Wydawca: Nigredo Records / Morbid Chapel Records
W sumie to nie za bardzo wiem, jak zacząć tę recenzję, więc napiszę tylko – mili czytelnicy, przed Wami włosko – norweski projekt o nazwie Cultist.
Włochy od Norwegii dzieli dość spora odległość, a jednak jakoś ścieżki muzyków się przecięły, czego dziełem jest debiutancka EPka zatytułowana „Chants of Sublimation”. A znajdziemy na niej niewiele ponad dwadzieścia minut black metalu osadzonego w latach dziewięćdziesiątych. Echa Dissection, wczesnego Ancient, Tu i tam Necrophobic albo Abigor. Nie jest to przesadnie agresywne granie, powiedziałbym nawet, że kapela nie stroni od melodii, ale na szczęście nie przeginają i nie narażają Was na podwyższenie poziomu cukru we krwi. Nie słucha się tego źle, jedynym problemem jest to, że nie umiem zbyt wiele powiedzieć o tej EPce, gdy już wybrzmią ostatnie dźwięki. Ot, panowie coś tam sobie pograją i całość przeleci, a Wy nawet nie do końca się skapujecie, że już się skończyło. Może to faktycznie przez to, że dość melodyjny to album, a może przez to, że nie dość melodyjny, by te melodie za człowiekiem chodziły? Posłuchajcie i sami osądźcie.
Ale pewnie są i tacy, którzy będą się nad materiałem Cultist spuszczać obficie. Nie rozumiem, ale i nie zabraniam. Dla mnie jest bez szału.
Ocena: 6/10
https://www.youtube.com/watch?v=CVgeYKUh5VY
Tracklist:
| 1. | Chant of ”Legion of Nothing” | ||
| 2. | Chant of ”The Oldest Sin” | ||
| 3. | Chant of ”He, Forever” | ||
| 4. | Chant of ”The Unspoken Name” | ||
| 5. | Chant of ”Anti-Cosmic Immolation” |




