Wydawca: High Roller Records

Wygląda chyba na to, że powrót Messiah stał się faktem, a nie jednorazowym strzałem, żeby sprawdzić, czy ludzie jeszcze o nich pamiętają. Pamiętają i pamiętali, czego dowodem jest między innymi niezły odzew na „Fracmont”, czyli poprzedni album zespołu.

A na dniach dostępna będzie kolejna płyta – „Christus Hypercubus”. Czy jakoś znacząco różni się ona od wymienionej wyżej poprzedniczki? No moim zdaniem nie. Przez czterdzieści pięć minut  słuchacz obcuje z thrash metalem – takim jakim wielu chce widzieć ten gatunek w XXI wieku. Czyli z jednej strony osadzonym gdzieś tam w klasyce, a z drugiej – mającym najważniejsze cechy czasów obecnych. Stąd więc brzmienie tej płyty jest naprawdę dopracowane, zaś same numery cechują się odpowiednią dozą ciężkości. Muzycy wydają się też zdawać sobie sprawę z tego, że nie mają już po dwadzieścia lat i szybsze granie może spowodować u nich zadyszkę – stąd tempa są raczej umiarkowane, ale też bez przesady. „Once Upon a Time… Nothing”, „Soul Observatory” czy „Centipide Bite” to bardzo dobra thrash metalowa jazda. Zwłaszcza ten ostatni – otwierający riff wspaniale wierci w uchu i jest jawnym nawiązaniem do lat osiemdziesiątych. Jeśli chodzi o Messiah to najbardziej lubię ich właśnie w tej odsłonie, gdy chcą przypomnieć, że wywodzą się właśnie z okresu gdy rodził się thrash metal.

Są też kawałki wolniejsze, bardziej rytmiczno – groove’owe (ale w dobrym znaczeniu tego słowa) i one też wstydu nie przynoszą zespołowi, jednak nie działają na mnie już tak jak te bardziej energiczne. Równocześnie Messiah w 2024 roku brzmi jak zespół bardzo świadomy tego, jaką muzykę chce grać i czuję, że wychodzi im to naturalnie, a nie jak część klasycznych składów, które próbują się z różnym skutkiem odnaleźć w dzisiejszych realiach.

Ubolewam jedynie nad okładką, bo Messiah zawsze ceniłem za fajne front covery. Poprzednia była taka sobie, na „Christus Hypercubus” jest ciut lepiej, ale i tak tęskno mi za okładkami z misiem – to był kult i rozjeb i środkowy palec.

Tak czy inaczej, niezła ta nowa płyta Messiah. Chyba nawet ciut lepsza od „Fracmont”. Ale czas pokaże, do której będę częściej wracał. Poza „Extreme Cold Weather”, wiadomo.  

Oracle
19419 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026
प्रलय (Pralaya) „Inferno”Recenzje

प्रलय (Pralaya) „Inferno”

BartBart13 października 2026

Skomentuj