No to się chłopaki z Abnormal Sickness zastawili a postawili. Wyobraźcie sobie, że do kompilacji umieszczonej w eko packu (czyli kartoniku złożonym na pół z naklejoną nań okładką) dorzucili mi CAŁKOWICIE ZA DARMO slipcase’a, żeby mi się płytka w transporcie nie połamała!
Mają gest, niech mnie dunder świśnie. Na płytce też sowicie posypali utworami, jak babcia skrawkami po pierożkach. Dostajemy tutaj dwadzieścia trzy utwory – dużo, bo na jednym CDR zamieścili materiał z promówki z 2008 roku, z demówek „Horns of Anger”, „Chernobyl” i „Burovietz Capta Est” oraz… chwila napięcia… reha z 2008 roku! No to lecąc od początku – numery z „Burovietz Capta Est” to taki kurde trochę grindujący death metal, z kiepskim brzmieniem, dość prosty, ot takie łupu – cupu. Kolejnym jest „Cherobyl” – tutaj panowie jeszcze bardziej przyspieszają, brzmienie się trochę (trochę), ale i muzyka nabiera luzu – już nie jesteśmy ponurymi death metalowcami, czasem się powygłupiamy i w ogóle. Więcej rock’n’rolla, jak w takim „Toxic Devastation”. Czy jajcowania jak w „Żołnierze z RPA”. Ale fajnie się tego słucha, chyba najlepiej mi wchodzi z wszystkich materiałów tu zamieszczonych. Choć z drugiej strony – „Horns of Anger” z kolei jakby było bardziej crossoverowe i też mi siada całkiem całkiem. A może to właśnie ten materiał jest najfajniejszy? Chyba tak. W dalszym ciągu miło nami Abnormal Sickness buja, ot taka fajna muzyka pod skakanie z piwskiem pod sceną. A na koniec dostaje się nam reh z 2008 roku. Na rehu mamy mniej więcej kawałki, które słyszeliśmy już wcześniej (pewnie chcieli załapać się na tych, którzy lubią melodie, które już kiedyś słyszeli). No cóż – ma to sens. Słychać, że to próba, zwłaszcza jak posłuchamy bębnów, ale co tam…
Ok, płytka opisana, ale podejrzewam, że spodoba się ona tylko kolegom i dziewczynom muzyków z Abnormal Sickness, hehe. Bo jakoś nie podejrzewam, żeby „Chernobyl” przebił w popularności takie „Bleed for the Devil”, hehe…
Tracklist:




