Wydawca: Deformeathing Productions
Nazwa Dishell obiła mnie się jedynie o uszy, ale muzyki jak dotąd nie było mi dane słyszeć. Do czasu jak dotarła do mnie siódemeczka tej kapeli.
Co na niej? A cztery kawałki, w tym jeden cover. Jakie kawałki? Dobre, energiczne, brudne, utrzymane w crust/d-beat/punkowym rytmie. Skoczne cholernie. Całkowicie nieskomplikowane. Po prostu napierdalające umpa – umpa, przepełnione rockowym buntem – czymś, co ostatnio nieczęsto się znajduje w muzyce. Tu słychać, że Dishell ma radość z grania, z tego prostego napierdalania. Zaledwie kilka minut, ale człowiek się cieszy tą muzyką. Nawet pomimo tego, że absolutnie niczego nowego tu nie usłyszy – o ile lubi prostotę wymieszaną z przykurwem, to „Final Matters” trafi w jego gusta. A, zapomniałbym, mamy też cover „Into the Crypts of Rays”, całkiem w porządku – przerobiony na crustową nutę.
Ogólnie nie ma co dużo pisać o tej siedmiocalówce – jest po prostu przykładem solidnego nakurwu. I kto takiego właśnie szuka, ten go znajdzie dzięki Dishell. Mi się podoba.
Ocena: 7/10
Tracklist:
01. Choke on Lies
02. Fraud Nations
03. …ain’t Nazis
04. Into The Crypt of Rays




