Wydawca: Thrashing Madness Productions
Niektórym zespołom to jak nie szło to nie szło, a jak poszło – to z grubej rury. Taki olsztyński Incest, zapomniany na wiele wiele lat, a dziś – nie powiem, że przeżywa renesans, bo aż tak to nie, jednak czuć u nich ruch w interesie.
Grupa, która sczezła sobie w zapomnieniu gdzieś w okolicy połowy lat dziewięćdziesiątych, wspominana tylko przez totalnych maniaków podziemia, dziś wyłapuje wznowienie za wznowieniem. Dla części – bo po prostu tworzyli niezły death metal. Dla innych – bo udzielał się w niej onegdaj Szymon Czech. Każdy powód jest moim zdaniem dobry, by zapoznać się z tymi dwoma materiałami, jakie po sobie zostawili – czyli dwiema demówkami „Moriar” oraz „Release Spell”.
Jako, że miałem już przyjemność recenzować tę kompilację w wersji kompaktowej – przypomnę tylko, co tam o niej nabazgrałem przeszło dwa lata temu: „… zespół pochodzi z Olsztyna, a wiadomo kto wtedy rządził na olsztyńskiej i polskiej dzielni. Zespół na „V”. I moim zdaniem słychać, że Incest zapatrzył się na starszych kolegów, z większymi sukcesami na koncie. A jak poczytacie sobie z nimi wywiady to tam też będzie widać, że gdzieś tam spoglądali na Petera i resztę, co w mojej opinii przekuwali potem na muzykę. To nie zarzut, bo zarówno „Moriar” jak i „Release Spell” fajnie się słucha – fajnie dla kogoś, kogo nie zraża demówkowe brzmienie, pewna toporność kompozycji i naiwność pionierów.”
Winyl wydany jest równie porządnie jak wersja kompaktowa i zawiera w zasadzie wszystko to, co dostaliśmy na cedeku. Biografia, sporo fajnych i ciekawych zdjęć, teksty. Tylko tyle i aż tyle. I nawet jeśli dziś brzmi to rzeczywiście jak Wejder z drugiej ręki – dostajemy tutaj kawał muzyki. Podejrzewam, że to wydanie będzie przeznaczone już totalnie tylko dla maniaków, ale co tam – Incest to bardzo porządne granie sprzed trzydziestu lat. Warte wznowienia, więc jeśli jeszcze nie masz go w tej wersji – rozważ. Moim zdaniem się nie zawiedziesz.





