostre, niczym ostrze żniwiarza koszące niewinnych.
Podsumowując, Astral Spear nagrało sztos totalny, który wbija się w słuchacza śmiertelnym ciosem, niczym włócznia (astralna hehehe) w bok cieśli. Pozycja obowiązkowa do słuchania oraz zakupu. Szkoda tylko, podług Internetu, że się rozpadło to już, ale może jeszcze powrócą z kolejnym arcydziełem.




