Pamiętam, że wcześniejszy materiał Abnormal Sickness jakoś mnie nie sponiewierał, wręcz przeciwnie – wynudził kiepskim miksem death metalu i grind core’a. Ale panowie poszli po rozum do głowy i wybrali bardziej jednoznaczny kierunek muzycznego (niedo)rozwoju.
„Lepiej idź nazbierać patyków” ma tytuł jak jakiś leśny pagan metal, ale zawarta na nim muzyka to już inny sort. Abnormal Sickness postawili na grind core. Elementy death metalowe są dalej obecne, ale jakby zeszły na drugi plan. Teraz panowie napierdalają sobie skocznym grindem i jakoś od razu lepiej to brzmi, zwłaszcza w połączeniu z głupkowatymi tekstami w języku prof. Pawłowicz. Co prawda Cremaster to to nie jest, ale w kilku momentach można się uśmiechnąć. Oczywiście, jak na grind przystało, mamy tu świaniakowanie, bulgotanie, piosenki o kupie, gównie, sraczce i innych miłych rzeczach. W sumie kapela wpisuje się w kanon takiego grania idealnie, nie wyróżniając się zbytnio ani na plus, ani na minus – a to z kolei ani wada ani zaleta, czy tym bardziej toaleta, hehe… Udziela mi się, jak widać. Mnie to podoba się bardziej niż wcześniejsza demówka, ale ołtarzyka z wysuszonych odchodów to tej płycie nie postawiłem, zresztą by mi się nie zmieścił w domu. Płytka jest po prostu OK.
Cóż – pewnie maniacy grind core i wszelkiego rodzaju zboczeń (skatolodzy wiodą prym) zakupią sobie „Lepiej idź nazbierać patyków”, albo wymęczą kapelę o swoją kopię, albo zaperdolą im na jakimś gigu, gdy Ci będą leżeli najebani Sarmackim Mocnym.
Ocena: 6,5/10
Tracklist:




