Wydawca: Selfmadegod Records
U nas w Kejosie to zawsze Pathologist był nadwornym recenzentem materiałów Antigama. A jakoś tak się złożyło, że najnowsza płyta przypadła w podziale mnie. Lecimy więc z tym koksem.
Od razu zaznaczę, że ja nigdy nie byłem maniakiem tego zespołu – płyty mniej więcej znałem, ale nie jarałem się jak norweski kościół w czerwcową noc. Pomyślałem jednak, że dam szansę „Whiteout” – ósmej płycie Warszawiaków. Odpaliłem i zmiotło mnie z planszy. W mojej opinii tym krążkiem Antigama powraca mocno do korzeni grindu – dawno już nie słyszałem tak mocno napalmdeathowej jazdy. Już sam Napalm Death nie gra tak bardzo w swoim stylu, jak obecnie Antigama. I to wcale nie jest zarzut, bo ekipę Barneya zawsze lubiłem. Stąd też „Whiteout” sprawia mi prawdziwą radość przy każdej z sesji odsłuchowych, a mam ich za sobą już naprawdę sporo. Te numery są szybkie, brutalne, ale wpadają równocześnie w ucho. Od pierwszej sekundy mamy do czynienia z grindcore’owym szaleństwem na pełnej kurwie. Oczywiście Antigama nie była by sobą, gdyby nie wprowadziła trochę udziwnień – stąd też obłąkana sekcja dęta czy kilka przeszkadzajek innego typu. Ale nie rozbija mi to całości płyty, po prostu dodaje jeszcze więcej wariactwa do tej muzyki. Równocześnie cały czas mam wrażenie, że ten album jest hołdem dla początków tej sceny i chyba przez to tak bardzo mi się podoba.
Antigama wróciła z pięknym jebnięciem i totalnie mnie zaskoczyła. Wspaniała płyta, nakurwiał ją będę aż z uszu popłynie mi krew.
Ocena: 10/10
| 1. | Undeterminate | ||
| 2. | Debt Pool | ||
| 3. | Holy Hand | ||
| 4. | Dust Farm | ||
| 5. | Disasters | ||
| 6. | Unclear Conversions | ||
| 7. | Align | ||
| 8. | Muteness | ||
| 9. | Hindrance | ||
| 10. | The Howler | ||
| 11. | 2222 |




