Rape On Mind: „Na scenie znikają wszelkie ograniczenia i hamulce. Pozostaje jedynie czysta energia.”

Rape On Mind to kapela, która ujęła mnie tym, że mimo połamanej natury generowanych dźwięków nie męczą buły, nie nudzą i nie przyprawiają o bul zęba i to jest spore osiągnięcie. Dlatego warto zwrócić uwagę na tych już, co prawda nie młodych, ale jednak debiutantów i dać szansę „Downwards”, bo to dobra płyta. A teraz słów kila dla ojca prowadzącego:

rape on mindPathologist: Witam. Najpierw gratulacje z powodu wydania zajebistej płyty „Downwards”. Kopie dupsko!

Marcin Zgłobiś: Hej! Dzięki wielkie. Miło nam słyszeć takie słowa.

P.: Czemu kazaliście na swój debiut tak długo czekać? Kapela istnieje już parę dobrych lat, a w zasadzie mało się wokół was działo.

M: Wiem, wiem. Nieco to trwało (śmiech). Jednak po opuszczeniu przez nas akademika trzeba było zmierzyć się z brutalną rzeczywistością i poza ROM ogarnąć także pozostałe aspekty życia (śmiech).
W ten oto sposób Bartek wyjechał do Anglii, a Wawrzyniec zamieszkał w Krakowie. Dopiero, gdy w 2009 roku Bartek wrócił do Polski i zamieszkał razem z Wawrzyńcem, mogliśmy intensywniej zająć się pracą nad materiałem ROM. Tą drogą doszliśmy do maja 2011 roku, gdy rozpoczęliśmy nagrania debiutu rejestrując partie bębnów w Spaart Studio w Boguchwale. Praca nad zarejestrowanym materiałem zakończona została w kwietniu 2013 roku w Sounds Great Promotion Studio w Gdyni, czego uwieńczeniem jest właśnie „Downwards”.
Poza tym, udało nam się w tym czasie nieco pograć na żywo. Ostatnio rozpoczęliśmy również pracę nad wideoklipem.

P: Jak doszło do założenia Rape On Mind?

rape on mind.jpg1M: A to jest ciekawa historia (śmiech). Wszystko zaczęło się w 2003 roku od pewnego ogłoszenia wywieszonego w akademiku (śmiech), dzięki któremu poznałem taką zakręconą indywidualność, jak Wawrzyniec. Rok później do ROM na stałe dołączyła kolejna indywidualność w postaci Bartka. Od tamtego czasu, już w sumie 10 lat, pchamy jakoś ROM do przodu (śmiech). Obecny i stały skład ROM przedstawia się następująco: Jacek Brzozowski – wokal, Wawrzyniec Fularz – perkusja, Bartłomiej Kaliszczak – gitara, Marcin Zgłobiś – gitara.

P: Mieliście też sporo rotacji w składzie. Jak to się zmieniało od powstania kapeli?

M: No tak. Tak się złożyło, iż w ciągu tych 10 lat mięliśmy przyjemność grać w ROM wspólnie z kilkoma osobami, za co każdej z nich jesteśmy wdzięczni i szczerze dziękujemy. Każda z tych osób wniosła coś do ROM i czegoś nas nauczyła. Również dzięki nim ROM jest dziś właśnie takie. Szczególne podziękowania należą się Maćkowi Janasowi (Ketha) i Sebastianowi Kucharskiemu (Fuzz). Jeszcze raz wszystkim Wielkie Dzięki! Pozdrawiamy!

P: Macie na swoim koncie dwa dema. Coś mógłbyś o nich więcej napisać? Jak to było na początku waszej twórczości?

M: Pierwsze demo nagraliśmy w czerwcu 2005 roku w Chinook Studio w Dębicy. To były totalnie inne czasy, inna muza. My również byliśmy inni, młodzi, niedoświadczeni (śmiech).
Drugie promo powstało w marcu 2007 roku przy współpracy ze świętej pamięci Szymonem Czechem w Studio X w Olsztynie. Wówczas muzycznie byliśmy już o wiele dojrzalsi. Jednak wciąż szukaliśmy muzycznej drogi ROM. I w ten właśnie sposób, po kilku latach intensywnej pracy, dochodzimy do punktu w historii ROM pod tytułem „Downwards” (śmiech).

rape on mind2P: Osobiście uważam, że wrzucanie muzyki w szufladki nie ma większego sensu. A co ty o tym myślisz? Czy określenia techniczny grind albo matematyczny metal w jakikolwiek sposób do ciebie przemawiają?

M: Ja również jestem podobnego zdania. Nie lubię szufladkować muzyki czy sztucznie jej dzielić i klasyfikować. Przecież i tak każdy z nas odbiera muzę nieco inaczej, na swój indywidualny sposób. Jaki jest więc sens tworzyć sztuczne i subiektywne podziały?

P: Dokładnie. Jak się wam pracowało nad materiałem? Jak przebiegał proces nagrywania? Może jakieś ciekawe smaczki ze studia? Piwko się lało strumieniami, hehe?

M: Uff. Praca nad „Downwards” trwała 2 lata. Jak już wcześniej wspomniałem, bębny zarejestrowane zostały w Spaart Studio w Boguchwale. Gitary nagraliśmy w Sounds Great Promotion Studio w Gdyni. Bas Sebastian nagrał u siebie w Warszawie. Natomiast wokale, pozostałe partie i instrumenty nagrane zostały w naszej sali prób w Krakowie. Nad miksami i masteringiem czuwali Jan Gablas i Jakub Mańkowski z Sounds Great Promotion Studio.
Jakieś smaczki? Hmm. Na pewno nie lada wyczynem było przejechanie całej Polski na trasie Kraków – Gdynia – Kraków w niewyobrażalnie upakowanym sprzętem i gitarami Audi A3 w składzie Bartek, ja i moja żona Marta ściśnięta pomiędzy wzmacniaczami (śmiech). Swoją drogą, to był na prawdę ekstremalny i wymagający, ale też owocny urlop nad morzem (śmiech). Od rana nagrywanie gitar, a wieczorkiem wywczasy (śmiech).

rape on mind4P: Dodaliście do waszej muzyki takie dość nietypowe instrumenty jak saksofon. Niespodziewanie zajebiście to brzmi i pasuje. Skąd pomysł?

M: Szczerze mówiąc, pomysł wtopienia saksofonu w cięższą muzykę zaobserwowaliśmy już wcześniej w paru innych kapelach. Ciekawi byliśmy, jaki przyniesie to efekt w przypadku naszej muzyki. Okazało się, że trafiliśmy w dziesiątkę.

P: Nie da się ukryć, że wasze granie inspirowane jest dość mocno Kobong czy Nyia. A czego jeszcze słuchacie? Jakie kapele mają największy wpływ na kształt waszej muzyki?

M: Oczywiście, że takie kapele, jak Kobong czy Nyia, wywarły na nas ogromny wpływ. Słychać to z resztą w naszej muzie. Znaleźć w niej można niejedną inspirację (śmiech). Jednak nie jest tak, że robimy to celowo. Po prostu nie da się tego uniknąć. Każdy usłyszany kiedykolwiek przez nas dźwięk w pewnym sensie staje się częścią nas (śmiech).
Dla nas podczas tworzenia muzy ROM najważniejsze jest to, co siedzi w środku nas, i nie pozwala o sobie zapomnieć. My po prostu staramy się nasze wewnętrzne odczucia, przemyślenia i emocje przemienić w jakieś sensowne dźwięki (śmiech).

P: Pojawia się na tej płycie też sporo gości. Czy mógłbyś nam przybliżyć postacie, które oprócz członków zespołu udzielają się na „Downwards”?

rape on mind5M: Do pomocy oraz pozostawienia swego śladu na „Downwards” udało nam się zaprosić kilku przyjaciół. Jesteśmy im naprawdę wdzięczni. Wielkie dzięki im za to!
Bas nagrał Sebastian Kucharski (Fuzz), który wcześniej grał z nami. Paweł Grobler (Forgotten Souls) nagrał ścieżki klawiszy oraz zajął się rejestrowaniem wszystkich partii nagrywanych w naszej sali prób. Na gitarze udzielił się Konrad Rossa. Wokalnie wspomógł nas Maciej Proficz (Moanaa). Natomiast saksofon nagrał Bartek Wielgosz (Panda Horizon). Jeszcze raz ogromne dzięki chłopakom za to!

P: Część z was udziela się też w zespole Ketha. Korzystając z okazji muszę zapytać, co tam w konkurencyjnym obozie słychać?

M: Myślę, że z tym pytaniem Powinieneś uderzyć do Wawrzyńca.

P: Czy nie uważasz, że ten fakt, że cześć z was gra też w w/w zespole ma wpływ na muzykę Rape On Mind? Wasza muzyka wydaje się wzajemnie przeplatać…

M: W pewnym stopniu może i tak jest. Jednak w Ketha za muzykę w 100% odpowiedzialny jest Maciek. Natomiast w naszym przypadku muzę tworzymy wspólnie we trzech: Bartek, Wawrzyniec i ja.

rape on mind6P: To teraz przejdźmy do spraw koncertowych. Jak odbierana jest wasza muzyka na żywo? To nie koniecznie granie pod machanie banią i pogowanie, hehe.

M: My po prostu uwielbiamy grać koncerty (śmiech). Nie wiele rzeczy daje tyle adrenaliny i takiego kopa. Na scenie znikają wszelkie ograniczenia i hamulce. Pozostaje jedynie czysta energia (śmiech).
Jeśli chodzi o odbiorców naszych dźwięków na żywo, to jak na razie, mięliśmy szczęście spotykać się z publicznością raczej pozytywnie do nas ustosunkowaną (śmiech).

P: Jakie plany? Jakieś koncerty przed grubymi „gwiazdami”? Może jakaś trasa?

M: Obecnie skupiamy się przede wszystkim na promocji „Downwards”. Jak już wcześniej wspomniałem, pracujemy też nad wideoklipem. Poza tym, po przerwie wakacyjnej planujemy zagrać parę koncercików. A jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, to w grudniu wyruszymy w trasę z pewnym znanym zespołem.

rape on mind7P: Ciekawe z jakim hehe? To teraz może trochę o waszej koncertowej przeszłości. Najlepszy koncert, który zagraliście i najlepszy koncert, na którym byłeś?

M: Hmm. Świetnie grało nam się w klubie „Fabryka” w Krakowie, gdzie w trakcie minitrasy mięliśmy przyjemność zagrać w maju 2011 roku u boku Sceptic, Newbreed, Redemptor, Banisher i Dormant Ordeal.
Bardzo przyjemna była minitraska w listopadzie 2011 dająca nam możliwość zagrania wraz z Tides From Nebula i NAO w klubie „Red Zone” w Rzeszowie i klubie „Zero” w Częstochowie.
Nie zapomniane wrażenie zrobiły na nas deski sceny w klubie „Rudeboy” w Bielsku – Białej, gdzie w kwietniu 2012 roku w trakcie minitrasy zagraliśmy razem z Ketha, Unipolar Manic – Depressive Psychosis, Forgotten Souls, Moanaa i Whalesong.
Niezwykle satysfakcjonujący był koncert w grudniu 2012 roku w klubie „Zaścianek” w Krakowie u boku Blindead, Belzebong i Thaw.
Jeśli chodzi o najlepszy koncert, na którym byłem, to jest to zdecydowanie wspólny występ zespołów Meshuggah i The Dillinger Escape Plan, który odbył się 26 czerwca 2008 roku w klubie „Progresja” w Warszawie.

P: Co sądzisz o obecnej scenie i fanach? Dużo ludzi wbija na wasze koncerty? Ty to widzisz najlepiej ze sceny: co to są za ludzie?

M: Cóż, moim zdaniem obecnie największym problemem jest frekwencja. Dzisiaj na 100% wyprzedanych biletów na każdym koncercie liczyć mogą jedynie największe zespoły. My jesteśmy kapelą niszową, więc musimy się z tą sytuacją liczyć. Wiadomo, przyjemnie wychodzi się na scenę, gdy sala jest pełna. Jednak zdarzały się nam też koncerty, na których kapele grały dla samych kapel (śmiech).

P: W sumie jesteście związani z Rzeszowem. Co sądzisz o obecnej scenie w tym mieście kiedyś nazywanego „stolicą polskiego metalu” (teraz brzmi to dość śmiesznie)?

rape on mind3M: To były piękne czasy (śmiech). Czasy takich klubów, jak „Gambit”, „Le Greco”, „Akademia”, czy słynny „Rejs” (śmiech). Aż łezka w oku się kręci. Choć „Akademia” ma zostać reaktywowana pod koniec sierpnia tego roku.
Genialnym klubem był „Red Zone”. Jednak z tego co wiem, niestety zamknęli go. Zamknięty też został klub „Od zmierzchu do świtu”. Pozostaje oczywiście „Klub pod palmą”. Jednak obecnie w Rzeszowie nie ma klubu, gdzie można by zrobić mniejszy czy bardziej niszowy koncert. Trochę to smutne. Szkoda, bo jak Mówisz, kiedyś to miasto było nazywane polskim zagłębiem metalu. Pozostaje nam jedynie wierzyć, że kiedyś te czasy wrócą.

P: Oby… Na koniec słów kila dla czytelników Chaosa.

M: Czytelniku, jeśli Dobrnąłeś do końca tego wywiadu, to gratuluję samozaparcia i szczerze dziękuję Ci za cierpliwość w odczytywaniu moich niefrasobliwych wypowiedzi (śmiech). Mam nadzieję, że nie było aż tak źle (śmiech).
A tak na poważnie, to zapraszam do zapoznania się z naszym materiałem Rape On Mind „Downwards”. Zapraszam również na nasze koncerty, które mam nadzieję odbędą się już wkrótce. Pozdrawiam!

P: Wielkie dzięki za wywiad. Mam nadzieję, że niedługo spotkamy się na jakimś koncercie i wypijemy piwo!

M: Ja również dziękuję. Do zobaczenia na koncerciku. A piwko wypijemy z pewnością (śmiech).

Autor

732 tekstów dla Chaos Vault

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *