Sam nie wiem, co mam myśleć o tym wywiadzie. Z jednej strony Felix – wokalista kolumbijskich speed/thrashersów z Ursus to naprawdę w porządku typ. Z drugiej strony jego odpowiedzi są dość lakoniczne i wiele się z nich nie dowiecie. A szkoda, bo miałem nadzieję na interkontynentalną wymianę myśli na temat metali i życia jako takiego. Cóż, muszę obejść się niestety smakiem. Dobrze, że jakość wywiadu nie rzutuje na jakość muzyki Ursus. A tą możecie sprawdzić na najnowszym krążku zespołu, „Fuerza Metal”.

 

Oracle: Witaj Felix, jak się masz? Na początek powiedz mi proszę, który album przewrócił Twoje życie do góry nogami w zeszłym roku? Czy może nie było takowego?

Felix: Witaj Jakub, dzięki za Twoje zainteresowanie Ursus! Tak, był taki album – „Fuerza Metal”, nasz drugi krążek, haha!

O.: No, to przynajmniej nie jesteś sztucznie skromny, hehe! To właśnie ten krążek jest głównym powodem naszej pogawędki, ale zanim do niego przejdziemy, pozwól, że zapytam o kilka spraw z przeszłości, dobrze? Jak więc się to stało, że trafiłeś do tego świata heavy metalu, jako nastolatek? Kto był Twoim metalowym przewodnikiem, jakie były Twoje pierwsze inspiracje? Czy w ogóle trudno jest wyłapać metalowe płyty w Kolumbii?

F.: Początkowo słuchałem typowego rock’n’rolla, a to dzięki mojej rodzinie. Na przykład Dire Straits czy Status Quo bądź im podobnych zespołów. Później przerzuciłem się na mocniejsze dźwięki, poznałem Testament, Venom czy Black Sabbath. Zaopatrywanie się w metalowe krążki w Kolumbii jest stosunkowo łatwe, w zasadzie możesz u nas dostać płyty kapel z całego świata.

O.: A kiedy zdecydowałeś się założyć zespół? Podejrzewam, że nie wystarczało Ci już bycie zwykłym słuchaczem, co? Czy jesteś oryginalnym wokalistą Ursus? Pytam, bo widziałem, że wcześniej był jeszcze ktoś taki jak Carlos, który podobno robił wokale na samych poczatkach? Jest on też podobno autorem książki o scenie w Twoim kraju, czy to prawda?

F.: Zaczynałem w rock’n’rollowym zespole, ale z czasem moja pasja dla metalu rosła. I tak mniej więcej pojawił się Ursus. Zastąpiłem Carlosa, który napisał kilka utworów na pierwszy album. I tak – jest on autorem kilku książek o kolumbijskiej scenie metalowej.

O.: Ok, a kto wyszedł z pomysłem nazwania kapeli Ursus? Podejrzewam, że nazwa odnosi się do niedźwiedzia, mam rację? Tak na marginesie, wiedziałeś, że w Polsce Ursus to marka traktora? W Rumunii to marka piwa, a w Holandii – wódki!

F.: Ursus wzięliśmy od łacińskiego słowa oznaczającego „niedźwiedzia” i ma ono reprezentować siłę naszego metalu. Tak, wiemy, że nasza nazwa jest też w użyciu przez inne marki, słyszeliśmy o piwie i wódce, powinni zostać porządnie opierdoleni za tą nazwę, haha!

O.: Dlaczego, piękna sprawa… Chciałem jeszcze spytać o Dianę, ponieważ nie często zdarza się, że za zestawem perkusyjnym zasiada kobieta. Jak się czujecie z tym faktem, myślisz, że jesteście bardziej rozpoznawalni dzięki temu?

F.: Wspólne granie z Dianą jest świetne i nie robi nam różnicy, czy jest ona kobietą, czy nie. No o tak, przykuwa ona uwagę, ale to przez to, że jest kurewsko zajebistą perkusistką i headbangerką.

O.: Waszym pierwszym wydawnictwem było demo, które ukazało się w 2006 roku. Niestety, nie słyszałem jej, zastanawiam się więc, jak bardzo różniła się muzyka Ursus z tego demo od tej, którą gracie obecnie? Można ją gdzieś jeszcze dostać? Co możesz powiedzieć o składzie i miejscu, w którym nagrywaliście ten materiał?

F.: To było podziemne wydawnictwo, ale nie ma w tym momencie możliwości, by gdzieś je dostać. Brzmienie Ursus nie zmieniło się tak bardzo od tamtych dni, wciąż jest surowe i energetyczne.

O.: Fajnie, jednak liczyłem na trochę dłuższą wypowiedź. Dwa lata po tym demo Ursus wydał swój debiutancki album. „Hijos del Metal” – przyznam, że cieszę się, iż reedycja tego krążka ma inną okładkę, hehe – kim są ci wszyscy ludzie? Domyślam się, że to fani Ursus, ale czy znacie ich wszystkich, cze to po prostu zdjęcie tłumu z Waszego koncertu?

F.: Wszyscy Ci ludzie są fanami Ursus z różnych części Kolumbii. Idea tej okładki była taka, ażeby pokazać, iż wszyscy jesteśmy „synami metalu”.

O.: Znów nie najszerzej odpowiedziałeś. Podejrzewam, że liryki z tego krążka są raczej proste, z jasnym przesłaniem, ale nie wiem na pewno, bo wszystkie są po hiszpańsku. Szczególnie interesują mnie takie numery jak „Policia”, „Hijos del Metal” czy „Resistencia”…

F.: Nasze teksty są proste i bezpośrednie, traktują o problemach społecznych, na przykład „Policia” mówi o korupcji pośród tych skurwysynów w takim państwie jak Kolumbia, czy generalnie Ameryka Południowa. Ale znajdziesz tutaj też piosenki odnoszące się do innych problemów, jak i do sceny metalowej czy metalu w ogóle.

O.: No i chciałbym usłyszeć również i o nich, ale nie będzie mi dane widzę… Ten krążek był dedykowany dla Federico Zamora Gonzalez… Kto to taki i czym zasłużył sobie na specjalną dedykację?

F.: Federico Zamora to mój syn.

O.: Ok, tu w zasadzie nie trzeba nic dodawać. Wspomniałem o reedycji „Hijos del Metal” – dlaczego ukazała się ona w innym labelu niż Arctos? Nie byli zainteresowani powtórnym wydaniem tej płyty czy jak? Wiem, że ukazała się ona teraz w dwóch formatach, prawda to?

F.: Kompakt ukazał się dzięki Barahunda Records w Meksyku, a całkiem niedawno FOAD Records z Włoch wypuściła wersję winylową. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że dzięki tym labelom mamy dystrybucję naszych materiałów niemal na całym świecie.

O.: Waszym kolejnym wydawnictwem był split, gdzie dzieliliście płytkę z The Force, Dominus Praelii i Strikemaster. Kto wyszedł z pomysłem takiej płyty? Pozostajecie w dobrych stosunkach z tymi brygadami? Pytam, bo czasem różne rzeczy wychodzą i zdarzają się kapele, które po wspólnym splicie nie mogą powiedzieć nic dobrego na temat drugiej kapeli, haha!

F.: Pomysł wyszedł od Violent Records. Wszyscy znaliśmy się nawzajem, nigdy nie mieliśmy ze sobą żadnych problemów, tak więc po wydanej płytce mamy do powiedzenia o reszcie kapel same dobre rzeczy.

O.: A czy ten split miał być czymś w rodzaju porozumienia ponad granicami? Każda kapela jest z innego państwa, o innej historii i teraźniejszości, ale wszyscy jesteście zjednoczeni przez metal starej szkoły – dobrze odczytałem przesłanie?

F.: Tak, w rzeczy samej, haha!

O.: OK, jak na razie Waszym ostatnim wydawnictwem jest „Fuerza Metal”. Wypuścił to Pure Steel Records, a więc lepszy label, z lepszymi kanałami dystrybucji i promocji niż Arctos. Czy to była główna przyczyna, dla której zdecydowaliście się zmienić wytwórnię?

F.: Zrobiliśmy to głównie dlatego, że Pure Steel Records to świetny label, byli bardzo zainteresowani współpracą z nami przy tym wydawnictwie, a ponadto, była to dla nas wspaniała okazja.

O.: Dobra, może jak Ci trochę posłodzę to się rozwiniesz – podoba mi się Twoja maniera wokalna, jest bardzo surowa, ale przypomina mi głosu gardłowych ze starych kapel speed/thrash metalowych jak Iron Angel, może trochę Exciter i im podobnych. W jednym kawałku jednak zdecydowałeś się zagrowlować – proszę Cię, nie rób tego nigdy więcej, bo to w ogóle nie pasuje do muzyki Ursus! Kogo powinniśmy winić za ten pomysł?

F.: Przede wszystkim, dzięki Ci za miłe słowa. Ale niestety te growle to nie byłem ja, to wokalista legendarnej kapeli Masacre, Alex Okendo, zaś dla Ursus to był wielki zaszczyt pracować z nim przy tym utworze – „Pueblo Sin Memoria”.

O.: No to nie wiedziałem, ale i tak nie wiem nadal, kto wpadł na ten pomysł. Może powiesz nam coś o sesji nagraniowej „Fuerza Metal”? Krążek brzmi bardzo oldschoolowo, surowo i dziko – innymi słowy, brzmi zajebiście, haha!

F.: O to właśnie chodziło, to musi być surowe i oldschool’owe! Nagrania miały miejsce w Indiana Productions w Bogocie, zaś mastering w Buenos Aires. Osobiście, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, jak brzmi ta płyta.

O.: Szczerze mówiąc – ja też, zwłaszcza, że przypomina mi ona stare polskie płyty metalowe takich zespołów jak Turbo, Stos, Wilczy Pająk czy Destroyers. Kojarzysz może jakieś polskie kapele z lat osiemdziesiątych?

F.: Znam Turbo (świetny heavy metal) oraz kilka bardziej znanych kapel, jak Vader czy Behemoth.

O.: Jeden z Waszych utworów jest zatytułowany „Partra Grande” i o ile się nie mylę, oznacza mniej więcej „wielka ojczyzna”. Na fotkach promocyjnych dzierżycie flagę Kolumbii, więc pewnie duma z bycia Kolumbijczykami nie jest Wam obca?

F.: „Patria Grande” mówi o metalu wykonywanym w Ameryce Łacińskiej, a więc nie tylko w Kolumbii. Ale oczywiście, jesteśmy dumni z bycia kolumbijskim zespołem.

O.: No właśnie widzę, że wsparcie macie głównie z Południowej Ameryki. Zastanawiam się jednak czy dostajecie wsparcie spoza tego regionu? Na pewno macie jednego fana w Polsce, ale co z innymi państwami, które są tak egzotyczne dla Was jak dla mnie Kolumbia, hehe?

F.: Dla mnie wszystko jest takie samo wszędzie na świecie, tak długo jak długo lubisz metal. Feeling jest ten sam w każdym kraju. Piszą do nas ludzie z każdego zakątka globu – to jest właśnie to unikalne „coś” w metalu.

O.: W zeszłym roku Ursus obchodził dziesięciolecie istnienia, zastanawiam się więc, czy fetowaliście jakoś szczególnie tą okazję? Mnóstwo piwa, fanów Ursus, przyjaciół i metalu? Czy raczej nie lubicie takich imprez?

F.: Tak, ponadto daliśmy świetny koncert z naszymi fanami i przyjaciółmi by uczcić wypuszczenie „Fuerza Metal”.

O.; Kurwa, Felix, Twoje lakoniczne odpowiedzi już mnie denerwują. Co sobie myślisz, patrząc wstecz na historię Ursus? Więcej było wzlotów czy upadków? I w końcu – myślisz, że warto było jak dotąd ciągnąć ten wózek z napisem Ursus?

F.: Ursus miał same szczęśliwe momenty, mamy szczęście tworzyć muzykę i liczyć na wsparcie ludzi.

O.: Ech. Widziałem kilka fotek, na których mała dziewczynka jest ubrana w koszulkę Ursus, czyja to córka? Uczycie nową generację jak czcić metal?

F.: Haha, tak, to nowy line-up dla Ursus!

O.: Mieszkacie w stolicy Kolumbii, Bogocie. Powiedz mi, jak wygląda Wasza lokalna scena, jakie macie inne kapele, o których warto wspomnieć? Jak tam u Was z gigami?

F.: Tak, mieszkamy w Bogocie, która jest znana z dużej sceny metalowej. Mamy tutaj dobre kapele jak Darkness, Acutor, Cobra, Sobibor, Ubergehen i wiele innych.

O.: Kolumbia jest znana również z dwóch rzeczy: z Shakiry oraz kokainy. Moim zdaniem to jedna z najseksowinejszych lasek w show biznesie, zgodzisz się ze mną? A co sądzisz o drugiej z wymienionych przeze mnie rzeczy? Uważasz, że jest to coś w rodzaju Waszego dobra narodowego?

F.: Zdecydowanie mamy więcej rzeczy o wiele lepszych, niż te które wymieniłeś w naszym kraju. W Kolumbii jest wiele wspaniałych rzeczy.

O.: To trzeba je było wymienić. To może powiedz co sądzisz o innych „sławnych” nazwach związanych z Twoim państwem – FARC i ELN? O tych pierwszych było głośno kilka dni temu [to znaczy w momencie gdy pisałem te pytania, bo Felix odpisywał mi – bagatelka – cztery miesiące], kiedy to zdecydowali się uwolnić kilku zakładików… Wiesz, dla ludzi z Europy to może być nawet fascynujące słuchać o Waszych dżunglach, wewnętrznych walkach i tak dalej, ale dla Was pewnie nie jest to nic wspaniałego?

F.: To okropne, że w moim kraju są ludzie prowadzeni takimi ideami, to kompletne głupstwa. Jednak poza problemami jakie stwarzają nam partyzanci Kolumbia to naprawdę wspaniały kraj, zapraszam Cię, przyjedź i sam zobacz!

O.: O, stary, trzymam Cię za słowo, że gdy zjawię się u Ciebie, nie odmówisz mi gościny, haha! Ale wróćmy do meritum – kiedy możemy spodziewać się nowego wydawnictwa z logiem Ursus?

F.: Właśnie pracujemy nad naszym nowym krążkiem, który będzie wypełniony surowym i czystym metalem!

O.: Ok, to chciałem usłyszeć. Dobra, dzięki za odpowiedzi, mam nadzieję, że nie wynudziły Cię moje pytania za bardzo!

F.: To ja dziękuję za wywiad, pozdrawiamy wszystkich w Polsce! Mam nadzieję, że będziecie chcieli słuchać jeszcze więcej metalu z Ameryki Łacińskiej! LARGA VIDA AL METAL!