Wydawca: Hell’s Headbangers Records
No. Jeśli są gdzieś tutaj maniacy wychlipujący co noc swe żale i przeklinające świat z powodu rozpadu Angelcorpse, to mogę ich uspokoić – umarł Angelcorpse, niech żyje Perdition Temple.
Bowiem ich najnowszy album „The Tempter’s Victorious” to płyta na wskroś przesiąknięta duchem takich krążków jak „Exterminate” czy „Hammer of Gods”. Nie może być jednak inaczej, skoro za sterami tej bestii stoi Gene Palubicki oraz Bill Taylor. Nawet wokal Impuratha, który na co dzień (albo na conoc) zdziera gardło w Black Witchery, jest kurewsko podobny do barwy Helmkampa. Czy się czepiam? Nie, dla mnie to zajebista zaleta, bo Angelcorpse cholernie cenię, a ich taśmy nie raz i nie dwa uprzyjemniały mi napierdalanie hantlami, hehe. „The Tempter’s Victorious” to więc dziki i nieokiełzanany death/black metal. Na pewno się domyślacie, że Perdition Temple nawet się nie sili by zejść poniżej bardzo szybkiego tempa. Trochę (zaznaczam – trochę!) wolniej jest przy „Goddess in Death”, gdzie różnica jest nieznaczna, ale jednak wyczuwalna. Jeśli zaś chodzi o liryki to i na tym polu Perdition Temple posługuje się podobnym arsenałem – wojna, Antychryst, zniszczenie… Całość z jednej strony brzmi niesłychanie barbarzyńsko, ale z drugiej strony jest przemyślane i bezlitosne – nie wiem dlaczego, ale kojarzy mi się z jebaną rzymską armią, wycinającą w pień pomniejsze ludy…
Osobiście jaram się tym krążkiem Perdition Temple. Dochodzą mnie słuchy, że nie tylko ja – nic w tym dziwnego. Album jest przedni!
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | The Tempter’s Victorious | ||
| 2. | Extinction Synagogue | ||
| 3. | Scythes of Antichrist | ||
| 4. | Goddess in Death | ||
| 5. | The Doomsday Chosen | ||
| 6. | Chambers of Predation | ||
| 7. | Diluvium Ignis | ||
| 8. | Devil’s Blessed |





Pitolenie na jedno kopyto.