No nie powiem, z rana taki cios, w tak ciepły dzień – człowiek od razu ma ochotę wypić czteropak na śniadanie. Wszystko za sprawą debiutantów z Desert Crone.
Zespół pochodzi ze Szwecji, a to nad czym się dzisiaj pochylę jak garbaty nad krzyżówką jest ich pierwszym demem w ogóle. Zatytułowali je „Dostorted Solitude”, nagrali na setkę, zmiksowali a ponoć wszystko trwało pięć godzin. I to czuć – bo dla mnie improwizacja w takiej muzyce jest bardzo ważną rzeczą. A co to za muzyka? Doom metal. Chropowaty, trzeszczący i odpychający doom. Najsilniejsza inspiracja? Na moje ucho to Electric Wizard. Zaryzykuję stwierdzenie, że brzmienie jest w zasadzie skopiowane z takiego „Witchcult Today”. Kiedy indziej Saturnalia Temple kłania się w pas, choć może na „Distorted Solitude” mniej słychać psychodeliczno – okultystycznych wycieczek w nieznane. Więcej tutaj natomiast duszących oparów tetrahydrocannabinolu wymieszanych z zapachem świeżo otwartego piwa. Podoba mi się to co nagrali panowie na swojej demówce, bo i wzorce mają dobre i lekcje odrobili i grają podobnie do swoich mistrzów. Wokal jedynie bardziej mi się podoba w wykonaniu liderów, a nie tych naśladowców – gardłowy Desert Crone operuje takim dość rozwrzeszczano – zachrypniętym głosem, ale nie jest i tak tragicznie.
Nie ma tego wiele, ledwie trzy numery i niecałe dwadzieścia minut, a przyjemność w słuchaniu całkiem całkiem. Zasadniczo polecam i czekam na kolejne wydawnictwa – pokładam w nich nadzieję.
Ocena: 7/10
Tracklist:
01. A Mourning Prayer (Dreadful Cries)
02. Earth Savage Garden
03. Shadowmaster






Great review, the second song is called „Earth Savage Darkness”
Cheers!