Wydawca: Grüft Produktion
Deathlust to zespół ludzi odpowiedzialnych za Persecutor. W Persecutor panowie grają chemicznie czysty pierdolony metal. A jak w Deathlust?
No przecież, że nie hip hop. Epka zatytułowana po prostu „Deathlust” przynosi nam również metal, z tym, że hmmm… bardziej metalowy? Hehe, wiem, że to głupio brzmi, ale nie ma tutaj motorheadowskiego luzu, który cechuje główny zespół części z tych muzyków. Deathlust skupia się tu na mieszance black i death metalu, podanej w bluźnierczy i dość bezpośredni sposób. Szczerze mówiąc, trudno przyporządkować ten zespół do jednego konkretnego nurtu – sporo tutaj ostrej młócki spod znaku Ameryki Południowej, chwilami kojarzy mi się to z Autopsy (początek i riff w „Exhale”), chwilami wokale przywodzą mi na myśl Attilę z okresu Tormentor i „Anno Domini” (głównie w numerze tytułowym), kiedy indziej słychać echa debiutu Morbid Angel, sporo jest też po prostu brzydkiego metalu, chwilami w stylu Impiety, chwilami w bardziej prostym stylu… Widzicie, że jest w czym wybierać. W zasadzie chłopaki uchwyciły tu esencję podziemnego metalu, który – podobnie jak Persecutor – niełatwo jednoznacznie podpiąć pod konkretny gatunek. Co oczywiście się chwali.
Maniacy podziemnej sztuki powinni wziąć sobie za punkt honoru zapoznanie się z twórczością Deathlust. Pabianiccy muzycy wysmażyli bowiem porządny kawał metalu. Ze znakiem diabła.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Apocalypse Orgy | ||
| 2. | Deathlust | ||
| 3. | Exhale | ||
| 4. | Total Worship | ||
| 5. | Code of Depravity | ||
| 6. | Slaining the Life (BESTIAL MOCKERY cover) |




