Wydawca: Osmose Productions

„Third World War” to tytuł trzeciej płyt Francuzów z black metalowego Genocide Kommando. I tak se myślę, oby nie był profetyczny, bo nie wiem jak Wy, ale ja nie mam czasu na kurwa wojnę i uganianie się za kacapami czy innym ścierwem.

Dlaczego kacapami? A bo okładka nowej płyty duetu przynosi mi na myśl odwołania do sowieckiej stylistyki, myślę zresztą że zamierzone. Jeśli ktoś nie zna dotychczas tego bandu, to może nadmienię, że w jego skład wchodzi między innymi Cyril, właściciel Drakkar Productions, a także jego ziomek I. z którym to udzielają się poza Genocide Kommando również w takim Gestapo 666. Na przykład. Dotychczasowa kariera może więc nakierować słuchacza na niszę, jaką zajmują twórcy „Third World War” – a jest nią black metal.

Opiewający oczywiście wszelkie rozkosze, jakie niesie ze sobą wojna, eksterminacja, walka. Warstwa tekstowa odbija tutaj oczywiście warstwę muzyczną, więc logicznym jest, że muzyka Genocide Kommando pełna jest gwałtowności i agresji, choć nie jest to jej jedyny wyznacznik. Są kawałki jakby bardziej stonowane (nie powiem, że spokojniejsze, bo bym skłamał), choćby w postaci „Battle for Eradication” czy „Burn the Cenotaph” gdzie oczywiście blast leci gęściutko, a tremola wżynają się w korę mózgową, ale też dostajemy nieco zwolnień i melodii. Francuzi opierają swoją siłę na masywności i nieuchronności ataku – nawet gdy jest nieco wolniej, wiecie, że to tylko kwestia czasu, aż przypierdolą. Ale z drugiej też strony, „Third World War” nie jest jakimś wybitnie odkrywczym czy nawet porywającym materiałem. Rzekłbym nawet, że jest chwilami – mimo niezaprzeczalnej agresji – krążkiem solidnym, acz przeciętnym. Pomimo dość częstego obcowania z trzecią płytą tej grupy, jakoś trudno mi powiedzieć, że jest to krążek dobry na tyle, bym mógł go zarekomendować komuś z czystym sumieniem. Nawet jeśli wiedziałbym, że antyludzki black metal to jego konik – spokojnie mógłbym wskazać inne wydawnictwa, moim zdaniem ciekawsze i lepsze.

Gdyż na dłuższą metę numery Genocide Kommando są dość mało wyszukane i monotonne. Wokal na przykład jest bardzo jednowymiarowy, a do tego nie jest to moja ulubiona forma (taki skrzek na jednym wdechu, w zasadzie bez urozmaiceń), gitary jakby się zastanowił są do siebie mocno podobne, tak więc każdy z numerów zlewa się trochę w nieokreśloną całość. A co za tym idzie – po dwóch – trzech odsłuchać znacie ten krążek już na tyle, by wyrobić sobie o nim dość jasną opinię.

Moja jest taka, że takich albumów jest wiele i generalnie trzeba być już dość mocno ukierunkowanym na tego typu muzykę, jak też na całą otoczkę. Ja sobie posłuchałem i raczej nie wrócę, choć nigdy nie mów nigdy.

http://www.osmoseproductions.com/

Genocide Kommando > Third World War
Oracle
19317 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj