Wydawca: Hellthrasher Productions
Jak dawniej Wielka Brytania była kojarzona zaledwie z kilkoma porządnym kapelami death metalowymi, tak teraz zaczyna tam być powoli mały wysyp. Dziś na przykład, niczym malinka z koszyczka, wysypała się EPka Vorage.
Duet, który tworzy Vorage gra muzyką na obraz i podobieństwo świetnych, podziemnych kapel a’la Incantation, Portal, Antedeluvian. Trzy numery znajdujące się na „Vorage” przepełnione są smolisto gęstą, duszącą atmosferą. Masywny, powolny death metal miażdży nieubłaganie, za to skutecznie. Ściana muzyki zmierza w naszym kierunku, niczym olbrzymia kula zostawia po sobie tylko popioły (w najlepszym wypadku). Długi czas trwania tych numerów dodatkowo potęguje odczucia słuchacza co do masywności i ciężaru muzyki Vorage. Po tych trzech utworach (za skurwysyna nie nazwałbym ich piosenkami, co to w ogóle za pomysł, żeby używać tego słowa wobec death metalu) czuję się, jakby przeciągnięto po mnie głazy pod budowę nowego Stonehenge. Ta muzyka jest potwornie, cholernie ciężka i zwarta. Nie wiem, na ile te słowa oddadzą w rzeczywistości twórczość Vorage, a na ile nic nie powiedzą i ktoś napisze, że Oracle to jednak za robotę się wziąć powinien, a nie o muzyce pisać, bo i tak nie wiadomo o co w tych jego recenzjach chodzi.
W tej na przykład – jeśli ktoś zapyta – chodzi mnie o to, że Vorage nagrało świetny materiał – taki death metal to ja z przyjemnością przyjmę w każdej ilości i o każdej porze dnia i nocy. Kropka.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Paradisaic | ||
| 2. | Deatheodidact | ||
| 3. | Vorage |




