Wydawca: Pagan Records
Gorycz. Zespół który wypuścił cztery lata temu jeden, debiutancki album i zrobił na tyle duże zamieszanie, że na następcę „Piachu” czekałem z niecierpliwością ale i zainteresowaniem – czy sprostają oczekiwaniom.
Nie będę Was trzymał w niepewności – sprostali. O panie, jak oni sprostali. „Kamienie” przynosi nam po raz wtóry muzykę niełatwą, połamaną i trudną. Trudną przede wszystkim pod tym kątem, że słuchanie jej po prostu sprawia człowiekowi dyskomfort i ból. Pisałem o tym odczuciu przy okazji recenzji ostatniej płyty Krzta, teraz wraca ono w zderzeniu z dwójką Goryczy. Wojciech Tochman ma książkę zatytułowaną „Jakbyś kamień jadła” i poza zbliżonym tytułem z albumem Olsztynian – tak bym chyba mógł opisać proces słuchania tego krążka. Każdy dźwięk przełykacie z podobną „łatwością”. Twarde, chropowate sludge/post-black metalowe dźwięki w wykonaniu Goryczy połączone tutaj są z trudnymi, pełnymi rezygnacji, desperacji i przerażenia tekstami, wykrzykiwanymi dodatkowo w szalenie emocjonalny sposób. Właśnie. Emocje – to też słowo-klucz dla tej płyty. Moim zdaniem niemożliwe jest rozpatrywanie muzyki Goryczy w oderwaniu od tekstów, okładki czy nawet obrazów, które stworzono do singlowych „Chcę inne oczy” i „Zabieram skórze Twoją twarz”. Musicie się również nastawić, że nie poznacie tego albumu po jednym, pięciu czy piętnastu przesłuchaniach. Ja poznałem „Kamienie” stosunkowo wcześnie, kręci się u mnie od około dwóch miesięcy, odpalana systematycznie, tak żeby wyciągnąć z niej esencję i przedstawić Wam w formie recenzji, lepszej lub gorszej. Nie wiem, czy mi się to udało, bo każde odtworzenie przynosiło nowe spostrzeżenia, często przeczące sobie nawzajem. Rzekłbym również, że to mocno introwertyczna płyta. Tego nie słucha się w towarzystwie, przy piwku i włączonym telewizorze w tle. Choć wydaje mi się, że jeśli ktoś ma ze sobą jakieś problemy, to też niekoniecznie powinien słuchać tego albumu w samotności. Ładunek negatywnych, dołujących emocji na „Kamieniach” jest przytłaczający i w określonych warunkach może być dla słuchacza po prostu szkodliwy. Odważysz się?
Jeśli tak – ostrzeżenie padło. Z mojej strony mogę powiedzieć, że ta jesień będzie wyjątkowo ponura dzięki Pagan Records i nowemu albumowi Goryczy. Ponadto jest też możliwe, że nie usłyszycie wiele lepszych płyt w tym roku.
Ocena: 10/10
1. Zabieram skórze Twoją twarz
2. Matka
3. Na dno
4. Chcę inne oczy
5. Szczurom niebieskim
6. Wybija czas
7. Znoszone dłlonie
8. Na czerwono odłlyną łzy
9. Kamienie milczą




