Terrörhammer: „Zamiast korzystać z nowych technologii, by się rozwijać, ludzie ujawniają ukryty talent do spierdolenia dzięki nim sobie życia.”

Nie ma chyba obecnie takiego, który by nie znał maniaków z Serbii, Terrorhammer. Z zamiarem odpytki nosiłem się już jakiś czas ale dopiero ich występ na Black Silesii (połączony ze wspólną konsumpcją trunków w znacznej ilości) był bodźcem ostatecznym. I o dziwo, przyznam, nieco zaskoczony byłem, jak dostałem odpowiedzi, bo spodziewałem się wesołej gadki narwanego maniaka, a jest interesująco i w wyważonym tonie. O tym, że Żołądkowa Gorzka niszczy, kiedy będzie nowy pełniak oraz o tym, że obecnie ludzie pierdolą sobie technologią życie opowiadał Pentagramator The Helltyrant. AHA!

B: Hails! Minęło już trochę czasu od alkoholocaustu na Black Silesia. Udało Wam się wytrzeźwieć bez problemów?

P: Hailz! Hehe, tak po prawdzie to niezbyt ponieważ zniszczyłem się dość potężnie w drodze powrotnej do domu. Żołądkowa Gorzka to sprawiła, dobra rzecz.

B: Zapytałem o to, bo na feście mieliście ze sobą rakije domowej roboty – pyszną ale mocną jak sam skurwysyn. Miałem wrażenie, że piję samego, rozpuszczonego Szatana.

P: Rakija jest jednym z najbardziej znanych produktów, przy czym nie pochodzi tylko z Serbii ale pije się ją na całych Bałkanach. Maciej z Black Death Productions spytał mnie, czy nie moglibyśmy trochę tego przywieźć ze sobą, więc wzięliśmy trochę od naszego basisty i już było dla nas wiadomym, że wszystkich was tam to pozamiata.

B: No właśnie, Black Silesia Open Air, Wasz pierwszy raz na żywo w Polsce. Jakie odczucia, co do festu? Zadowoleni z grania w naszym kraju?

P: Istotnie, był to pierwszy raz, gdy graliśmy w Polsce ale nie pierwszy, gdy ją odwiedzaliśmy. Mamy stąd tylko dobre wspomnienia: piękne krajobrazy, wspaniała, polska gościnność, dobra organizacja i masa wygłodniałych metalu maniaków!

B: Jednym z bardziej przykuwających oko elementów Waszego gigu był perkman, który uwijał się za garami, jak sam diabeł. Jak namówiliście go do współpracy?

P: Nawiązaliśmy kontakt poprzez naszych wspólnych znajomych. Jest dość młody, bo ma raptem 17 lat ale mamy, co do niego bardzo duże oczekiwania.

B: Niezłym zaskoczeniem było usłyszeć wykonywanie przez Was coveru Korozzia Metalla, który to znalazł się na Waszej tegorocznej EPce. Skąd decyzja, by scoverwoać właśnie ich? Dodam jeszcze, że w Waszym wykonaniu brzmi to o wiele bardziej dziko i surowo, co robi wyśmienicie.

P: Za każdym razem jak robimy jakiś cover, to staramy się go interpretować we własny sposób, jakbyśmy pisali od zera nasz własny kawałek. Wybór Korrozia Metalla był oczywisty, ponieważ zajebistość „Орден Сатаны» jest niezaprzeczalne nie tylko wśród topowych albumów wschodniej Europy ale i całego europejskiego podziemia w latach 80tych. Zestawiając oryginał z naszym podejściem do grania łatwo jest się domyślić czemu nasza wersja jest taka, jak powiedziałeś – bardziej dzika i surowa.

B: Powracając jeszcze do tematu Black Silesia, dla sporej grupy osób była to wyjątkowa, i prawdopodobnie jedyna, możliwość zobaczenia na żywo Blasphemy czyli legendy totalnej, która jednak dziś mogłaby mieć gdzie indziej problemy z uwagi na kretynów bojkotujących tego typu granie jako „obraźliwe i pełne agresji”. Co myślicie o takich działaniach, szczególnie, że przez ten politycznie poprawny syf dostają po dupach takie kapele, jak choćby Taake, Destroyer666 czy Marduk.

P: Niestety, nie załapaliśmy się na Blasphemy, bo graliśmy dopiero drugiego dnia ale za to cholernie nam się podobał występ Plagi. Przyznam, że nie mieliśmy do czynienia jeszcze z takim podejściem ale oczywistym debilizmem jest oskarżać metal o agresję i dzikość, w sytuacji gdy są to fundamenty gatunku.

B: Spotkałem się z opinią, że takiej mniejsze festiwale, z masą podziemnych kapel, są lepsze niż wielkie molochy w stylu Brutal Assault, czy Wacken a to przez to, iż nie są dostępne dla wszystkich i nie są przesiąknięte mainstreamem. Zgadzacie się?

P: Myślę, że to raczej kwestia gustu lub raczej podejścia. Podziemne kapele grają z reguły na mniejszych festach i mają przez to często bardziej bezpośredni kontakt z publiką, podczas gdy te bardziej znane dają występy na dużo wyższym technicznie poziomie ale nie są tak zintegrowani z widownią.

B: Wspomniałem wcześniej o Waszej tegorocznej EPce. Ale minęły już trzy lata od mocarnego ciosu, jakim było „Under The Unholy Command”. Kiedy można się spodziewać nowego pełniaka?

P: Właśnie nad nim pracujemy, a plan zakłada nagrywanie go w przyszłym roku. Tytuł roboczy to “Gateways to Hades” i będzie to muza definitywnie warta tej nazwy!

B: „Under…” zostało wydane przez Deathrune Productions, ale „In The Name of Hell” pluje na krzyże spod wydawnictwa Dying Victims Productions. Ta współpraca została zawiązana tylko na potrzeby EPki czy raczej kroi się coś dłuższego?

P: Na chwilę obecną to tylko EPka. Dying Victims wykonali świetną robotę w promocji naszej płyty ale jest zbyt wcześnie, by mówić o tym, co będzie w przyszłości.

B: Wasze wydawnictwa ukazały się nie tylko na płytach CD ale również na winylach i kasetach, co jest niezłą gratką dla kolekcjonerów. Obecnie zaś winyle przezywają renesans. Myślicie może, że niedługo czeka to może również kasety? A może będzie to wciąż jedynie rzecz dla zatwardziałych maniax?

P: Jest możliwe ale nie jestem pewny w 100%. Kasety to prawdziwe relikty czasów retro, bo są dość tanie i łatwe w nagrywaniu bez masy tego bawienia się, jakie jest potrzebne winylom. Z drugiej strony w XXI wieku ludzie szybko łapią czymś podjarkę ale równie szybko ona wygasa.

B: To jak już jesteśmy przy tym temacie, też jesteś maniakiem kaset/winyli?

P: Osobiście bardziej wolę płyty CD aczkolwiek mam całkiem sporą kolekcje winyli. Odpowiadając wprost, tak dla placków i kaset ale najbardziej dla CD, które regularnie nabywam co miesiąc.

B: A możesz przybliżyć nieco scenę metalową w Serbii? Poza Infest, nie znam więcej serbskich kapel, szczególnie tak dzikich jak Terrorhammer. Czy historia Waszego kraju mocno odcisnęła piętno na rozwoju metalu w Serbii?

P: Cóż, serbska scena nie jest tak rozwinięta, jak te w innych krajach europejskich. Historia często bywała u nas inspiracją dla sztuki wszelakiej, choć wydarzenia z ostatnich dziesięcioleci niemal doszczętnie zniszczyły wszelką strukturę niezbędną do rozwoju sceny. Pomimo to jednak udaje się osiągnąć pewną jakość, więc jeśli szukasz stylu podobnego do Terrorhammer, to polecam Vehementer i Toxic Trace. Infest, o którym wspomniałeś, również jest warty pamięci oraz uznania, zaś w domenie black metalu niepodzielnie dzieli, i rządzi The Stone, jedna z najmocarniejszych serbskich kapel metalowych.

B: Jako kapela jesteście całkiem aktywni w internetach. Co myślisz o poglądzie, że Internet zabił metal?

P: W sumie to nie jest dalekie od prawdy. Zamiast korzystać z nowych technologii, by się rozwijać, ludzie ujawniają ukryty talent do spierdolenia dzięki nim sobie życia. Uważam Internet za doskonałe narzędzie, do dzielenia się i zbierania pomysłów, przemyśleń, umiejętności oraz wielu innych pożytecznych rzeczy ale w sytuacji, o której właśnie mówimy, to zamiast wzmocnienia jakości mamy bezpłciową ilość. Jako zespół unikamy fabrykowania newsów, by zdobyć atencję tylko używamy mediów społecznościowych do informowania naszych fanów o wszystkich prawdziwych i istotnych informacjach odnośnie działalności Terrorhammer.

B: Warto zapytać jeszcze czym więc w dobie Internetu jest podziemie? Gdzie jest granica pomiędzy nim, a mainstreamem?

P: Myślę, że główne rozgraniczenie będzie polegać na intencjach twórcy oraz tym, jaki cel przyświecał ludziom, którzy tę muzykę będą tworzyć. Kasa sama w sobie nie jest problemem. Jeśli tworzysz coś wartościowego i udaje ci się coś na tym zarobić, to jest to spoko. Problem powstaje, gdy zarabianie kasy staje się celem samym w sobie, a to jest granica, której podziemie nigdy nie przekroczy, to jak granica między miłością, a prostytucją. No, może to za mocne porównanie ale na obronę mainstreamu dodam, że naprawdę szanuję wysiłek tych ludzi, jaki wkładają w ich pracę ale w większości przypadków nie szanuję ani ich muzyki, ani oni sami nie przedstawiają dla mnie żadnej wartości.

B: Wspomniałem wcześniej o problemie „tolerancyjnych faszystów” ale główny antagonista gatunku, religia, wciąż ma się całkiem nieźle czego dowodem mógłby być odwołany jakiś czas temu koncert Marduka w Rzeszowie (a na chwilę obecną jeszcze problemy z Metal Doctrine Festival). Spotykaliście się może z podobnymi problemami w Serbii?

P: O ile mi wiadomo nikt nie miał żadnych kłopotów. Może coś tam gdzieś się wydarzyło ale żadne wieści się jakoś nie pojawiły, i mimo iż obecnie kościół obecnie przeżywa renesans, oraz jest dużo silniejszy niż w latach 90tych, to nie ma u nas takich problemów.

B: No właśnie, a w XXI wieku, wieku rozwoju nauki oraz technologii jest jeszcze miejsce na religię? Czy może jednak to obumierający powoli relikt przeszłości.

P: Sądzę, że okres nauki i rozwoju technicznego przypadał na IX oraz pierwszą połowę XX wieku. Obecne czasy są przez zdominowane przez postmodernistycznego ducha opierającego się na krytyce racjonalizmu, a przez to tworzących miejsce dla wszelkich religijnych pierdół. Zaczyna się od rozmaitych ruchów w stylu okultyzmu nowej ery aż do rozmaitych desekularyzacyjnych ruchów rozprzestrzeniających się w naszej cywilizacji. Dziwnym nie jest więc, że obecnie mamy ludzi, którzy wierzą, że ziemia jest płaska etc.

B: To wróćmy do spraw może bardziej przyziemnych, co myślisz o papierowych zinach? Ważna część metalu czy raczej coś dla maniaków. Oraz najważniejsze, czy macie jakieś zines w Serbii?

P: Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, czy istnieją jeszcze jakieś w naszym kraju, a jeśli tak to są to pojedyncze przypadki. Z drugiej strony nie jest to jakaś dziwna sytuacja, patrząc na obecny świat, w którym technologia bezlitośnie pożera wszystko na swojej drodze.

 

B: Pentagramator, niedawno ukazał się singiel promujący Twój inny projekt, All My Sins i przyznam, że to brzmi całkiem nieźle. No i wkrótce także wypuścicie pełniaka „Pra Sila – Vukov Totem”

P: Dzięki za dobre słowo. Tak, All My Sins to moje inne dziecię, całkowicie odmienne od Terrorhammer w wielu aspektach. Chyba jednym z niewielu wspólnych cech jest to, że oba zespoły grają metal. All My Sins prezentuje atmosferyczny black metal skupiony tematycznie na mistycyzmie oraz duchowym dziedzictwie Słowian z południa. Każdy z naszych albumów jest koncepcyjnie powiązany z konkretnym mitologicznym bytem, a w tym wypadku nasza nadchodzącą płytą “Pra Sila – Vukov Totem” jest poświęcona wilkowi, jako mitycznej istocie.

B: To brzmi całkiem ciekawie ale natknąłem się także na fotkę Ciebie wraz z Nav Cosmosem w dość intersujących strojach, które kojarzą mi się jakoś z przebraniami Kukeri.

P: Trafiłeś całkiem blisko aczkolwiek ten zwyczaj jest nieco inny w Serbii i u nas nazywany jest Poklade. Dla nas, jako zespołu, ma to dopełniać, jak również podkreślać element szamanizmu w muzyce All My Sins.

B: A co z Dead Shell of Universe? Była dotychczas wydana tylko jedna EPka w 2008 r. i do chwili obecnej jest cisza, choć podług Internetu projekt wciąż działa.

P: Dead Shell of Universe wciąż żyje pomimo sporej przerwy w swojej dyskografii. Przez ten szmat czasu wciąż pracuję nad nowym pełniakiem. Bardzo powoli ale ostrożnie. Nie chcę tu podawać jakichś planów, czy dat ale zdradzę, że praca dobiega końca.

B: I ostatnie słowa należą do Ciebie!

P: Dzięki za wsparcie i zainteresowanie. Mamy nadzieję powrócić do Polski w przyszłości!

WSPIERAJCIE PODZIEMIE!

Autor

49 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *