W sumie to był swoistego rodzaju eksperyment. De facto, pierwszy wywiad dotyczący muzyki od strony wydawniczej i recenzenckiej. Długi eksperyment, ale Robert  jak widać dużo gada;] Wywiad o wszystkim i o niczym w zasadzie. Zapraszam do czytania. 

Strzała staruchu. Zacznijmy niczym Laskowik w wywiadzie z Pelagią – pracownicą zakładu produkującego bombki: „Panie Robercie, czy pan jeszcze może… ?” Naprawdę wciąż jeszcze masz ochotę napierdalać dyńką dla Sztana, słuchać coraz to nowych kapel, które przecież i tak kopiują, no bo przecież wiadomo, że „już wszystko było”? Słowem, jaki jest ten tajemniczy składnik pozwalający Ci w Takim wieku (he he he) wciąż jeszcze cieszyć się tą muzyką?

Strzałkowski i witalski panie Pytalski:-) Zacząłeś z grubej rury… więc muszę ten ciężar gatunkowy podtrzymać. Wspomniałeś o Pelagii – a pamiętasz jak ona wtedy odpowiedziała?? Więc ja tak samo odpowiem – „No pewno” hahahahahaha Od siebie dodam jeszcze, ze mogę i to bez niebieskiej pigułki!! A wracając do tematu – genialny kabaret w „tey” całej swojej prostocie, ale w zasadzie im było łatwiej, gdyż działał, kiedy czasy były insze i ciekawsze;-) Rozbierając na czynniki dalsze twoje pytanie odpowiem z pełną stanowczością, że nadal mam radość i wielką egzaltację ze słuchania czarciej muzyki i nadal cieszą mnie coraz to nowsze wynalazki, które nie szukają na siłę swojej tożsamości a grają oklepane patenty, ale na swój szatański sposób. Dlatego jak się nie cieszyć, kiedy do rąk wpadają Ci takie rodzynki jak debiutanckie krążki NAILGUN MASSACRE czy MASS BURIAL? Jak nie czuć podniecenia, kiedy odkrywasz całkiem nieznany zespół, którego muzyka chwyta Cię za serce i kopie Ci dupsko? Ostatnio dostałem pierwszą demówkę zespołu Black Blood of the Earth do odsłuchu i od dwóch dni kręci się w moim odtwarzaczu;-) Jak coś mnie chwyci, to potem katuję aż do usranego zanudzenia haha Także muzyka to jest moja pasja, moja druga miłość, której będę wierny aż do śmierci, to moja ucieczka od tego niezbyt dobrze poukładanego świata, mój azyl… Nie ma żadnego tajemnego składnika. Tego bakcyla, albo się ma, albo się nie ma;-) Innej alternatywy nie ma w tym przypadku;-) A tak w ogóle to dlaczego zacząłeś ten wywiad od wyzywania mnie od staruchów?;-)

Generalnie mam zdanie, że kabarety i kabareciarze tamtych czasów powinny odejść wraz z nimi, bo kompletnie nie potrafią się znaleźć w dzisiejszej rzeczywistości. Co do pytania Twojego, z doświadczenia wiem, że zirytowany, albo podkurwiony przepytywany jest bardziej szczery;] Cofnijmy się do początków, zróbmy swoistego rodzaju lustrację. Pamiętasz od czego zaczynałeś przygodę z metalem?;] Przyznaj się, kroiłeś, czy to Ciebie krojono?;] Jest taki zespół do którego nigdy się nie przekonałeś,a jest uznawany za kult i istnieje obowiązek posiadania całej ich dyskografii?

Generalnie to chyba nie wiele osób interesuje to, co myślisz o kabaretach hahaha Ja rozróżniam tylko dobre i słabe skecze, bo każdy kabaret ma takie skecze;-) A wracając do moich początków… Najgorszy w tym wszystkim jest fakt, ze ja naprawdę nie pamiętam początków;-) Pierwszy vinyl z „metalową” muzyką kupiony przeze mnie to TURBO „Dorosłe Dzieci” a czasy, kiedy „Kawaleria Szatana” czy „Heavy Metal World” miały swoje premiery… byłem już przesiąknięty tą muzyką po uszy;-) A były to czasy komuny, obowiązkowego języka rosyjskiego w szkole, octu i kolejek w sklepie;-) I były to też czasy tzw. krojenia o którym wspominasz. Nigdy nikt mnie nie skroił w tamtych czasach, ale nie zaprzeczę, ze kilka razy po mordzie wtedy się dostało;-) Ja nie kroiłem, wtedy i dzisiaj uważam to za strasznie dziecinne. I chyba miałem rację. Zwłaszcza, że czas zweryfikował tych „prawdziwków”. Kilku z tych, co jestem pewien, że kroili wtedy, dzisiaj to ludzie nie mający nic wspólnego z metalem. A niektórzy zmienili swoje życie bardzo diametralnie, wiesz: garnitury, posady, samochody itd. itp. Tacy twardziele i „metalowcy” z nich byli;-) I trzecia część pytania: jak sobie pogrzebię w głowie to nawet znajduję w mojej głowie kilka takich nazw hahaha. Ale nie wiem czy mogę się nimi podzielić, bo zaraz wyjdzie, ze jestem pozer;-) A chuj z tym, jedziemy haha MEGADETH – to jest jedna z tych kapel, do której się chyba nigdy nie przekonam. Mam w swojej prywatnej kolekcji trzy pierwsze ich krążki, ale jakoś tak specjalnie często do nich nie wracam. Zdziwiony? Ciekaw jestem czy ty kroiłeś lub byłeś krojony, bo tak jakoś traumatycznie zabrzmiało te twoje pytanie!!??;-)

To ja tu zadaję pytania;] Może i nie obchodzi co „generalnie”, ale na szczęście to ja tu rządzę;] Co do Megadeth – w pełni podzielam Twoje zdanie. Co do krojenia, oczywiście że ja kroiłem (spodziewałeś się innej odpowiedzi?;]), a tak po prawdzie to i nie za bardzo u mnie na wiosce było kogo kroić, bo i metalowców co kot nasrał było. A na wyjazdówkach się miało obstawę hehe. Nie bez kozery zacząłem temat, bo ustalmy, że z lat 80 pamiętam trochę rzeczy, ale byłem wtedy na etapie Akademii Pana Kleksa;] Jeśli przypominasz sobie ten czas „zmian”, poczułeś swoistego rodzaju metalową wiosnę ludów? Czy może jakiś smutek, że ZOMO już pałować nie będzie;] W sensie gdzie muzycznie zastała Cie zmiana systemu, na ponoć lepszy?;]

Pojadę znanym sloganem Panie i powiem: Bravo, gratuluję Panu krojenia i wygrał Pan talon… na dziwkę i balon haha Pan Kleks też miał swoje wizje… Nie wiem czy kojarzysz „Marsz Wilków” w wykonaniu TSA właśnie z Akademii Pana Kleksa!!??… Jako dziecko uwielbiałem ten fragment filmu;-) Także i Pan Kleks miał swoje mroczne momenty hahaha Nie wiem zbytnio o jaką metalową wiosnę ludów pytasz, bo ja już takich kilka przeżyłem. Łącznie z hurtowym upodobaniem osobników obydwojga płci do bycia metalowcem na początku lat dziewięćdziesiątych;-) Tak, wtedy co drugi słuchał metalu i dziwne to były czasy, ale też, na swój sposób urokliwe;-) Muzycznie to wtedy byłem zauroczony w tej muzyce, jaką uwielbiam do dzisiaj, czyli death i thrash metal;-) Z osobnym miejscem dla IRON MAIDEN.

Czy kojarzę Marsz Wilków? Oczywiście, że tak;] Dobra, zanim zadam parę drażliwych pytań o rozmiary, wymiary, zaburzenia erekcji, jeszcze chwila historii. Jesteś samotnym okrętem (hłe hłe) zwanym Psycho Records, przypomnij jak to się stało, że to właśnie Ty kierujesz tym interesem, bo kołacze mi się myśl, że kiedy Psycho R. powstawało (91-92 rok?) to jeszcze w nim udziału nie miałeś. Ej, to Psycho wydało demówkę Gallileous (Doomsday w sensie), dobrze kojarzę?

I znowu generalnie masz rację;-) Kiedy jeszcze byłem częścią całości Psycho (webzine, magazine i label) nawet mieliśmy kasetę Gallileous w swoim katalogu, jaką rzecz, którą wydaliśmy;-) Teraz jak widzisz, tej kasety w moim katalogu nie ma;) Co nie moje, to nie tykam;-) Pierwsze lata działania PSYCHO, które wspominasz wyżej, pamiętam tylko jako fan muzyki ekstremalnej. W czasach kiedy jeden z założycieli wskrzeszał PSYCHO, a że tak się złożyło, że mieliśmy wspólnego znajomego, który wtedy polecił Jemu moją skromną osobę, zostałem przyjęty do grona wybrańców reaktywowanego potwora. Teraz nie jestem już częścią webzina Psycho i nie narzekam. Ponad pięć lat oddałem temu tworowi, teraz niech inni się tam wykazują;-) A dlaczego Ja zostałem sobie sterem i żaglem w W.M. PSYCHO? Bo wpakowałem wtedy w Psycho Records swoją prywatną kasę, bez udziału osób drugich i trzecich też – ot i cała historia;-) Obecnie wolę jednak jak na mój label mówi się Wydawnictwo Muzyczne Psycho, tak, żeby już nikomu się nie myliło co jest co;-) Inne loga, inne osoby, inne priorytety i inne spojrzenie na świat… czyli odpowiedź brzmi: TAK, dobrze kojarzysz, ale drugi talon na dziwkę i balon nie dostaniesz;-)

Dobrze wiedzieć, bo z uporem maniaka newsy od Ciebie tytułujemy Psycho Records;] Czas na zmianę. Miałem się zapytać o to czym się kierujesz przy doborze zespołów, ale to w sumie nudne pytanie, albo oczywiste;] Zapytam inaczej. Przychodzą do Ciebie Away i Snake i mówią tak: Stary wydasz nową płytę Voivod? Ale chcemy iść z duchem czasu i ma być w formacie mp3”. Co byś zrobił? Co porzucasz: ideały, czy zespół który jak mniemam darzysz sporą estymą;] Ideały, czy zespół który jak mniemam darzysz sporą estymą;]

Długo myślałeś nad tym pytanie?;-) Odpowiem lakonicznie i banalnie tak… gdyby do mnie przyszli z takim info, to nie odmówiłbym im, ale pod jednym warunkiem;-) Najpierw wydajemy to na cd, mc, lp a dopiero potem możemy myśleć o formatach mp3, stringach, czy wacikach do demakijażu z ich logiem hahaha Pod warunkiem, że to byłby stary dobry VOIVOD, bo skoro już popuszczamy wodze fantazji, to mogłoby być tak, że ten Voivod byłby jakimś klonem techno zajawki lub podobnego gówna;-) Wtedy to w ogóle nie chciałbym ich wydać;-) Ale szczerze powiedziawszy, to ja nie lubię tak sobie głupio dywagować: co by było, gdyby było;-) A gdyby przyszła do Ciebie Salma Hayek i chciałaby Ci dać possać swoje piersi (i nie tylko piersi), ale w zamian miałbyś ściąć włosy, spalić swoje płyty i zacząć chodzić w dresach lub w spodniach z kieszeniami na kolanach, to co byś zrobił??;-)

Nie mogę zdradzać tajemnic warsztatu, ale powiem tylko że potrzebowałem na to pytanie chmury nikotyny i łyka kawy;] Wydrę Cie pewnie z kapci, ale S. Hayek mnie nie kręci, więc mogłaby nawet obiecać wyfroterować mi tyłkiem całe mieszkanie i olałbym to. Pytanie moje wbrew pozorom miało sens. Wiesz, sprawdzam czy jesteś prawdziwy, za ile zdradziłbyś swój ideał „niechęci do empechujek”;] No właśnie jak z tą metalową prawdziwością według Ciebie jest umalowane twarzyczki, kilo gwoździ, wąskie spodnie uciskające biedne plemniki – hit, czy kit? Ważna jest tylko i wyłącznie muzyka, czy również cała otoczka? Od razu dodam, że coraz częściej spotykam się ze zdaniem młodych, że tylko i wyłącznie muzyka i to najlepiej liczona w tetrabajtach.

A ja was tak wszędzie chwalę, a Ty mi kłody pod nogi rzucasz… muszę zmienić chyba taktykę hahaha Nie wiem skąd u Ciebie takie przeświadczenie o mojej ”niechęci do empechujek”? Ja nie lubię, ale też nie neguję takiego czegoś jak „mptri”. A już nie potrafię zrozumieć jak można swoją dyskografię liczyć w giga- czy tam tetrabajtach. Trzeba być naprawdę niezłym pojebem genetycznym, by tylko w ten sposób kolekcjonować muzykę. Teraz wyjdę na „nieprawdziwego”, trudno, ale te pieprzone mptrójki dobrze sprawdzają się w samochodzie czy chociażby podczas samotnego wypadu na rowerze za miasto;-) Kiedyś jeździło się w świat z kasetami w torbie i walkmanem za paskiem i dawało się radę, ale ile wtedy człowiek dźwigał zbędnych kilogramów;-) Świat ulega cyfryzacji i od tego się nie ucieknie. Ja bynajmniej nie zamierzam. Dlatego te wyżej wspomniane pliki traktuję jako substytut, coś zastępczego, ale do użytku wewnętrznego. I na pewno nie kupiłbym płyty w formacie mp3. Tego się nie doczekasz hahaha Nawet jak ACTA wejdzie w życie. Ja już do końca swoich dni będę wydawał kasę na namacalne nośniki, z okładkami, tekstami itd. itp. Na coś co można pomacać, postawić na półce. Natomiast te całe dzisiejsze nowe pokolenie, które zatraca się w tych nowinkach technologicznych – wkurwia mnie niemiłosiernie. Rośnie nam społeczeństwo cybernetycznych debili, którzy nie potrafią normalnie funkcjonować bez internetu. I to jest smutne. Podsumowując temat „mp3”, jeżeli ktoś ma dużą kolekcję płyt cd, lp. mc i przy okazji ma to zarchiwizowane w „mp3” i korzysta z tego w samochodzie, na rowerze, w siłowni czy coś w tym stylu, to ja jakoś osobiście nie widzę tutaj tragedii. Ale jeżeli ktoś ma tylko pliki mp3, katalogi wypełnione płytami, których pewnie nigdy w życiu w całości nie przesłuchał, ale na swoim forum kozaczy taką kolekcją – to mam go głęboko w dupie. Co do tej całej otoczki… o którą pytasz. Ja uwielbiam ten stary image: skóry, łańcuchy, gwoździe, skóry itd. itp. Czym więcej takich gadżetów mają ludzie na scenie, tym lepiej się odbiera muzykę. Często też kolesie w jeansach i t-shirtach z logo swoich ulubionych kapel też potrafią przywalić z grubej rury na scenie. Najważniejsze, by nie popaść w skrajności. Bo wtedy zamiast fajnie i kultowo może być po prostu śmieszno. A wiesz, co mnie najbardziej irytuje? Jak stoi na scenie koleś, który ma włosy długie, spięte w kucyk, czy tam koński ogon i tak sobie stoi, gra i nawet łbem na minutę nie ruszy. Tragedia hahahaha

Być może zbyt stereotypowo pomyślałem, wiesz stary człowiek musi nie cierpieć mp3;] Wróćmy jeszcze na chwilę do Twojego wydawnictwa (to ta nudniejsza cześć wywiadu;] hłe hłe). Co tam ciekawego słychać, wierzyciele już na dupie siedzą? Jakieś konkretne plany wydawnicze? Myślisz, że walka o „Thor” Hazaela jest już nie do wygrania? W ogóle ostatnio z niejakim zdziwieniem obserwuję ceny jakie chodzą za ten krążek. Ja wiem, że był zajebisty, ale bez przesady. Właśnie przy okazji, często przepłacasz za płyty?;]

I znowu coś czuję, że mnie pod włos bierzesz!! Nie jestem zwolennikiem plików mp3, ale skoro technika poszła już tak do przodu i te pliki są już złem koniecznym, to trzeba umieć z nich korzystać mądrze. Tak myślę…. Może to zabrzmi banalnie, ale nadal wierzę w to, że prawdziwy maniak kupi cedeka, kasetę czy lp – reszta i tak ściągnie sobie emptrójki z neta i będzie szpanować hahaha Ostatnio na pewnym portalu aukcyjnym pierwsze tłoczenie MAYHEM poszło za ponad tysiąc złotych;-) I jak to mówi stare słowiańskie przysłowie: płyta jest tyle warta, ile ludzie są w stanie za nią zapłacić;-) Ja nie przepłacam tak za krążki, ale to chyba dlatego, że po pierwsze nie stać mnie na takie wydatki. A po drugie, ze staroci, które mnie interesują, mam prawie wszystko a to, co mnie interesuje mnie obecnie staram się nabywać na bieżąco;-) Ale jak mam jakieś braki, to szperam, szukam dotąd aż znajdę w cenie dla mnie przystępnej!! Co do „Thora” – to mniej więcej wiem co i jak, ale akurat ja jestem osobą najmniej odpowiednią, by zabierać w tym temacie jakikolwiek głos;-) A co do Wydawnictwa… jeszcze jachtu, terenowego auta i apartamentu w Gdyni nad samym morzem nie dorobiłem się hahaha Zima 2012 to jest okres dużej ofensywy wydawniczej mojego labelu. Już krążą po świecie debiutanckie krążki polskiego HERETIQUE i hiszpańskiego MASS BURIAL, których chyba nie muszę nikomu polecać?! Teraz właśnie kończę pracę nad drugim krążkiem CENTURION a jeszcze w marcu/kwietniu powinny być gotowe płyty BLACK MAD LICE, INFERNAL DEATH. Mam nadzieję, że będzie to nie lada gratka dla fanów muzyki ekstremalnej… także rozbijać swoje świnki skarbonki i kupować płyty z logiem Wydawnictwa Muzycznego PSYCHO.

No, to brzmi trochę banalnie;] Ty cwany gapa jesteś. Z jednej strony jesteś jebany za to co wydajesz, ale z drugiej strony sam jebiesz tych innych w Tribal Convictions. Powiedz mi, kiedy Ty znajdujesz czas na wszystko? Rodzina to Cie musi wydziedziczać średnio raz na tydzień. Przy okazji, najbardziej wkurwiający wywiad jaki zrobiłeś?

Hejże hollaaaa;-) Czekaj, a niby za co jestem jebany??;-) Dawaj dowody i to konkretne! I proszę o sprostowanie, Ja nikogo nie jebię! Co prawda nie piszę w Tribal Convictions’zine tylko pozytywnych recenzji, ale nigdy nikogo od tak nie zjebałem;-) Mamy coś takiego, popularnie zwanego jako „gust”, który jest sprawą dosyć indywidualną. Dlatego zgodnie z moim gustem jeżeli coś mi się podoba lub nie podoba, to piszę o tym bez owijania w bawełnę. Konkretna, konstruktywna krytyka potrafi bardziej zmotywować do jeszcze cięższej pracy nad sobą, zniwelować słabe punkty, poprawić niedoskonałości – natomiast obopólne lizanie się po jajkach nie daje nikomu nic pozytywnego. Dlatego wolę jak ktoś napisze co jest jego zdaniem słabe a co dobre, niźli chwalić lub jebać za chuj wie co. Powinieneś o tym wiedzieć jako recenzent, wywiadowca i członek Chaosvault!! Zdarza się, że ktoś napisze negatywną recenzję – nie podając ani jednego argumentu na NIE – i wtedy czuć, że gość napisał negatywnie bo: albo osobiście nie lubi mnie, albo kapeli którą wydałem. Ale takich recenzji nawet nie biorę pod uwagę;-) Co do czasu, żeby to wszystko ogarnąć: to jest ciężko. Praca, dom, uczelnia, label, zinacz, kapela i wychodzi na to, że doba dla mnie jest za krótka. Ale jakoś daję radę, żona się jeszcze nie irytuje, a wręcz wspiera mnie jeszcze w niektórych inicjatywach, za co jestem jej dozgonnie wdzięczny. Osobiście uważam, ze jest to kwestia wyborów, które się dokonuje. Ja nie mam czasu by siedzieć godzinami przed kompem i pierdolić farmazony na necie, każdą wolną godzinę poświęcam na coś konkretnego, rozplanowanego. Póki zdrowie jest, serce wali w miarę regularnie i ochota mnie nie opuszcza na zimną wódeczkę co sobota, to jest ok;-) Przede wszystkim całość daje mi olbrzymią frajdę i dopóki wszystko to co robię, będzie mi przynosiło wewnętrzne spełnienie, będę to robił dalej, nie patrząc się na złe i zawistne ludzkie języki!

No musiałem jakoś emocje wywołać, więc pozwoliłem sobie na takie uogólnienie. A co do tego co konstruktywna krytyka powinna dawać, a co rzeczywiście daje to już inna bajka, ale nie czas. Co myślisz o swoistego rodzaju stereotypie (a może rzeczywistości), że metalowcy nie interesują się sportem? Widziałeś pewnie otwarcie Narodowego? Jak wrażenia? Szkoda, że na niecałe 100 dni przed Euro mamy jedną armatę.

Stereotypy są po to, by je łamać;-) Ja tam uwielbiam sport i chociaż w ciągu kilkunastu ostatnich lat strasznie się zapuściłem i nie widać tego po mnie, to kiedyś byłem bardzo aktywnym sportowo człowiekiem, jeżeli wiesz co mam na myśli;-) Do dzisiaj pozostała mi wielka pasja do sportu, ale tego oglądanego w TV a najlepiej na żywo na stadionie, czy też hali;-) Próbując odpowiedzieć na sensu stricte twoje pytanie, to uważam, że Franciszek Smuda to licha osoba na stanowisku selekcjonera. Obawiam się, że na EURO2012 nasza reprezentacja zawiedzie nas. Właśnie ostatni mecz z Portugalią jakby był najlepszym tego dowodem. Portugalia grała w najlepszym składzie, ale zawodnicy z Portugalii grali swobodnie, na pół gwizdka a nasze „gwiazdorki” i tak miały pełne pampersy. Gdyby był to mecz o punkty, to Portugalia rozniosłaby nas co najmniej 4:0 do zera. Portugalia nie walczyła do ostatniej kropli krwi i każdy wie dlaczego. Bo nikt mi nie wmówi, że kontuzja Coentrao nie sprawiła, ze nasi rywale zaczęli grać bardziej bojaźliwie i bez ryzyka. Nikt z ekipy Portugalii nie chciał załapać na 100 dni przed finałami kontuzji, która mogłaby go wykluczyć z kadry na Euro! A w ogóle zastanawiam się, co taki drewniak i kryminalista Dariusz D. robi tyle lat w naszej kadrze? Co do Lewandowskiego – to faktycznie ma chłopak teraz swoje pięć minut i cholernie się cieszę, że idzie mu zarówno w BVB jak i w naszej reprezentacji. Ja zawsze trzymałem za chłopaka kciuki;-) I szkoda mi Jelenia… zmienił klub, w którym nie gra regularnie i to było widać, a ten chłopak to jest prawdziwa maszynka do zdobywania goli, musi być tylko w gazie!! Mimo wszystko ja bym go jeszcze z kadry nie skreślał. No i najważniejsze… w meczu Polska – Portugalia zagrało pięciu eks płockich wiślaków, jest się czym pochwalić hahaha

Czekaj, czekaj… hmm Wisła Płock… coś kojarzę… Aaa faktycznie grali kiedyś w Ekstraklasie;] Wiesz ja mam takie wrażenie że nasi sportowcy – szczególnie piłkarze i siatkarze mają od lat ten sam problem – słabą psychikę. Zmieńmy jednak temat, bo po co zanudzać czytających. Co Cie najbardziej wkurwia w tak zwanym światku metalowym, czy to z perspektywy wydawcy, czy „opisywacza” płyt.

Już sobie nie dowcipkuj o Wiśle Płock;-) Klub ma obecnie małe problemy zarówno z finansami jak i chujowymi Prezesami i Trenerami, ale to nie powód do kpin;-) Nasi sportowcy mają jeden problem, zbyt wysokie zarobki w stosunku do ich umiejętności… jakby musiał zapierdalać dwa razy więcej za dwa razy mniejszą kasę, to dopiero poczułby na sobie oddech profesjonalnego sportu. Dlatego też tak mało naszych piłkarzy robi porządne kariery na zachodzie;-) Poza tym sport, tak samo jak muzyka, to dobry temat do nocnych rozmów Polaków przy butelce, także chyba nikogo nie zanudzamy?! A co mnie wkurwia w światku metalowym? To samo co w tzw. normalnym życiu: zakłamanie, obłuda, nepotyzm;-) Takie tam typowe polskie przywary;-)

Nie śmieję, polskie kluby mają w ogóle problemy z idiotami w zarządach, na ławkach trenerskich, albo z tymi, którzy są odpowiedzialni za transfery (żeby daleko nie szukać – Legia). Aś się rozwinął w odpowiedzi na pytanie;] W Tribalu byłeś odważniejszy;] Tak już powoli kończąc: lądujesz na bezludnej wyspie (wiem w chuj oklepane). Z jakimi płytami i rzecz jasna sprzętem do słuchania, chciałbyś się tam znaleźć. Pamiętaj, że chuj wie kiedy przypłynie ktoś na ratunek – wybór musi być mądry;]

To już kończysz?? Szkoda, ja się dopiero rozgrzewałem;-) I zgadza się w Tribalu jestem odważniejszy, ale to dlatego, że tam jestem sobie Panem i Okrętem a tutaj jestem gościem, więc muszę się zachowywać kulturalne;-) A dopowiadając na twoje jakże banalne pytanie powiem, że wystarczyłoby mi, żebym mógł zabrać swój sprzęt grający i całą moją kolekcję płyt, kaset i vinyli;-) I to twoja wina, bo nie ograniczyłeś tego banalnego pytania chociażby do na przykład dziesieciu sztuk hahaha Także zabieram całą moją kolekcję i to by mi wystarczyło na jakiś czas. Ale ty mi powiedz, skąd miałbym wziąć prąd na tej bezludnej wyspie? I czy dowoziliby mi panienki i piwo?;-) Bo, o ile muzyka jest bardzo ważna w moim życiu, to wiedz, że jednak nie samą muzyką człowiek żyje;-)

O chuj faktycznie, mój błąd. Nie wiem o czym myślałem, bo założenie było top5. No, ale nic za karę szlaban na dupy i browar. Siedź na wyspie z samą muzyką. Słucham właśnie Twojego Mass Burial. Fajny szwedzki death metal z Hiszpanii;] Zdarzyło Ci się, że jakiś niezadowolony zespół z recenzji, którą popełniłeś podpisał na Ciebie wyrok śmierci? W sumie siedzisz nieco okrakiem na barykadzie. Wydajesz i wkurwiasz się na chujowe recenzje. Opisujesz i wkurwiasz innych? Jak nerwy – całe i zdrowe?;]

Za gapiostwo się płaci. Także płacz… rycz… nie wstydź się łez hahaha O wyrokach śmierci nic nie wiem, ale kilka kapel się obraziło na mnie… za moją szczerość. Tak jak wspomniałem wyżej, krytyka konstruktywna jest lepsza od mizania się nawzajem po pisiorkach, ale jeżeli ktoś ma przerost formy i ego nad treścią, to Ja nic na to nie poradzę. Z nerwami, póki co, jeszcze wszystko dobrze, ale muszę Ci się przyznać, ze z natury jestem bardzo nerwowym człowiekiem, który chyba troszkę oddał się ogólnemu wyścigowi szczurów. A z tym siedzeniem okrakiem na barykadzie to troszkę przesadziłeś;-) Trudno mi w ogóle dokonać wizualizacji takiej barykady a jeszcze trudniej jest mi wyobrazić siebie siedzącego okrakiem na niej;-) Poza tym, tak się zastanawiam, dlaczego widzisz tylko te czarne aspekty (wkurwienia, obgadywania, złorzeczenia) udzielania się na tzw. scenie? Może i kogoś tam wkurwiam… ale mnie to jebie;-) Ja patrzę na to z innego punktu widzenia: z punktu tych kilku kapel, którym pomogłem bezinteresownie. Również z punktu poznanych kilku świetnych i wartościowych ludzi w Polsce i na całym świecie, których, gdyby nie nasza muzyczna pasja nigdy bym nie poznał itd. itp. Zajmijmy się tymi bardziej pozytywnymi aspektami niż zawracać sobie głowę frustratami;-)

Bo to metal kurwa! He he. Poza tym ustalmy, że to ciekawsze niż słodkie i miłe historie;]. Okej. Kończmy, bo flaszka wysuszona. Dzięki za wywiad i teraz oczywiście oczekuję rewanżu w Tribalu, he he. Tradycyjne słowo na koniec od Ciebie?;] Przesłanie miłości i pokoju?

W rewanżu to co najwyżej mogę podać Ci numer konta bankowego na które przelejesz umówioną sumę za moje słowo na niedzielę hahaha Dzięki Brachu za zainteresowanie moim label, propozycję wywiadu i wsparcie dla mojej charytatywnej działalności! Podałbyś mi jeszcze chusteczkę… bo się wzruszyłem! Gdyby ktoś coś chciał, może sobie poszukać na www.wydawnictwopsycho.com! Houk!