To jest taki szczególny rodzaj muzyki, z którym mam zagwozdkę. Jakoś za nim nie przepadam, ale zdarza się, że dostaję promówki utrzymane w tym stylu, które w ostatecznym rozrachunku nie są takie najgorsze. O jakim gatunku mowa?
A o miksie metalu i hard core’a. Nie mylić z metalcorem. Właśnie bowiem taki zmetalizowany hard core na swoim najnowszym albumie proponuje nam wrocławski Head Up. Kolesie na szczęście czerpią z dobrych źródeł, bo przecież spora cześć z metaluchów docenia takie kapele jak Madball czy Biohazard (ewentualnie oglądając się za siebie, czy nie czai się ktoś z lodowym sztyletem), o Panterze, Machine Head czy Sepulturze z czasów „Roots” nie wspominając. No tak to właśnie wygląda u Head Up. „Chain Reaction” to jedenaście energetycznych strzałów osadzonych w takiej mniej więcej stylistyce, jedynie bardziej zbrutalizowanej, a chwilami z większym groovem. Na pewno nie mogę odmówić tej muzyce wściekłości i chwilami czuć, jakby chcieli zrobić z wrocławskiej Wyspy Słodowej coś na kształt Ellis Island. No OK, skoro tak chcą. Nie wypada to źle, muszę przyznać. Człowiek mimowolnie się do tego buja, a pewnie o to właśnie chodziło muzykom. Na dłuższą metę nie wracam do tych zmetalizowanych core’owych płyt, ale w momencie gdy do mnie trafiają to nie słucham takiego Head Up z wykrzywionym ryjem. Nie, jest spoko. Kwestia tylko do kogo zespół chce skierować swój przekaz, bo wydaje mi się, że część metaluchów między Wisłą a Bugiem jest dość twardogłowa i niekoniecznie musi się otworzyć na „Chain Reaction”. No ja to tak średnio powiem Wam.
Ale niech próbują, może gdzieś tam się przebiją. Z drugiej strony – mają już tych kilka wydawnictw, a ja usłyszałem o nich dopiero przy okazji tej trójeczki.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:
01. Monster on the Leash
02. Frontier
03. Product of the System
04. The Rage that Keeps Me Alive
05. No Direction
06. At Your Request
07. Holy Cage
08. Justified
09. Staged for You
10. Burning Sky
11. Leaf




