Day of Doom  The Gates of HellWydawca: Lavadome Productions

Dzień Zagłady to ja mam kurwa po imprezie. Ostatnio na przykład, gdy nie pamiętałem, jak znalazłem się w domu. I nie jestem z tego dumny.

Ale taki Day Of Doom to z drugiej strony nie jest zła rzecz, zwłaszcza dla tych, co rano wpierdalają krwisty stek, a na drugie śniadanie tatara. Nie słyszałem o nich wcześniej, co dziwne bo to już trzecia płyta, powinno mi więc coś gdzieś świtać. Ale ni chuja. „The Gates of Hell” – taki ma tytuł, zdradzałby inspirację bardziej Deicide niż innymi zespołami z sortu deciora. Ale nie – muzycznie jak już wspomniałem to inspiracje Dying Fetus, Suffocation. Dobrze, że nie przesadzają tutaj z brutalnością, ale z drugiej strony wszystko jest dość przewidywalne. Częste zmiany tempa, masa riffów, ładnie chodzący bas i krocząca ściana gitar. Czyli standard, ale ja czasem mam straszną ochotę na jebnięcie czymś takim. Wówczas zespoły jak Day Of Doom przychodzą z pomocą. Przy czym – to nie musi być wtedy Day OF Doom tylko coś w ten deseń – tu mam właśnie problem, że większość brzmi dla mnie podobnie i nie mam jakichś wielu faworytów w tej muzyce. Ale osoby, które siedzą w brutalnych death metalowych dźwiękach głębiej na pewno odróżnią kupę od gówna i od cukierka, heh.

Okej, teraz powieje standardem w przypadku takich krążków – płyta jest okej, ale jak to u mnie bywa, nie jest to krążek, który by mnie porwał i przemielił. Ale słucha się dobrze.

Ocena: 7/10

Tracklist:

1. The Gates of Hell  
2. Fathers Lies  
3. Embrace Your Demise  
4. Slaughter of the Lamb  
5. An Evil Demoncy (The Last Days of Doom)  
6. Circle of an Eternal Aftermath  
7. The Vomitorium Angel  
8. Feasting on the Flesh of the Godly Ones  
9. Reborn Through Oblivion Flames  
10. Through Horrible Despair  
11. Remants in the Cavern of Displeasure
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

One Comment

  • Alfons Czachor pisze:

    W zasadzie dwa ostatnie zdania wystarczą za recenzję tej płyt. Dobra płyta o której po 2-3 przesłuchaniach każdy zapomni…mimo że jest dobra 😉

Skomentuj