Wydawca: World Terror Committee Productions

Nie wiem jakim cudem przegapiłem poprzednią płytę Adaestuo zatytułowaną „Manalan Virrat”. Gdy sprawdziłem to zauważyłem, że wyszła w jakiejś totalnie nieznanej mi wytwórni Umbra Dei i musiała mieć totalnie chujową promocję.

Szczęśliwie „Purge of the Night Cloak” ukaże się jak pozostałe albumy tego wspaniałego międzynarodowego projektu, czyli w World terror Committee Productions. Stąd też o tej EPce wiem już od dawna. Ba! Od dawna ją wałkuję. W porównaniu do wcześniejszej, znanej mi płyty, czyli „Krew za krew” nie ma wielkich stylistycznych rewolucji, jednak słychać pewne zmiany w formie – może przez to, że jednak „Purge of the Night Cloak” to EPka a nie pełnowymiarowy materiał. Numer pierwszy to raczej coś w rodzaju intro, mocno rozwleczonego, ale jak ktoś słyszał wcześniej Adaestuo to wie, że elementy ambientu w ich muzyce nie są niczym dziwnym. Dopiero z drugim numerem, „Act II” dostajemy obłąkany, black metalowy strumień dźwięków. Szybki, bardzo szybki, chaotyczny, niosący wyraźny pierwiastek opętania – szczególnie gdy muzyka łączy się z wokalem Hekte Zaren. Ta fuzja jest niesłychanie trudna do przełożenia na słowa, tego po prostu należy posłuchać. „The Hydra” to kolejny utwór będący raczej interludium, w którym główną rolę odgrywają niesłychane, oszalałe wokalizy (tak, wiem, nie jest to stricte wokaliza, ale chuj z tym) Hekte Zaren. Trwa sześć minut, a jakby pojawił się na moment. I kończący całość „Act III” – w porównaniu do „Act II” zdecydowanie wolniejszy i posępniejszy. W kilku momentach brzmi jak marsz pogrzebowy. Z drugiej strony cała muzyka Adaestuo nosi w sobie jakieś znamiona muzyki funeralnej, opiewającej śmierć i pogrzebowe tradycje. Stanowi dość mocne przeciwieństwo wspomnianej kompozycji, a mimo to stanowią doskonałą całość. Bo ja inaczej do twórczości Adaestuo nie potrafię podejść. To jeden z tych zespołów, który wywołuje u mnie autentyczne ciarki na całym ciele. Boję się dnia, gdy ich muzyka przestanie tak na mnie działać.

Póki co powiem Wam jedno – wyczekujcie tego materiału, bowiem to kolejna wspaniała pozycja w dyskografii tego projektu. Niestety, jak poprzednie, trafi do nielicznych i nieliczni ją docenią.

Ocena: 10/10

Tracklist:

  1. Act I
  2. Act II
  3. The Hydra
  4. Act III
Oracle
19426 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Final Self „Liturgy of the Final Self”Recenzje

Final Self „Liturgy of the Final Self”

OracleOracle16 października 2026
Deprive „The Archaic Summoning”Recenzje

Deprive „The Archaic Summoning”

BartBart15 października 2026
Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”Recenzje

Runaway Devils „Blood Must Be Shed to Enchant Your Head”

OracleOracle14 października 2026

One Comment

  • HZ pisze:

    „Manalan Virrat” nie miało komercyjnej promocji, bo zespół wydał to na własną rękę, i z tego co wiem, nie zależy im na sławie. Faktycznie funeralny akcent jest częścią tej muzyki ponieważ (ale nie tylko dlatego) jest to zespół który powstał „kontynuując” to, co odeszło ze śmiercią Horidusa, wspomnianego na płycie. I lepiej by trafiło do nielicznych, którzy rozumieją, niż do tych co nigdy nie zrozumieją. AVE.

Skomentuj