Wydawca: Bizzare Leprous Productions
Thorwald poznałem na koncercie na Słowacji, gdzie supportowali Epitome. I podarowana została mi płytka, więc ją niniejszym opiszę Wam.
Thorwald to dziki death/grindcore, a jak wiemy Słowacja stoi takim graniem. Thorwald jest chyba jednym z lepszych przedstawicieli tego grania. „Diablov Tanec” to ich trzecia pełnowymiarowa płyta i powiem Wam – nie jest źle. Wpadający w ucho, rozbujany, ale i wkurwiony grind. Teksty chyba niekoniecznie są najpoważniejsze, ale ja słowackiego i tak nie znam, więc co mnie to tam. Generalnie lubię sobie od czasu do czasu zapodać takie grzanie – proste, dosadne, brutalne. Dwóch wokalistów wypruwa z siebie wnętrzności, perkman osiąga zawrotne prędkości, gitary gniotą. Wszystko się zgadza. Najważniejszą cechą tej płyty jest jej brutalność. Wiadomo też, że nie każdy lubi taki rodzaj muzyki, mnie on jednak nie przeszkadza. To jest fajne, proste i powoduje, że głowa się kiwa – ja więcej od grindu nie oczekuję. Więc i Thorwald pasuje mi od czasu do czasu. Oczywiście znam płyty, które robią mi bardziej, ale „Diablov Tanec” nie jest zły. To fajna, solidna płyta, na kilka przesłuchań Wam wystarczy. Recka krótka, ale album też trwa zaledwie dwadzieścia dwie minuty, więc myślę że przedstawiłem Wam sytuację jasno i wyraźnie.
Chyba, że jesteście maniakami grindu, wówczas zapewne spędzicie więcej czasu z tym krążkiem. Mnie się podoba, więc może i Wam?
Ocena: 7/10
Tracklist:
1. Lebo Satan Diabol vládne
2. Posledný človek na Zemi
3. Diablov tanec
4. Bushidó
5. Inkvizítor
6. Atómový mrak
7. Smrad
8. Digitálna evolúcia
9. Zlosť
10. Jozef, Maria ce skare
11. Tisícročia v plameňoch




