Wydawca: Necropulsar Productions
A oto i zespół młody. Młody, lecz jedynie duchem i stażem, bo już sami muzycy to, rzekłbym, metalowa recydywa, a omawiany teraz Conquest Icon to nie pierwszy wyskok. A musicie wiedzieć, że Ci zabijacy są dobrzy w swoim fachu.
Conquest Icon tworzą bowiem ludzie znani z czczenia diabła w takich aktach jak Empheris czy Pyorrohea. Cieplej? Jasne, że tak. „Hellspire” na pierwszy rzut oka odstrasza nieciekawą okładką, ale jak mówi dobrze znany truizm – nie ocenia się płyty po front coverze. Bo w środku mamy porażającą dawkę death metalu na diabelsko dobrym poziomie. Conquest Icon gra, żeby nie powiedzieć, napierdala szybki death metal w starym stylu i szczerze mówiąc nie za bardzo przychodzą mi konkretne nazwy, do których mógłbym Wam porównać „Hellspire”. Jadowite, chaotyczne riffy chwilami mogą przypominać dokonania Angelcorpse, bo i u naszych rodaków mamy słyszalne pewne wpływy black metalu. Jest to bardzo bezpośrednia muzyka, nie bawiąca się w żadne zwolnienia czy klimaty (jedynie kilka króciutkich wyciszeń), bo zakładam, że Conquest Icon chodzi li tylko by przywalić słuchaczowi między oczodoły szybko, mocno i skutecznie. I to im się bezapelacyjnie udaje. Burza riffów, nad którą góruje głęboki growl Empheriona, przetacza się zostawiając za sobą istne pobojowisko, zgliszcza i ruiny. Zadanie zostało wykonane.
Ja zrobiłbym tak: przed Pałacem Prezydenckim ustawiłbym jebitne głośniki, jak przy mszach papieskich i puścił geriatrii i oszołomstwu „Hellspire”. Ciekawe, czy wówczas również tak dziarsko broniliby krzyża…
Ocena: 8,5/10
Tracklist:
| 1. | Hellspire (Intro) | ||
| 2. | Icon of Conquest | ||
| 3. | Flesh Harvest | ||
| 4. | Nonexistent | ||
| 5. | The End of Times | ||
| 6. | Multiverse Decay | ||
| 7. | Misbegotten | ||
| 8. | To Drift Away… (Outro) |



