Wydawca: Deformeathing Productions
A o Angerpath to ja chyba nigdy nie słyszałem, choć powinienem – ich jedyny album ukazał się piętnaście lat temu, gdy byłem więc już metaluchem pełną gębą. No ale od czego są wznowienia!
Tym razem wznowienie przyszło ze znaczkiem Deformeathing Productions. Piszę „tym razem” bo ostatnio coraz więcej labeli bierze się za odkurzanie starych kapeli. Czasem potrzebnie, czasem niepotrzebnie. Jak jest w przypadku „Forgotten World”? Jest nieźle. Ja słucham tego krążka trochę jednak jako nowości. Więc – dostajemy tu trzydzieści kilka minut technicznego death metalu, z odpowiednią dawką growlu i melodii i odpowiednią dawką brutalności. Całość nie jest jednak typowym deciorem w stylu „patrzcie jak zajebiste umiejętności mamy”, choć tych ewidentnie kapeli nie brakowało – posłuchajcie sobie kawałka tytułowego i będziecie mieli jasność. Nie ma tutaj ponadto zapierdalania w nie wiadomo jakich zaawansowanych prędkościach – większość kompozycji to średnie tempa, za to z groovem i rytmiką. Brzmi to bardzo po amerykańsku jak na moje ucho i pomimo, że wolę trochę bardziej oldschoolowe granie – Angerpath i ich debiut całkiem się broni. Oczywiście są tu i przyspieszenia, jak w „Hopes”, ale nie liczcie na kosmiczne prędkości. Nie znam oryginału „Forgotten World”, ale do brzmienia wersji która ukazała się w wytwórni Wojtka naprawdę nie mogę się przypierdolić.
Dla maniaków death metalu moim zdaniem to całkiem ciekawa pozycja ten Angerpath. Nie zostanę nagle tech – death metalowym konwertytą, ale od czasu do czasu chętnie zapuszczę taki krążek.





no i duzy plus, pachu z hostii jak jeszcze był mały tu wystepuje