Wydawca: Mad Lion Records

Czy pamiętacie taki twór jak Empty Playground? Ja niemal zapomniałem, a przecież debiut trochę mną pozamiatał te… ile to już? Piętnaście lat temu? O kurwa.

No, trochę minęło od czasu wydania „Under Dead Skin”, która notabene ukazała się w powszechnie znanym i lubianym Witching Hour Productions. Nie wiem, czy to klątwa tego labelu spowodowała, że Empty Playground przez niemal półtorej dekady pozostawało w hibernacji, aż wybudziło ich z niej gorące serce Przemka z Mad Lion Records. I fajno, bo ja ten zespół lubiłem. I z ciekawością rzuciłem się na sprawdzanie, co też skrywa się na „Teach Me”.

O ile się orientuję, to skład Empty Playground pozostał bez zmian. I – może się zdziwicie, ale muzycznie również zespół nadal porusza się w dość oryginalnym jak na polskie warunki gatunku – industrialnym death metalu. Przy czym pragnę od razu zaznaczyć, że Empty Playground swoją muzykę tworzy z rozumem i godnością człowieka, co nie jest częste, gdy słyszę zlepek „industrial” i „metal” w odniesieniu do polskich zespołów – zazwyczaj wygląda to jak twój stary najebany tańczący do techno w samych gaciach. A u Empty Playground nie.

U nich ten death metal jest w zdecydowanej przewadze, ale faktycznie brzmi jakby przepuszczony przez maszynę do robienia ping w głowę. Poza tym, nie tylko death metal – u Poznaniaków słychać też dość wyraźne wpływy brutal / slam death metalu lub wręcz chwilami grajndu (ot, choćby w takim „Ready at Dawn” czy „A Ruthless King”). A ten cały industrial w ich muzyce wynika raczej z metalicznego posmaku, dość częstego używania agresywnych efektów elektronicznych, chorych sampli…i pracy perkusji – równiutkiej, ciachającej wszystko na małe cząsteczki, jak maszyna w fabryce martwych ciał. Dzięki temu Empty Playground wypada zdecydowanie ciekawiej niż choćby Thy Disease, które przecież z pozoru porusza się w podobnych rejonach muzycznych. Empty Playground ma w rękawie bowiem asa, jakim jest brutalność i ciężar. A gdy już bawią się w bardziej eklektyczne dźwięki, będące jakąś pochodną techno (nooo, na upartego Ahumado Granujo chwilami wbija się w szufladkę ze skojarzeniami) czy industrialu, czynią to tak jak w tytułowym numerze „Teach Me”. Czyli agresywnie, szybko i intensywnie. Stąd też Poznaniacy wiedzą, jak trafić do mojego serduszka.

I stąd też „Teach Me” jest naprawdę dobrym albumem, tym lepszym natomiast, że kapela po piętnastu latach potrafiła tak dopierdolić. Oczywiście – z drugiej strony nie znajdziecie na tym krążku niczego nowego czy wielce innowacyjnego – ot, bardzo dobry brutal death metalowy wpierdol owinięty w industrialny papierek. Jeśli liczycie na słodkie i melodyjne plumkanie, uważajcie, bo możecie sobie połamać ząbki. Bardzo dobry powrót.

http://www.madlion.eu/

http://myspace.com/niemaboga

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj