Wydawca: Majestic Mountain Records
Ponoć w przypadku stonera, jest tak, że zespoły nagrywają w kółko tą samą płytę. Ale czy generalizując dość mocno, nie wyciągnęlibyśmy podobnych wniosków w przypadku każdego nurtu muzycznego?
Ja mam ze stonerem tak, że coś mi wejdzie albo nie. Nie zastanawiam się specjalnie nad przyczynowością takiego stanu rzeczy. Słucham i cieszę się z muzyki. I tak było w przypadku zespołu Kal-El. Nie będę ukrywał, że iskrę zainteresowania wznieciła nazwa zespołu, która powinna być znana bardziej nerdowskiej części społeczności Chaosowej. Oczywiście gdyby nie wciągająca muzyka, nie byłoby dalszego ciągu tej historii. Na szczęście Kal-El popełnił bardzo przyjemną płytę. „Dark Majesty” to nie jest nic odkrywczego. W najprostszych słowach można muzykę na tej płycie określić, jako soczysty stoner zagęszczony nieco doom metalowym elementem. Dodatkowo na plus robi mi ta kiczowata, komiksowa otoczka. Jest w tym coś, co sprawia, że przypominają mi się filmy science fiction z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych . Odpowiada mi tak stylistyka. Muzycznie myślę, że dość łatwo sobie wyobrazić, co się na tej płycie dzieje: „drapiące” gitary, zwalniające mocno momentami i wszystko to okraszone rockowym wokalem. Beż żadnych fajerwerków, ale mi się słucha tej płyty znakomicie. Szczególnym hiciorem jest numer „Spiral”, który wielokrotnie zapętliłem. Na rower czy do samochodu sprawdza się ta muzyka świetnie. Nie rozprasza i też nie ma co ukrywać: za bardzo mnie nie absorbuje. Ale zachęcam.
Coś jest w twórczości Kal-El… Sprawdziłem całą dyskografię, niby to samo, ale ile frajdy?
Ocena 8/10
Tracklist:
| 1. | Temple | ||
| 2. | Spiral | ||
| 3. | Mica | ||
| 4. | Hyperion | ||
| 5. | Dark Majesty | ||
| 6. | Comêta | ||
| 7. | Kala Mishaa | ||
| 8. | Vimana |




