Wydawca: Debemur Morti Productions
Dziś zacznę trochę inaczej – zastanawiam się, jak wielki wpływ na czytelników mają recenzje. Czy faktycznie pod wpływem jakiejś recenzji na przykład na Chaos Vault ktoś zdecydował się zakupić daną płytę lub z zakupu zrezygnować.
Bo jak wiadomo – każdy ma inny gust i o jednej płycie można powiedzieć, że jest w chuj zajebista, lub chujowa i zjebana. Jak o „Writhes in the Murk”. Oczywiście ja stoję na stanowisku, że najnowsza propozycja Ævangelist jest świetna, zresztą jak i poprzednie. Ale właśnie jestem po lekturze recenzji, gdzie trzeci krążek Amerykanów zmieszano z błotem. Dla mnie muzyka tego zespołu zawsze jest czymś na kształt audiodeskrypcji piekła – każdego kręgu z osobna i wszystkich razem. Apokalipsa, która nieubłaganie sunie w stronę słuchacza, zostawiając po sobie tylko tumany kurzu. Opisać „Writhes in the Murk” tylko jako death/black metal, to jak napisać, że uroda Monici Belluci za jej najlepszych lat jest interesująca. Wielowarstwowość twórczości Ævangelist dla przygodnego słuchacza może być nie do przejścia. Wpadacie w uścisk zmasowanych gitar, napierających na Was z każdej strony, dodatkowo dociskani jesteście niskim wokalem… Czasem atakują Was dziwne sample, wyskakujące jak upiory czy inne strzygi. Lub dla odmiany – nagłym jazzowym wtrętem. Czujecie się zdezorientowani? Prawidłowo. W tej muzyce, poza ostateczną zagładą, nic nie jest pewne – co szczególnie mnie cieszy, jako że zastanawiałem się jak zabrzmi ten album. I z jednej strony każdy, kto słyszał „Omen Ex Simulacra” lub „De Masticatione Mortuorum in Tumulis” może być zapewniony, że ścieżka, którą kroczy zespół wciąż wiedzie w tym samym kierunku, jednak po drodze napotykamy na całkiem odmienne postaci i krajobrazy.
Ten album, jak i poprzednie, to potęga i zło w czystej postaci. Ævangelist nie zawiódł mnie co do ich najnowszej produkcji – czuję, że jeszcze wielokrotnie przesłucham „Writhes in the Murk”. By miło spędzić czas i by odkryć smaczki ukryte w mroku.
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Hosanna | ||
| 2. | The Only Grave | ||
| 3. | Præternigma | ||
| 4. | Disquiet | ||
| 5. | Ælixir | ||
| 6. | Harken to the Flesh | ||
| 7. | Halo of Lamented Glory | ||
| 8. | Writhes in the Murk |





Jakimż to rodzajem syfilisu umysłowego trzeba być dotkniętym aby zmieszać z błotem ten album…ażeby ich jaja rwały !!!