Taatsi: „…to czego mi brakuje z lat dziewięćdziesiątych to kreatywność i progresja tamtych zespołów…”

Muzyka Finów z Taatsi od razu mi się spodobała. Niby nic w niej oryginalnego, wszystko to już słyszano, zwłaszcza jeśli ma się pokaźną kolekcję albumów black metalowych z połowy lat dziewięćdziesiątych, ale słuchając obydwu wydawnictw dochodzi się do wnisoku, że ta muzyka nie może się nie podobać. Stwierdziłem więc, że wezmę na krókie spytki Aantiego, który odpowiada w zespole za wokale, gitary, bas i programowanie perkusji. Wiele czytania nie ma, ale może kogoś zaciekawimy.

 

taatsiOracle: Hailz! Może zacznę w oklepany sposób, no ale nie ma innej drogi – o ile Wy w kapeli znacie się już od bardzo długiego czasu, o tyle Taatsi jako zespół nie jest bardzo stary. Dlaczego więc postanowiliście założyć ten band po tak długim okresie Waszej przyjaźni?

Antti: Hail! Będę odpowiadał za nas dwóch na większość pytań. O ile dobrze pamiętam, Już w 1997 roku próbowaliśmy tworzyć muzykę zbliżoną do Taatsi. Jednak z uwagi na możliwości, jakie dawała ówczesna technika, a także z powodu braku moich umiejętności w graniu na perkusji – haha – nic wtedy z tego nie wyszło. Dlaczego z kolei czekaliśmy aż piętnaście lat – nie wiem, pewnie nostalgia wzięła wreszcie górę.

O.: Nazwa pochodzi od legendarnego głazu, który znajduje się gdzieś w Finlandii. Możesz powiedzieć nam coś więcej o jego historii? Widzisz jakieś powiązanie pomiędzy nim a Waszą muzyką?

A.: Ten głaz znajduje się w Lapland, w miejscu które często odwiedza drugi członek zespołu, M. Jest okryty tajemnicą, wiadomo że ma wiele, wiele lat. W dawnych czasach ludzie z całej północnej Skandynawii przybywali by oddawać mu cześć. Jednak znaczenie jego nazwy nie przetrwało próby czasu, zostało zapomniane. Nazwa pasuje jednak do mistycznej natury naszej muzyki, ponadto jest dość egzotyczna i odróżniająca się od innych w pewnym stopniu.

O.: Jak już wspomniałem, znacie się od wielu lat, od połowy lat dziewięćdziesiątych – jak tylko usłyszałem po raz pierwszy muzykę Taatsi od razu pomyślałem, że przypomina ona swoją atmosferą właśnie black metal z tamtego okresu. Tak więc to nie jest tylko zbieg okoliczności?

taatsi1A.: Nie, zdecydowanie chcieliśmy tworzyć black metal zbliżony do muzyki, którą wtedy kochaliśmy, na jaką byliśmy wówczas zorientowani, ze zaktualizowanym brzmieniem i technologią. Mimo to nie dążymy do tego, by całość brzmiała nowocześnie, wolimy utrzymywać te rzeczy w undergroundowym stylu. Myślę, że o wiele bliżej nam do takiego black metalu zorientowanego na atmosferę i naturę, niż do ultra szybkiego satanistycznego stuffu, czy czegokolwiek innego…

O.: „Amidst the Trees” to bezsprzecznie kontynuacja drogo obranej na „Season of Sacrifice”. Inspiracje też są raczej dość słyszalne, no ale zapytam – muzyka którego zespołu inspiruje Was w szczególności, jakie płyty uważasz za kamienie milowe w black metalu?

A.: Pisząc ten album, jak i w końcowym etapie czy też już po nagraniach byliśmy głównie pod wpływem zespołów, które uwielbialiśmy w naszych wczesnych dniach. Mogę rzucić Ci nazwy w stylu Strid, Manes, Kvist, Thy Serpent, stare Dimmu Borgir czy Arcturus, ale oczywiście w tej muzyce znajdziesz nasz osobisty, personalny wkład, z wpływami muzyki klasycznej czy folkowej… Jeśli zaś chodzi o album, który byłby kamieniem milowym, zdecydowanie wskazałbym na „Under a Funeral Moon”, który zawrócił mnie z death metalowej ścieżki wprost do mrocznych lasów…

O.: Na tym albumie zawarliście też pewien specjalny cover – zakładam, że wiesz o co mi chodzi. Możesz powiedzieć coś więcej na temat „Funeral March of Hintriikkii Peltoniemi”?

A.: To stara tradycyjna pieśń o trubadurze, który zmarł – osobiście zawsze lubiełem tę melodię, już odkąd usłyszałem ją jako dzieciak. M. też zawsze uwielbiał tę melodię, więc była to dla niego miła niespodzianka, gdy zaproponowałem mu tego coveru

taatsi2O.: W kwestii liryków jesteście pod mocnym wpływem natury Północy, folkloru i tak dalej. To nie są zbyt oryginalne tematy, zastanawiam się więc, czy staracie się ująć te tematy na własny sposób, by czuć w nich było ducha Taatsi?

A.: Liryki Taatsi są moimi własnymi refleksjami na różne psychologiczne fenomeny, używam metafor inspirowanych baśniami i folklorem. Kilka tekstów jest zaś tylko opisem majestatu przyrody. Te dwa tematy są głównymi motywami w twórczości Taatsi, a także moim sposobem na opisywanie i kontemplowanie odwiecznych zagadnień związku człowieka z naturą, może nawet trochę oryginalniejszym.

O.: Pomiędzy Waszą EPką a debiutem nie ma jakiejś wybitnie długiej przerwy. Jesteście takimi kreatywnymi muzykami? A może po prostu chcieliście sprawdzić odzew na Waszą muzykę i dlatego wydaliście najpierw EPkę, a że dobrze ją odebrano – to całkiem szybko pojawił się album…

A.: My po prostu szybko pracujemy. Gdy jesteśmy zainspirowani, ukończenie jakiejś piosenki nie nastręcza nam trudności. Oczywiście nowoczesna technologia powoduje, że pewne rzeczy przebiegają szybciej niż dawniej, bez konieczności prób w salkach, w starym stylu. Ale i bez tego powiedziałbym, że dość szybko piszemy muzykę. Na przykład gdy ukazywał się nasz debiut my mieliśmy już sporą część utworów przeznaczonych na nasz drugi krążek.

O.: Ważną rolę w Waszej muzyce pełnią klawisze, które są ponadto kolejnym dowodem, że lata dziewięćdziesiąte wciąż mają się świetnie. Użyliście ich w mądry sposób, nez zbędnych śmieciowych ozdobników – czy chcecie rehabilitacji tego instrumentu? Wiele kapel używało go bowiem w bardzo chujowy sposób…

A.: Syntezatory są zrobione przez oprogramowanie jakim jest Midi, skomponowane przy użyciu klawiatury – w ten sposób tworzę klawisze od 15 lat. W taki sposób komponuję większość muzyki Taatsi, zaś A. robi podobnie z gitarami.

taatsi3O.: Obydwa Wasze materiały ukazały się z logówką Forever Plagued Records. Wydają sporo dobrych materiałów, więc nie dziwię się, że “Season of Sacrifice” i “Amidst The Trees” ukazały się ze znaczkiem ego labelu. A jak z kolejnym krążkiem, też ukaże się w tej wytwórni?

A.: Zobaczymy, jak na razie zakończyliśmy nagrywanie nowej płyty i aktualnie jesteśmy przy pracach nad coverami. Jak już będą gotowe, wyślemy materiał do Forever Plagued Records i zobaczymy, czy mu się spodobają, czy nie.

O.: Wracając jeszcze do rzeczy bardziej ogólnych – czy są jakieś cechy charakterystyczne, które black metal w połowie lat dziewięćdziesiątych miał, a które obecnie są w zaniku? Wiele osób twierdzi, że black metal dwadzieścia lat temu był zdecydowanie lepszy, chciałbym więc znać Twoje zdanie.

A.: Myślę, że istnieje wiele młodych zespołów (tworzonych przez młodych muzyków), którzy wiedzą jak skopiować styl lat dziewięćdziesiątych. Ale to czego mi brakuje z lat dziewięćdziesiątych to kreatywność i progresja tamtych zespołów, jak w Norwegii gdzie było wiele bardzo oryginalnych grup – Ved Buens Ende, Arcturus, Dies Irae… Dziś rzadko zdarza się usłyszeć coś oryginalnego, no ale jeśli ktoś chce posłuchać czegoś specyficznego, wtedy ma takie zespoły jak nasz, haha! Ponadto wówczas Black metal był czymś specjalnym, bo zaangażowane weń były nieliczne jednostki, to było coś świeżego i jeszcze niepoznanego. Możemy sobie tylko wyobrażać, że w podobny sposób czuli się punki…

O.: Coś w tym jest… A akurat teraz słucham materiałów polskiej Arkony – znasz może ten, albo inne polskie zespoły z lat dziewięćdziesiątych? Polska miała wtedy bardzo mocną scenę, a muzyka Taatsi bardzo mi ją przypomina…

A.: Nie znam Arkony, ale znam inne stare polskie kapele, mówię tu oczywiście o Behemoth, Hefeystos, Perunwit i innych z połowy lat dziewięćdziesiątych. Tego rodzaju zespoły były przecież również częścią black metalu zorientowanego na naturę.

O.: OK, a powiedz mi – dla pewnej grupy osób bycie dumnym ze swojego dziedzictwa jest równoznaczne z byciem nacjonalistą, prawicowcem. Jak w Twoim przypadku, czy te rzeczy idą ręka w rękę? I żeby była jasność – nie pytam tutaj o NSBM…

taatsi4A.: Cóż, gdy byłem młodszy, gdy byłem nastolatkiem miałem swój „nacjonalistyczny” okres. Nie trwał on jednak zbyt długo, bo koniec końców części z tych idei nie da się lubić. Nie jestem zainteresowany polityką czy wygłaszaniem swoich opinii na temat społeczeństwa w Taatsi (mój drugi zespół, TKNKNTJ, ma tutaj trochę więcej do powiedzenia). Ale powiem Ci, że Taatsi nie ma nic wspólnego z polityką czy wychwalaniem konkretnych kultur czy mitologii, nawet pomimo tego, że wielu z naszych przyjaciół sympatyzuje z takimi czy innymi ideologiami.

O.: A powiedz mi, co sądzisz o undergroundowej scenie w Finlandii – na moje oko jest bardzo silna, ale zastanawiam się, jak wygląda ona z wewnątrz? Przyjaźnicie się z jakimiś kapelami, jest tak że poszczególne zespoły mogą na siebie liczyć?

A.: Myślę, że scena w Finlandii jest bardzo mocna, oczywiście istnieje komunikacja za pomocą forów internetowych i tego typu rzeczy, ale my nie jesteśmy tego częścią [kurwa, uwielbiam to stwierdzenie – przyp. Oracle]. Mamy swoich lokalnych przyjaciół, którzy byli i są z nami od wczesnych lat dziewięćdziesiątych i to są ludzie, z którymi jesteśmy zżyci. Nie jesteśmy z kolei zainteresowani wpychaniem się na jakiekolwiek dzisiejsze sceny.

O.: OK, teraz zapytam może o coś dziwnego, ale… Co sądzisz na temat ekologii? Uważam, że kapele, które – powiedzmy – oddają cześć naturze i tak dalej, powinny być zainteresowane w tym temacie, jednak dla wielu słowo „ekologia” jest równa „lewactwu, komunizmowi i hipisom”, hehe… Jakie jest Twoje zdanie?

A.: Myślę, że to powinno być w gestii zainteresowania wszystkich, by dbać o środowisko i naturę, by zapewnić zieleń i zdrowe życie sobie i swoim dzieciom. Jeśli więc jakiś prawicowiec lub ktokolwiek uważa, że to jest kiepskie czy lewackie, to niech sobie przypomni, że Hitler dbał na ten przykład o prawa zwierząt (zdecydowanie bardziej niż o prawa człowieka) i był wegetarianinem, haha!

O.: No, argument niezły, hehe. Dobra – 2014 zbliża się ku końcowi, co natomiast 2015 rok przyniesie dla Taatsi? Jakie są Twoje życzenia czy oczekiwania?

A.: Jak już wcześniej powiedziałem, ukończyliśmy prace nad naszym drugim albumem, teraz będziemy sprawdzać, kto chciałby go wypuścić. Mam nadzieję, że ukaże się on początkiem 2015 roku, a następnie ulepszymy nasze brzmienie poprzez użycie prawdziwej perkusji. Powinno to sprawić, że Taatsi będzie brzmiało jakby faktycznie wyszło z lasu, więc nasza trzecia płyta będzie miała brzmienie jeszcze bardziej różne od dwóch poprzednich!

O.: Ok, dzięki więc za wywiad, będę wyczekiwał tych wydawnictw!

 

A.: Bardzo Ci dziękuję za ten wywiad! Zachęcam wszystkich do sprawdzenia naszej muzyki i muzyki z Forever Plagued Records. 

Autor

10876 tekstów dla Chaos Vault

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *