avatar
Info o autorze
- łącznie 5591 tekstów na Chaos Vault
Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we niebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Niektórzy nie przestają mnie zadziwiać. Przy czym Stillborn zadziwia mnie in plus. Ich najnowszy krążek, który zapewne już zajął poczesne miejsce w Waszej kolekcji rozwałkował mnie i rozwałkowuje systematycznie, ilekroć odtwarzam te dźwięki. A szybkość z jaką Ataman odpowiedział na ten wywiad zasługuje o ile nie na flachę, to na pochwałę. Odpowiedzi otrzymałem po około piętnastu godzinach. Ale to już szczegóły ważne jedynie dla mnie, Wy skupcie się na meritum. Oto i Stillborn.

Stillborn3 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.Oracle: Witaj Ataman! Na początek pytanie trochę luźniejsze, zanim przejdziemy do konkretów – jaki krążek ostatnio sobie kupiłeś i czy jesteś zadowolony z zakupu, hehe?

A.: Czołem. I już na wstępnie będzie standardowo pokrętna odpowiedź. Chodziłem pół godziny, wypaliłem ze trzy ślugi, cały czas usiłując sobie przypomnieć i spełzło to wszystko na niczym. I gdy to piszę, oświecenia doznaję, to był Venom, ostatni. Płyty kupuje moja szanowna małżonka, tę również ona kupowała, ale na moje wyraźne życzenie. Zajebista płyta. Obecnie jestem na zakupie półek, bo już ich nie staje. A nie mogą one być dowolne, mam narzucony kształt, deseń oraz stopień wilgotności sprasowanych wiórów.

O.: Koneser czyli. I dobrze, w pełni Cię rozumiem. Okej, a teraz coś bardziej na temat. Dużo ludzi mówiło Wam już, że „Los Asesinos Del Sur” to najlepszy krążek Stillborn? Skądinąd słyszałem, że sam najwyżej cenisz sobie debiutancki krążek, prawda to? Czy może trafił się ktoś, kto uważa na przykład, że skończyliście się na „Die In Torment 666”, hehe?

A.: Oczywiście, debiut był najlepszą płytą Stillborn do czasu premiery „Asesinos”. To jest moje zdanie. Obstaję przy nim, ponieważ nie uczestniczyłem w procesie twórczym i realizacyjnym i mam odbiór nieskażony balastem opowieści dnia codziennego. Podnosi to komfort obcowania z muzyką. Natomiast jeżeli chodzi o czas poświęcony „Asesinos”, mam same miłe wspomnienia, nawet jeśli niektóre posiadłem w drodze oglądania nagrań wideo.

Sporo ludzi chwaliło ostatnią płytę, ale najważniejsze są intencje, a tych pewnym nie mogę być do końca w przeważającej ilości przypadków. Otrzymałem jednak, Killer również, kilka opinii od ludzi, co do których intencji nie ma cienia wątpliwości i to buduje.Stillborn 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.

O.: Dobra, tak serio, słuchając „Los Asesinos Del Sur” dochodzę do wniosku, że to jest Wasz zdecydowanie najdojrzalszy krążek. Równocześnie słychać, że nagrał go Stillborn, pełno tu jadu i wkurwienia. Czyli co – rozwój nie zawsze równa się zgejowaceniu?

A.: To jest materiał, który opowiada świat wyłącznie naszymi słowami. Muzyka odzwierciedla charaktery. Muszę przyznać się jedynie do tego, że pisząc numery do Stillborn pisałem je pod Stillborn. Reszta zrobiła się sama; zespół powinien być, i w naszym przypadku jest, konglomeratem muzycznych osobowości. Każdy muzyk piętnuje efekt końcowy własnym stylem gry. No i oczywiście głosem charyzmatycznego barbarzyńcy Killera. Rozwój w tym konkretnym przypadku polega na większej świadomości, samoświadomości. Tej świadomości, która pozwala dać ujście emocjom zaklętym w dźwięki. Żeby czuć w nich było człowieka, i to konkretnego.

O.: Długo przyszło czekać jednak na tą płytę. Co sprawiło, że najnowszy spust Stillborn ukazał się trzy lata po Waszym ostatnim wydawnictwie? Proza życia czy może jakieś szczególne przypadki spowodowały tą obsuwę?

A.: Już któryś tam z rzędu raz powtórzę slogan „wszystko ma swój czas”. Tak to najprościej, ale i najuczciwiej, wyjaśnić. W 2008 pracowaliśmy nad „Esta Rebelion Est Eterna”, w 2009 nad Genius Ultor. Później przyszła porażka finansowa Legionów 2009 i to nie tyle zastopowało działania, co nieco zniechęciło a uczyniło człowieka ostrożniejszym. W 2010 zatem zdecydowaliśmy się zrobić jedynie pożegnalne Legiony i kiedy było już po wszystkim, wróciliśmy do „Asesinos”. W dobrych nastrojach. Przygotowaliśmy płytę w miesiąc, a próby są rzadko; komu by się chciało non-stop naginać pięćdziesiąt kilometrów na próbę?

O.: Pisanie tego materiału przypadło jeszcze na okres, gdy członkiem kapeli był Icaroz. Ponoć nie był on zadowolony z tych numerów? Możesz powiedzieć, o które kawałki chodzi i cóż z nimi było nie tak?

A.: Pierwszym numerem napisanym na tę płytę przez Killera były „Diamenty”. Zrobił ten numer i zaaranżował z Augustem, jak zagrali, otwarło to we mnie wielkie parcie na gęśl. Ten kawałek to korzenny Stillborn. Zatem nie ma nic wspólnego z aktualnie wielbionymi przez zdalnie sterowaną tłuszczę dźwiękami. Ikaroz miał w zanadrzu swoje pomysły, nie były paralelne ani korespondujące, nie miał siły i chęci ich forsować. W tym czasie graliśmy jeszcze tytułowy i Antonim, ale gdy Killer przyniósł Krew i Pył to było chyba zbyt wiele. Sam sobie odpowiedz na pytanie co z nimi jest nie tak.

stillborn8 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.O.: Eee, jakbym sobie sam miał na pytania odpowiadać, to już byłaby przesada, hehe. Teksty na „Los Asesinos Del Sur” są oględnie mówiąc chyba dość symboliczne, polegające na grze słów i skojarzeń… różnią się pod tym kątem od tekstów z wcześniejszych albumów. Skąd ta zmiana? Pasują do muzyki, która również jest bardziej złożona i pogmatwana, więc to raczej nie przypadek?

A.: Muzyka jest prostsza niż na poprzednich płytach, sposób jej wykonania może sprawiać inne wrażenie, ale to jest właśnie efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości. Miałem w przeszłości mnóstwo zespołów, w większości ich muzyka nie była do odtworzenia przez inne konstelacje personalne. Lubię i cenię takie wyraźne piętno twórcy w tworzywie. I do niego staram się dążyć. Zmiana warstwy tekstowej jest jak najbardziej naturalna; zmienił się przecież ich autor. Killer napisał półtora tekstu na tę płytę i czuć różnicę wyraźnie. Oczywiście przyjmując założenie, że ktoś interesuje się przekazem. Ja piszę niejednoznacznie ale nie uważam, żeby bystry odbiorca miał z interpretacją kolosalne problemy.

O.: Na tym krążku mamy również „Son Of The Holy Motherfucker”, który zapewne jest kontynuacją „Holy Motherfucker” z debiutu. Skąd pomysł na ciąg dalszy? Myślisz, że zawarta w tekście strofa „Krok naprzód, tysiąc wstecz” to cecha charakterystyczna old school’u?

A.: Ten wers ma całkowicie inne znaczenie. Natomiast usłyszawszy numer wykonany na samej gitarze, a będąc podchmielonym nieco, zakrzyknąłem gromko: „kurwa, przecież to syn świętego matkojebcy”. Zaraz pobudowały mi się w głowie pierwsze konstrukcje słowne i już niedługo był gotowy liryk. Na tej płycie jest kilka nawiązań.stillborn6 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.

O.: Czyli próbowałem być bystrym odbiorcą i chybiłem… Pamiętam, że był okres, iż widziałem Wasze koncerty chyba cztery razy pod rząd – co prawda to nie był powód do narzekań, lecz faktycznie sporo koncertowaliście tak około dwóch trzech lat temu. Teraz Stillborn jakby jest na tym polu mniej aktywny – więc jak, zmęczyliście się sobą czy wręcz przeciwnie – po zmianach składu nie jesteście jeszcze dostatecznie ograni?

A.: Jesteśmy ograni do zarzygania. Nienawidzę tego, nie cierpię stagnacji i nudy. Było teraz kilka propozycji koncertowych, niektóre odrzuciliśmy, niektóre się posypały. Nie mamy parcia w tym kierunku, ale gdzie trzeba wystąpimy.

O.: Jeszcze a propos koncertów… Zagraliście jedną sztukę w mojej rodzinnej wiosce – Gorlicach, wraz z Mord ‚A’ Stigmata i Embrional. Jak zapamiętałeś ten koncert? Często się Wam zdarza, że sprzedajecie trzynaście biletów, hehe?

A.: W tych kilkunastu osobach zawierali się znajomi z Rzeszowa i z Dąbrowy Tarnowskiej. Ale to była odpowiednia ilość jak na ten koncert, graliśmy w dużej izbie, tak to można określić. To były trzy koncerty pod rząd a bazę noclegową mieliśmy nad Jeziorem Rożnowskim, zaraz za cmentarzem. Organizowali to chłopaki z Pneumatic Frost, którzy również grali na tych gigach. Bardzo dobrze je wspominam, wypocząłem, a kace były jakby mniejsze.

O.: Może mi się zdaje, ale jeszcze nigdy Stillborn nie przyłożył takiej wagi do promocji swojego albumu. Nie żeby wcześniejsze były przez Was olewane, ale jednak teraz to wygląda całkiem inaczej. Specjalna sesja zdjęciowa, klip, no i pomoc Grega z Godz Ov War… Skąd ta zmiana, tak jakościowa jak ilościowa?

A.: A stąd, że wymieniłeś czynniki w złej kolejności. Stanowisko spiritus movens zajmuje bezsprzecznie Grzesiek i on prokuruje cały ten zgiełk. Musielibyśmy być ostatnimi chujami i wykazać się rażącym brakiem szacunku, żeby nie docenić efektów jego pracy i nie poświęcić się temu, co wymaga naszego uczestnictwa.

stillborn7 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.O.: Bo ja najlepsze zostawiłem na koniec. „Los Asesinos Del Sur” ukazało się nakładem Twojego labelu, czyli Ataman Productions. Co Cię skłoniło do założenia własnej wytwórni? W wywiadzie dla Psychozine stwierdziłeś, że wydajesz coś tutaj, tylko jeśli zachodzi taka konieczność… Czyli jak, nikt nie był zainteresowany wypuszczeniem krążka Stillborn?

A.: Był zainteresowany jeden z Wielkopolski, ale jak zrozumiał, żeśmy nie na wypuchach chowani to odpuścił. Straciliśmy jednak przez to kilka miesięcy a na płycie zarost się już pokazał potężny, nie było więc czasu na zastanowienie. Wiadomo, że każdy ma plany wydawnicze, budżety maleją w związku z ogólnoświatowym wsparciem fanów; dobre płyty sprzedają się dziś w mniejszej ilości niż kiedyś przeciętne demosy. Nie byliśmy się zatem w stanie wstrzelić już do nikogo innego. Wydałem zatem płytę ryzykując, ale na łaskę to czekają tylko ofiary.

O.: Niepoślednią rolę w promocji Waszego najnowszego dzieła jest klip do kawałka „Stillborn II”. Jak się Wam kręciło ten obrazek? Całość wyszła nieźle, naprawdę nieźle. Szkoda tylko, że Killer budzi się na końcu, bo mogło być jeszcze lepiej, hehe. Przy okazji, wzorowaliście się na jakimś konkretnym klipie czy innej inspiracji?

A.: Myślałem, że ich wszystkich pozabijam, khie khie. Inspiracją był utwór, do którego robiłem obraz. Podobnie jak w tekście, czas biegnie do tyłu, zatem scena końcowa jest początkiem opowieści. Więcej nie ujawniam, bo nie lubię. Może kiedyś zrobię making of, chcieliby tego.

stillborn9 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.O.: A czujesz, że ludzie oczekują od Stillborn bardziej nieprzewidywalnego zachowania niż od innych zespołów? Chodzi mi głównie o to, że niektórzy widzą w członkach Stillborn, czy kilku innych polskich kapel, jedynie imprezowiczów, pijusów i rozrabiaków. Mało kto może dopuścić do siebie obraz Atamana bawiącego się z dzieciakiem, czy dajmy na to Killera grającego w szachy…

A.: Jesteśmy jacy jesteśmy. Ikaroz ubolewał nad tym. Nad percepcją zespołu. Tyle, że uważam, iż mamy sporo więcej do przekazania niż te wszystkie pseudointelektualne gnioty, a z drugiej strony te naprawdę prostackie, żenujące wyziewy. Możecie to po swojemu zrozumieć, nie dbam o to.

O.: W machinę promocyjną dla Stillborn zaangażował się również wspomniany już Greg z Godz Ov War Productions. Kto pierwszy wyszedł z tą propozycją? Osobiście uważam, że Greg zapierdala z kapelami które promuje jak „mały” traktorek. Podzielasz moją opinię?

A.: Oczywiście, że podzielam. Któż może o tym wiedzieć więcej niż sami zainteresowani. I mamy tu obraz dobrego, uczciwego, pełnego pasji człowieka, który nie doczeka się pomnika, co z resztą jest ostatnią rzeczą, której by pragnął. Znając na dodatek rodzaj ludzki a otaczającą rzeczywistość, więcej prawdopodobnym jest „przyjacielski” cios w plecy, czego Mu oczywiście z całego serca nie życzę.Stillborn5 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.

O.: W tym roku Stillborn skończy piętnaście lat. Było nie było – w miarę okrągła rocznica. Szykujecie coś specjalnego? Ja słyszałem coś o specjalnym koncercie w Rzeszowie… Potwierdzisz?

A.: Potwierdzę i zaprzeczę. Sprawa była już na etapie zaawansowanym ale niestety zrezygnowaliśmy z tej inicjatywy, bowiem otrzymaliśmy znaki. Od Pana Brata herbu Nowina.

O. Szkoda, cholera… Poza Stillborn udzielasz się również w Turin Turambar i Genius Ultor. To może najpierw o tym pierwszym, gdyż jest starszy…Ponad rok temu dostałem promo pierwszego albumu, „Corona Regni Satanae”. Kiedy można się spodziewać oficjalnej premiery?

A.: Tego nie wie nikt. Mnie wystarcza w zupełności te sto promosów co rozdaliśmy z Grześkiem na prawo i lewo.

O.: Poza wspomnianym debiutem Turin Turambar ma na swoim koncie również dwie demówki. Nie słyszałem muzyki na nich zawartej, bardzo się ona różni od Waszej obecnej twórczości? Nie chodzi Ci po głowie, by wznowić je w jakieś formie?

A.: Posiada cztery demosy, split reminiscencyjny oraz ostatnio EP zatytułowaną „Tryzgon”. Ale tych informacji nie da się potwierdzić, więc możliwe, że kłamię. Na dodatek robią się nowe kawałki.

TT zawsze grał thrash, choć został powołany jako zespół mający grać death. Nawet CRS to tak naprawdę thrash. Za to jedynym czystej krwi thrashowym wydawnictwem jest „Kill” z 1997. Ale spierdoliłem tam wokale. Wznowienia nie mają racji bytu bo żaden materiał się nigdy nie ukazał, kasety rozdawałem po prostu znajomym.Stillborn1 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.

O.: O ile liryki na „Los Asesinos Del Sur” są niejednoznaczne, o tyle w Turin Turambar są zdrowo porąbane. A przynajmniej odstające od 95% metalowych tekstów. Pytanie więc krótkie, acz niekoniecznie proste – dlaczego? Rozumiem, że teksty mają dla Ciebie znaczenie osobiste (tak zresztą twierdzi większość tekściarzy), czy jednak masz pojęcie, jak będą je interpretować słuchacze? I to w zasadzie dotyczy wszystkich tworów, dla których piszesz teksty…

A.: Całkiem niezłe napisałem na „XI” Devilyn, mogą zacząć od nich. Są po angielsku. Od lat otrzymuję sygnały, że używam języka polskiego ale w nim nie mówię.

O.: Genius Ultor – co z kolei stoi za tym tworem? Szczerze mówiąc, muzyka tej kapeli jest dość klasyczna w swojej postaci, osadzona mocno w black metalu. I teksty też jakby bardziej bezpośrednie…

A.: Są ludzie, którzy twierdzą, że nie przebiliśmy „Dnia Nocy” za pomocą „Asesinos”. Jest to muzyka, której im brakuje. Nam również musiało jej cokolwiek brakować. Połowę tekstów napisał Killer, to te bardziej bezpośrednie. On lubi nazywać rzeczy po imieniu. Moje są jak zwykle. Sam się zastanawiam, cóż to będzie na nowej płycie, która się właśnie tworzy.

O.: Obyśmy się tego jak najszybciej dowiedzieli. Wraz z Genius Ultor wystąpiliście na Czarnej Sobocie, która była zwieńczeniem kilkuletniego objazdowego festu – Legions Of Death. Jak wspominasz tamten występ? Opinie co do Waszego show były mocno podzielone, a najbardziej utyskiwali chyba Ci, którzy nie rozpoznali coveru, jaki odegraliście na koniec, hehe…

A.: Występ był taki, na jaki pozwoliły warunki, mieliśmy na głowie organizację i trzymanie w kupie całego tego bajzlu. To nie pomaga koncentracji. Zakulało coś z brzmieniem gitary. Reszta była OK. Nikt nie wymaga od ludzi stłumienia strachu przed nieznanym. I nie mówię tutaj o coverze, którego rozpoznanie podzieliło już, jak widziałem gdzieniegdzie, ludzi na tych co i na tych co nie. Jak tak się teraz zastanowiłem, gro z tych co bawili na gigu, zainspirowało mnie do napisania tekstu do „Stillborn II”.

O.: Czy metal nadal cieszy Cię i rajcuje w takim stopniu, jak to było na początku? Skąd w ogóle wziął się u Ciebie temat „metal”? Ponoć diecezja tarnowska cieszy się najwyższym odsetkiem powołań, szczęśliwie Ty wybrałeś inną drogę, hehe…

Stillborn4 150x150 Stillborn: ...efekt filtracji rdzenia przez rzeszoto muzycznych osobowości.A.: A jakże. Przecież byłoby to bez sensu, gdybym grał Metal i nie kochał tego. Lepiej byłoby mi wtedy zawiesić sobie wieżę mariacką u szykwansu i rzucić się do wychodka. Obecnie rajcuje mnie jeszcze bardziej; oduczyłem się pewnych zbędnych przyzwyczajeń przeszkadzających w poprawnym odbiorze.

O.: W wywiadzie dla Metal Crypt stwierdziłeś, że żyjąc w naszym kraju nie możesz okazywać słabości. No tak, w zasadzie nie można się z tym nie zgodzić. Co wkurwiło Cię najbardziej w ostatnim czasie w naszym kraju?

A.: Cena jaką człowiekowi przychodzi płacić za jaja.

O.: Kończymy. Czy padło w tym wywiadzie jakieś pytanie, na które nienawidzisz odpowiadać? Bo jak przeglądam wywiady, jakie przeprowadzono ogólnie z muzykami Stillborn, to rozciągłość waszych odpowiedzi wydaje mi się czasem ruletką – albo jest zajebiście, albo zlewacie pytającego, nawet jeśli ten nie wziął swojej części z „podręcznika młodego dziennikarza metalowego”, hehe. Od czego więc to zależy?

O.: Od dnia i godziny. O, i masz przykład.

O.: Czuję, że dziś miałeś dobry dzień. Okej, dzięki, że w natłoku zajęć jakie zapewne masz na głowie, miałeś chwilkę, by odpowiedzieć na moje pytania. Jakaś złota myśl na koniec, by z klasą zwieńczyć ten wywiad?

A.: Nie przesadzaj z tym czasem, dzięki za wywiad. Na końcu nie ma już myśli.

ataman Tolovy, Tarnów, 05.III.2012

Zostaw komentarz