Wydawca: Blood Harvest Records
I po raz kolejny dostaję krążek, w którym tytuł w zasadzie mówi wszystko i może służyć za podsumowanie całej recenzji i opisu muzyki kapeli.
Kapelą tą jest Master of Cruelty (co za głupia nazwa), zaś płyta nosi tytuł „Archaic Visions of the Underworld”. I jest jak w tytule – pół godziny muzyki, jakie serwują nam Paragwajczycy to wielki hołd dla starej szkoły metalu, w której tak naprawdę wpływy black, thrash i death metalu są tak cholernie wymieszane, że nie idzie inaczej określić gatunku, jak jednym słowem – kluczem. Oczywiście każdy wie o jakie słowo chodzi. „Archaic Visions of the Underworld” jest surowe, ale nie jest przesadzone – nie musimy się domyślać połowy dźwięków, brzmi to trochę jak Sarcófago. Ale przede wszystkim ten krążek ma kurewski, diabli feeling – muzyka Master of Cruelty to nie jakieś tam bezmyślne napierdalanie – kapela wie, że diabeł tkwi w szczegółach, więc jego sardoniczny śmiech jest donioślejszy, gdy jakiś zespół napisze taki utwór, że jego linia melodyczna będzie Wam chodziła po głowie w dzień powszedni. A zdarzają się fragmenty na drugim albumie kapeli z Paragwaju, że w pamięć zapadają i potem się kolebocą po umyśle same z siebie. Sporo jest tu po prostu miejsc, w których muzyka nie jest najszybsza, ale riff tak się Was uczepi że nie odpuści. Dla mnie to idealna sytuacja. Bo i „po prostu metal” to mój ulubiony gatunek.
Warto rozglądnąć się za tym albumem, bo taka metalowa esencja jest na pewno mile widziana wśród czytelników Chaos Vault. Mamy przynajmniej taką nadzieję.
Ocena: 8/10
Tracklist:





