A teraz się zdziwicie, bo dostałem płytę od zespołu z Polski, który para się industrialnym metalem i nie jestem zniesmaczony. I co, głupio Wam?
Kapela nazywa się Lect3r i co prawda nazywa swoją muzykę regressive metal, przy czym ja osobiście w ten sposób to zwykłem nazywać na swój użytek te wszystkie kopie Hellhammer, a nie takie nowocześnie brzmiące rzeczy. A więc, na „Kill the Fear” prym wiodą wszelkiego rodzaju syntezatory, loopy i tak dalej, a gdzieś tam w tle dopiero słychać gitary. Do tego damski wokal. Przyznam, że nie siedzę na co dzień w takiej muzyce, a i większość zespołów z tej niszy gatunkowej wkurwia mnie lub nudzi. U Lecter jest trochę inaczej. Może nie będę od dziś industrialnym neofitą, ale to co słyszę na tym krążku jest w moim odczuciu OK. Chwilami podchodzi mi to pod twórczość Marilyn Manson, czasem jest mocniej i agresywniej. W muzyce Lect3r podoba mi się też to, że starają się wykreować czasem dość niepokojący klimat i w kilku momentach im to faktycznie wychodzi. I co najważniejsze – elektronika u nich nie równa się weselnym wesołym pasażom w stylu „wystroiła się jak bijons”, czy jak u tego clowna co się zowie Glaca. U Lect3r faktycznie czuć chwilami wkurwienie. Aż sam sobie dziwię.
No dobra, biłem się z myślami, jaką ocenę dać temu wydawnictwu. Niech będzie, że poniższa jest lekko na zachętę oraz z uwagi na fakt, że spodziewałem się czegoś kiepskiego, a dostałem przyzwoite industrialne granie.
Ocena: 7/10
Tracklist:
01. Good and Evil
02. Butterfly
03. Invitation
04. Who they Are
05. Suicide
06. Kill the Fear




