Wydawca: Heidens Hart Records

Czasem jest tak, że chłopiec chce być dziewczynką, albo odwrotnie. Jedni rodzą się węgierskim poetą chociaż po cichu marzą by być amerykańskim celebrytą, któremu dupy same wskakują do łóżka. Inni, są młodymi adeptami – metalowcami, chociaż bardzo by chcieli być starymi – dajmy na to – thrasherami. Wszystkich ich łączy chujowa karma, która umiejscowiła ich w nie tym miejscu co trzeba, oraz niemożliwość osiągnięcia pełni wyznaczonego celu. Czy ma to jakiś związek z dzisiejszą płytą, czy tak sobie pierdolę bez sensu?

Nasz dzisiejszy bohater – Sigwyrd – urodził się i mieszka w Holandii, ale sercem i głową jest Norwegiem i Szwedem jednocześnie. Bo też w takim klimacie osadził swoją drugą płytę  zespołu Mordaehoth. Muzyka to takie połączenie wpływów złotej ery norweskiego blacku, frakcji pogańskiej tegoż rejonu świata,a na to wszystko jeszcze Bathory z czasów po „Blood Fire Death”. I w tym ostatnim wypadku pojawia się wspominana we wstępie niemożność. To jednak tak naprawdę jedyna rzecz która mi przeszkadza na tym krążku. Patrząc na niego całościowo nie jest on jakoś specjalnie oryginalny, ale za to zapada w pamięć. I to mi się podoba. W niektórych miejscach co prawda  można odnieść wrażenie, że niektóre utwory pochodzą z innej sesji nagraniowej i to sprzed ładnych paru lat. Nie zmienia to faktu, że  naprawdę jest tu parę fajnych strzałów: „Beschemerd…”, „Bloodstorm” (gdzieś to już…), „Alvader” w głowie bez wątpienia zostają. Mam tylko jedną prośbę. Stary, kurwa nie śpiewaj czystym głosem, bo to rozpierdala cały klimat który udaje Ci się zbudować swoją muzyką. Tak położony jest „Prayer…”. Natomiast plus duży za podróż w przeszłość, tak mniej więcej półtorej dekady temu.

Na koniec chciałem zamanifestować co następuje. Promo w mp3 i dodanie zdjęcia tego jak płyta fizycznie wygląda (!) jakoś tak pozytywnie do recenzji nie nastraja, żeby nie powiedzieć bardziej dobitne. Dobrze, że krążek jest naprawdę wart przesłuchania i zakupienia.

Ocena: 7,5/10

Tracklist:

01. Balder
02. Helheim
03. Alvader
04. Beschermd Bij Den Hamerslag
05. Prayers to a God Who Never Came
06. Als’t Vlammend Zwaard de Laatste Dageraad Inluidt
07. Father’s Sword
08. Bloodstorm
09. Lindisfarne
Ef
4723 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj