Wydawca: Memento Mori Records

Hrob to jeden z zespołów, które będę miał przyjemność podziwiać na nadchodzącym Death is not the End Fest, więc gdy tylko dostałem promo ich debiutu, stwierdziłem że z chęcią się zapoznam.

I powiem Wam, że o ile jeszcze kilka lat temu ze Słowacji to ja nie za bardzo kojarzyłem dobrych death metalowych kapel (w zasadzie to na szybko przywoływałem zawsze tylko Contempt), tak teraz co chwila wlatuje jakiś njusik o młodej death metalowej grupie zza południowej granicy. Hrob właśnie do nich należy – w składzie znajdziemy muzyków Krudus czy blackmetalowego Goatcraft. Ich debiutancki album „Brána chladu” to jednak coś całkiem innego: inspirowany dokonaniami Asphyx, Winter czy nawet Unholy doom/death metal. Niby nic nowego, niby nic oryginalnego – a cieszy.

Faktycznie jest tak, że spora część z tej trzydziestopięciominutowej płyty to wolne i ciężkie granie – ciągnące się gitary, sporadyczne uderzenia w będny i grobowy, głęboki growl. Robi to zdecydowanie dobry nastrój całego albumu i jakoś wywiera we mnie przekonanie, że ta muzyka rzeczywiście jest wolna i ciężka. Co nie jest tak do końca prawdą, bowiem Hrob lubi też przyspieszyć, natomiast wówczas również trzyma się wzorców wypracowanych te trzydzieści lat temu, raczej w Europie niż w USA. Również brzmienie tej płyty przywodzi na myśl zdecydowanie europejskie wpływy – Gorement, wczesna Anathema czy God Macabre to takie pierwsze nazwy, które mi przychodzą na myśl, choć surowość tego soundu budzi też skojarzenie na przykład z Baphomet. Czy dla maniaka starej szkoły koniecznie trzeba czegoś więcej? No moim zdaniem nie. A! Muszę też zespół pochwalić za solówki – nie jest to element wymagany przeze mnie jeśli chodzi o muzykę tego rodzaju, natomiast u Słowaków wypadają one naprawdę nieźle. I te ledwo zaznaczające swoją obecność w tle klawisze również.

Czy wspomniałem, że na „Brána chladu” teksty są po słowacku? Nie? No to owszem – są. Co prawda z uwagi na głęboki growl Michala nie jest to rzecz wybitnie łatwa do wychwycenia, ale jednak idzie tam usłyszeć charakterystyczne słowa. Dla mnie – bardzo fajnie. Ciekawe tylko czy Słowacy też, tak jak często Polacy, narzekają że liryki w ich ojczystym języku brzmią słabo, nie to co po angielsku…

Dobra, zostawmy te rozkminy. Hrob wypuścił bardzo dobry debiut – spędziłem z nim sporo czasu, więc nie rzucam słów na wiatr. Cholernie jestem ciekaw, jak wypadną na żywo, ale o tym mam nadzieję przekonać się wkrótce. Póki co, mogę polecić sprawdzenie tej płyty gdy będzie już dostępna.

https://www.facebook.com/hrob.death

http://www.memento-mori.es/

Oracle
19317 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj