Wydawca: Exterminal Productions
Kurwa, jak ja nie lubię akurat takiego grind’u. A tu jeszcze w dwóch na jednego.
Dostałem ja proszę Was split meksykańsko – holenderski. Choć szczerze mówiąc wolałbym chyba paczkę z marihuaną i tequillą. Bo przesłuchałem ten materiał pewnie z trzydzieści kilka razy (przy długości całości równej mniej niż kwadransa nie jest to wyczyn) i nie jestem bogatszy o nic. Żadne nowe doznania, żadne nowe panetnty, nawet łeb mi się nie pobujał. Pierwszą kapelą jest Brutalcore (nie, to nie gatunek, oni naprawdę tak się nazywają) z Turcji. Cóż, może i próbują ułożyć niezłe riffy, ale ja tu widzę jedną dużą kupę muzyki. Z naciskiem na kupę. Brzmienie nieciekawe, muzykę przykrywa świniakowanie wokalisty więc nawet nie wiele słychać. I cover. Nie zgadniecie – Mortician. Jak lubię tą kapelę, to Brutalcore jakoś na mnie nie działa. Drugim zespołem jest Gore Obsessed. Na pięć minut ich materiału z dwie minuty to sample z filmów. Niektóre nawet gdzieś już słyszałem. W tym przypadku jest chyba jeszcze gorzej. Do tego mają automat, któego nie za bardzo mogę słuchać. A w zasadzie to „ma automat”, gdyż Gore Obsessed to łanmenband. I też mają cover Mortician. W ogóle mnie ta muzyka nie ruszyła i choć zazwyczaj nie przeszkadza mi odtwórstwo to w tym przypadku chyba wolę posłuchać prawdziwego Impetigo czy Mortician właśnie.
Ogólnie to ten split jest bardzo przeciętny. Obie kapele są siebie warte. Osobiście radzę omijać z daleka, no ale wiadomo, że grindowcy to lekko skrzywione ludzie i nigdy nie wiadomo co im się spodoba.
Ocena: 2×4/10
Tracklist:



