Kto by pomyślał, że to już trzydziesty numer „Oldschool Metal Maniaca”! No ale jak dla mnie, niech Lechu i do 213 dobije, nie mam z tym problemu – choć pewnie wówczas oldschoolowe będą zespoły, które dziś dopiero zaczynają lub zgoła nie istnieją.
Dobra, żarty na bok, bo do czynienia mamy z naprawdę opasłym tomiszczem – trzysta stron. Oczywiście, treść nie wypełnia kartek po brzegi, bo mamy tutaj też sporo dużych fotografii (na przykład na całą stronę), grafik i tak dalej – szczęśliwie już dawno Leszek zrezygnował z praktyki wrzucania trzech dużych fotografii do wywiadu, który normalnie zmieściłby się na jednej stronie. A skoro już przeszliśmy do zawartości – odpytanych zespołów jest tutaj mnóstwo. Począwszy od olbrzymiego wywiadu z Wiwczarkiem (okładka zobowiązuje), przez wzięcie na spytki takich grup jak Defiance, Exciter, Tankard, Hazael, Girlschool, Gallower, Acusser, Abhorration, Trucizna, Sabbat, Necrodeath, Countess… Są też bardziej kuriozalne wywiady jak Sacred Reich, gdzie Vlad z dupy truje zespołowi na temat „Chaos A.D.”, aż czuć wyzierające z kartek poirytowanie Phila… Tradycyjnie mamy artykuły na temat konkretnych płyt czy zespołów, biosy i wywiady, recenzje i relacje. Mnóstwo tego i naprawdę musicie mieć sporo samozaparcia, żeby przeczytać numer trzydziesty w miarę szybkim tempie – ja chyba z dwa miesiące nań poświęciłem (na usprawiedliwienie – ziny czytam tylko w przeznaczonym do tego miejscu w mieszkaniu, if you know what I mean…).
Wizualnie natomiast jak zwykle jest klasa. Cieszy mnie niezmiernie, bo pamiętam jak wcześniej dość często trafiały się spikselowane foty i grafiki. Dziś wszystko jest z najwyższej półki, do tego poskładane w bardzo dobry sposób. Tradycyjnie więc zachęcę Was do zakupu i z tego miejsca przeparaszam, że nie rozwodzę się nad każdą stronnicą w „Oldschool Metal Maniacu” – przy tak olbrzymiej ilości jest to raczej bez sensu. Po prostu kupcie!
Aha, całość po angielsku – i pomimo jojczenia co poniektórych, absolutnie się Leszkowi nie dziwię. Niech idzie to w świat.




