Wydawca: Werewolf Promotion

Alne. Część osób pewnie kojarzy, co to za projekt. O Stworz nawet nie pytam, bo wydaje mi się, że oni akurat są dość dobrze znani w polskim podziemiu. Co łączy obie kapele? Ano na przykład to, że wspólnie opiewają piękno Warmii.

A skoro tak, to gdzieś tam im zakiełkowała myśl o wspólnym wydawnictwie. Stąd „Warńija”. Trudno mi powiedzieć, do ilu osób czytających te słowa trafi przekaz muzyczny obu kapel, ale zauważam iż ostatnimi czasy czytelnicy Chaos Vault są coraz bardziej otwarci na różne okołometalowe dźwięki. I tak: split otwiera część Alne, które znów zmieniło klimat swoich nagrań. O ile pierwszy album był, powiedzmy folk metalowy, Epka „Cisza” zbaczała jeszcze bardziej s stronę typowo folkową, o tyle materiał z ich części splitu nazwałbym eklektycznym tworem, gdzie dostajemy zarówno dark folk, jak i bardziej ludyczne klimaty czy wręcz mroczne, ponure rockowe podchody. Wiem, że nie każdy to łyknie, nie każdemu się spodoba, ale moja słabość do Alne jest bardzo silna i po prostu podoba mi się ta muzyka. Faktycznie, jest ponura, jest niepokojąca, a efemerycznego klimatu dopełnia wokal Anny, znanej między innymi z Thy Worshiper. No i świetnie się wpasowała w tę muzykę, chwilami melancholijną, rozmarzoną, czasem po prostu ładną. Jest to muzyka bardzo spokojna, na wieczory, najlepiej na łonie natury. W przypadku Stworz jest w zasadzie bardzo podobnie jak na wcześniejszych wydawnictwach, czyli w przeciwieństwie do Alne mamy constans. Jest to folkowo – pogańska muzyka, która płynie sobie spokojnie jak Łyna. W tle ćwierkają nam ptaszki czy wiatr zgina trawy na łąkach. Klasyczne instrumentarium wspomagane przez jakieś grzechotki i tamburyny – robią wieś, ale nie wiochę, że tak zawile Wam to wytłumaczę. Do tego miły głos Stojsławy, przy czym ta dziewoja raczej deklamuje niż śpiewa. Też ładne to granie, zwłaszcza na taki upalny dzień jak dziś: człowiek usiadłby sobie pod drzewem i patrzył jak rośnie trawa dookoła warmińskich jezior.

Ok, powiem tak: to płytka którą możecie sobie zabrać ze sobą gdzieś w miejsce bez osiągnięć cywilizacji (no z drugiej strony na czymś trzeba ją puszczać), tak całkowicie dla relaksu. Posłuchać leżąc na trawie, pociągając zimne piwo i patrzeć przy tym w błękit nieba.

Ocena: 8/10

Oracle
19433 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026
Bûcher „Petrichor”Recenzje

Bûcher „Petrichor”

WojtuśWojtuś19 października 2026
Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026

One Comment

  • wątróbka pisze:

    Oracle wczoraj świadectwo z paskiem w gimnazjum dostał i postanowił zrecenzować przedstawienie na zakończenie roku szkolnego? 😀

Skomentuj